Welcome to PS Site Forum - ... o PLAYSTATION wiemy wszystko!

Zarejestruj się, aby uzyskać dostęp do wszystkich funkcji. Po zarejestrowaniu i zalogowaniu się, będziesz w stanie dostosować swój profil, otrzymywać punkty reputacji jako nagrodę za złożenie zawartości, a także komunikować się z innymi użytkownikami za pośrednictwem prywatnej skrzynki, plus wiele więcej! Ten komunikat zostanie usunięty po zalogowaniu się.

Siriondel

Użytkownicy
  • Ilość dodanej zawartości

    1206
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    8

Reputacja

822 Konkretna

O Siriondel

Informacje o profilu

  • Płeć Mężczyzna
  • Skąd z krainy Brzeskich Słoików.

Kontakt

  • Gadu-Gadu 2609907
  • PSN Siriondel

Ostatnie wizyty

15118 wyświetleń profilu
  1. PS4

    Huh? A co, wg ciebie to należy kupować tylko wybitne, idealne gry? Gra nie może być po prostu dobra albo bardzo dobra? Jak ktoś kupuje dobrą grę, być może z ulubionej serii, nawet jeśli ma błędy na starcie - to znaczy że jest już "masą" w twoim odczuciu? Nie załamuj mnie. Tak, ja kupię na premierę. Z powodów, które wymieniłem wyżej, nie przez marketing, którego ogólnie wręcz unikałem. I uwierz mi, grze daleko do "niedopracowanej". Ale sorry, przecież ty widziałeś gify, na pewno jesteś bardziej obeznany. Co ja tam wiem, ja tylko już grałem, co nie? I nie porównuj EA do Ubi. Obaj wydawcy mają sporo za uszami, ale EA daje EA Access, daje wersje próbne - w USA wychodziło tak, że suma pre-order MEA + miesięczny EA Access wychodzi taniej, niż pre-order bez subskrypcji. Kupujesz grę, abonament z dostępem do 10h triala oraz całej reszty gier i jeszcze masz za to płacone. EA wyda DLC do multi MEA za darmo. Co do kobiecych twarzy to się zgadzam, nie rozumiem dlaczego nie ma więcej krytyki na ten temat, widziałem wręcz opinie, że niektóre wyglądają jak żywcem zeskanowane z modelki. Co proszę? Te nadęte, zdeformowane twory? Natomiast reszta komentarza miała pewnie być ironiczna, a jest jedynie żałosna. Załoga towarzysząca Pionierowi ma wg ciebie zaludnić nową planetę? Razem z nimi leci 60000 jednostek, które mają za to odpowiadać. Dlaczego zniżasz się do poziomu raka typu bany z głupawymi docinkami "nie znam się, ale się wypowiem?" A ja cię szanowałem.
  2. PS4

    Subskrybenci EA Access / Origin Access mogą już pobierać triala. // Edit po trzech godzinach multi: Po multi załamany nie jestem, ale na pewno ostudziło trochę mój hype. Rzeczywiście jest to odrobinę ulepszone multi z Mass Effect 3. Nowe klasy, nowe moce, więcej rzeczy do zrobienia i odblokowania. Po prostu odświeżone, nie lepsze, nie gorsze. Na grę w ruchu patrzy się wyśmienicie. AI ma swoje plusy i minusy, ale akurat w ME przeciwnicy stawali się sprytniejsi z wyższymi poziomami trudności, więc po meczach na poziomie brązowym ciężko mi ocenić. Na pewno mogę powiedzieć, że wszędzie włażą, a nawet potężne jednostki są zrobione tak, żeby móc wejść za nami dosłownie w każdą szczelinkę - nie ma przed skubańcami taniej ucieczki w stylu schowania się w ciasne miejsce, gdzie wielki mech się nie zmieści. W walce wręcz nie poczyniono żadnych usprawnień - nakierowanie kamery na wroga jest tak głupie i nieintuicyjne, jak zawsze. W singlu są jakieś dedykowane narzędzia do walki wręcz typu miecze itp., także wrażenia będą pewnie zupełnie inne. Gunplay - czyli serce całej rozgrywki - jest IMO bardzo przyjemny. Menusy w multi są po prostu skandaliczne - jest tyle ekranów, które można skonsolidować, aby ograniczyć przeskakiwanie między nimi. Opcje też biedne. Ponieważ nie ruszyłem singla, z dużych zmian mogę ocenić wyłącznie system poruszania się, a ten faktycznie jest bardzo dobry. Animacje są bezbłędne, wszystkie ruchy można płynnie łączyć i szybko pokonywać duże dystanse. Skacze się i unika po prostu świetnie. Zdecydowanie wolę taki unik odrzutowy od tych fikołków z ME3. Animacja wychodzenia zza osłony jest po prostu małym majstersztykiem. Będąc już przy osłonach, BioWare zrobiło kontekstowy system osłon, który działa i dzięki im za to. System jest odpowiednio czuły - z jednej strony nie ma tak, że co się dotknie ściany to postać się przylepia, a z drugiej - kiedy trzeba się przylepić, postać chowa się i wychyla natychmiast. Korzystanie z niego to przyjemność. Naughty Dog w TLoU mogło, BioWare mogło - a dlaczego Ubi w Wildlands nie mogło? Jedynym minusem jest brak automatycznej zmiany ramienia, kiedy chcemy się wychylić od lewej strony - trzeba wcisnąć guzik, a potem ponownie, żeby wrócić do właściwej pozycji kamery. Ogólnie wrażenie ani na plus, ani na minus. Fani multi z ME3 będą wniebowzięci, natomiast BioWare nie zrobiło nic, żeby zachęcić przeciwników tego trybu zabawy, bo to jest po prostu odświeżone to samo. Brakuje mi muzyki w trakcie meczów, która podnosiłaby ciśnienie w mocniejszych momentach. Czy nadal jest to Mass Effect? Na 100% tak. Zaspokoiłem odrobinę swój głód; mimo dość neutralnego stosunku do rozgrywki online bawiłem się dobrze i nie mogę się doczekać pełnej wersji. Urlop już zaplanowany. // Chciałem jeszcze dodać, że sterowanie jest odrobinę bezmózgie i zastanawia mnie, jak taki sztab ludzi i testerów mógł grać i nie stwierdzić, że atak wręcz pod jest głupi i niewygodny. Strzelanka potrzebuje strzelankowego obłożenia przycisków, ze zmianą broni pod zamiast pod przytrzymaniem przeładowania i atakiem wręcz pod prawą gałką. Z taka mobilnością nie pogardziłbym też opcją ustawienia skoku pod bumperem / .
  3. PS4

    @adick0007 Ty jesteś wiarygodny gość, ale to jest naprawdę nierealne. Przedwczoraj EA rozesłało kopie recenzenckie dopiero, premiera w EU jest opóźniona o dwa dni, bo niby potrzebują tyle na dystrybucję pudełek po Europie, a tu jakiś sklep w Mysłowicach ma już kopie na sprzedaż? Tu musiałaby zadziałać jakaś kosmiczna magia, niczym w zakończeniu Mass Effect 3.
  4. PS4

    Dostępny od przyszłego Czwartku w ramach EA Access wczesny dostęp będzie miał ograniczenie w kampanii - będzie można odwiedzić tylko jedną planetę i zwiedzić ją w całości. Rozgrywka online nie będzie miała żadnych ograniczeń, naturalnie poza 10-godzinnym limitem wczesnego dostępu. Chyba wybiorę multi. Jakbym miał przejść jedną lokację i potem czekać tydzień to bym się pochlastał, już wolę nie zaczynać wcale. Ech, trochę się boję o tę grę. Mimo całej akcji promocyjnej nadal jest dużo niewiadomych. Nie wymagam jakichś rewolucji, ale kiedy wymienia się Wiedźmina 3 jako inspirację dla pewnych elementów, poprzeczka oczekiwań idzie jednak do góry. Pierwsze minuty gry mnie nie porywają, a misje lojalnościowa tej asari z paskudną mordą jest po prostu przykładem słabego projektu rozgrywki i dialogów żałosnych aż do porzygu. Co z ciebie wyjdzie, drogie Mass Effect? Ale przed hajpem nie mogę się obronić, konsoli nawet już za bardzo nie włączam, bo po co grać w inne gry, jak za rogiem Andromeda. Będę załamany, jeśli naprawdę wyjdzie z tego taka Inkwizycja w kosmosie.
  5. PS4

    Pierwsze minuty gry. Wideo zawiera oczywiście spoilery z początkowego obszaru i jest po angielsku bez napisów. Od siebie tylko napiszę, że nie dzieje się nic, czego byśmy nie widzieli w stu innych grach, a po tekstach postaci - ba, nawet po miniaturze tego filmiku - można wywnioskować całą treść prologu. Może kiedyś nadejdzie dzień, w którym BioWare napisze dobrą fabułę. Szału ni ma, ale pre-order już złożony. Jakoś dożyć chociaż do tego 16 teraz, a potem już z górki.
  6. PS4

    Będzie seria filmików z rozgrywką. Oto część pierwsza - walka, a cóż by innego. Do samego wykonania nie mogę się przyczepić, bo wygląda to ogólnie obłędnie, ale... wolałem Mass Effect jako strzelankę zza osłon. Teraz BioWare stawia na szybkość i efektowność. Czy to źle? Na pewno nie, to tylko moje wypaczone preferencje. Do czego jednak się bezczelnie przyczepiam, to te paskudne mordy; szczególnie domyślna gęba kobiecej postaci gracza. No po prostu nie mogę. Tyle lat BioWare robiło normalne twarze w swoich grach, a teraz ciężar znalezienia nowego domu dla całej ludzkiej rasy w obcej galaktyce ma spoczywać na lasce, co wygląda jak pusta 21-latka o zdeformowanym ryju, a z oczu aż bije głupota? Serio, kto ją zaprojektował? Cóż, mam nadzieję, że z kreatora w tej grze będzie można wycisnąć coś sensownego. Tak czy siak, hype jest maksymalny i obowiązkowe pudełko na premierę za pełną cenę + jakiś tygodniowy urlop. Z Mass Effect nie może być inaczej, brzydkie mordy czy ładne.
  7. Po tytule myślałem, że to jakaś gra od Activision i wreszcie postanowili postawić sprawę jasno wobec graczy.
  8. Rectify - 10/10 Po The Wire, Fargo i Sherlocku to jest czwarty serial, któremu wystawiam ocenę idealną. Oskarżony o gwałt i morderstwo Daniel Holden wychodzi z celi śmierci po 19 latach, ponieważ pojawiają się w sprawie nowe dowody DNA, które uniemożliwiają jednoznaczne stwierdzenie winy. Wspaniała opowieść o człowieku, który próbuje znaleźć swoje miejsce na świecie, ale świat wcale nie chce go przyjąć. Obserwujemy jego zmagania z codziennością, z nieufnością ludzi w miasteczku, ze wspomnieniami. Wspaniałe role i inteligentne dialogi. Opowieść jest spójna i opowiedziana z rzadko spotykanym w TV wyczuciem i sensem, a zakończenie jest nieludzkie. Serial jest bardzo powolny, bardzo ciężki, bardzo dramatyczny i bardzo inteligentny. Nawet jeśli na horyzoncie pojawiają się promyczki nadziei dla bohatera, to i tak wszystko idzie do diabła. 30 genialnych odcinków, polecam. Sneaky Pete - 9/10 Amazon pokazuje, że na serio zagnieżdża się w serialowym biznesie i płacenie mu z subskrypcję opłaca się tak samo, jak płacenie Netflixowi. Wyprodukowana m. in. przez Bryana Cranstona opowieść o oszuście imieniem Marius, który po trzech latach opuszcza więzienie i przyjmuje tożsamość swojego kolegi z celi Pete'a, który bardzo szczegółowo opowiadał mu o swoim życiu. Z taką wiedzą Marius - teraz pod imieniem Pete - zjawia się na farmie "swojej" dalekiej rodziny i skutecznie podszywa się pod swojego kolegę z celi, jako niewidziany od 20 lat kuzyn. Ma zamiar okraść tych obcych mu przecież ludzi, żeby rozwiązać swoje osobiste problemy z bossem nowojorskiego hazardowego półświatka - Vincem (w tej roli Bryan Cranston), ale okazuje się, że ta rodzina ma swoje problemy. I tak wszystko staje na głowie. Serial jest dynamiczny i do samej końcówki ma dość lekką atmosferę. Wydarzenia są przewidywalne, dialogi barwne, a postacie lekko przesadzone. W przeciwieństwie do Rectify, taka trochę typowa amerykańska telewizja, ale opowieść tak się zakręca, że wciąga i ogląda się to bardzo przyjemnie. Taboo - 9/10 O czym jest Taboo nie będę pisał, bo każdy wie. A jak ktoś nie wie, to łatwo znajdzie, bo serial jest na fali. Moim zdaniem Taboo jest świetne, ale historia sprawia wrażenie tak wielkiej, że opowiedzenie jej w całości zajęłoby z 10 sezonów. Było pięć odcinków, do końca sezonu trzy, a ja mam wrażenie, że nawet wierzchołek góry lodowej nie został ruszony. A to przecież Tom Hardy w głównej roli, więc chyba w wielosezonowym tasiemcu nie zagra. Skoro o wilku mowa - rola Hardy'ego jest naturalnie głównym powodem, dla którego oglądam Taboo. Co też ten facet tam wyprawia. Poza tym jednak serial ma wiele innych mocnych stron, między innymi bardzo dobry i oryginalny pomysł, atmosferę Londynu z wczesnego XIX wieku, interesującą i kontrowersyjną tajemnicę z okultyzmem w tle, wrażenia wizualne na najwyższym poziomie i wiele innych świetnych ról wspierających Hardy'ego w robieniu widowiska. Skąd ci ludzie biorą pomysły na scenariusze, to się w głowie nie mieści. A co teraz na horyzoncie? Zaraz zabieram się za serial Goliath. Czekałem tyle czasu na Billy'ego Boba Thorntona w inteligentnej roli w poważnym serialu i się doczekałem. Facet dostał za swoją rolę Złoty Glob, więc będzie niesamowita moc. A na bieżąco oglądam The Path, Homeland (straszna kupa ten sezon) oraz Gotham - jedyny serial akcji, jaki mnie interesuje. Po słabych początkach zrobił się naprawdę zajebisty show, ze świetnie wykreowaną na swój sposób galerią złoczyńców z Batmana.
  9. Jestem przerażony tą wielką kupą, jaką jest Wildlands. Naprawdę - od samego początku nie robiło to szału, ale mimo tego beta i tak zdołała rozczarować. Nawet nie wiem od czego zacząć. Może od początku, czyli od po prostu gównianej sceny otwierającej w helikopterze - drewniane animacje rodem z PSX i żałosny skrypt. Potem zaczęła się rozgrywka. Wide as an ocean, deep as a puddle jest najlepszym określeniem. Powiedzieliście już przede mną wiele na temat schematyczności gier Ubisoftu, ale IMO tutaj to wręcz pokonali samych siebie. Nieludzko tępa powtarzalność tej rozgrywki szczerze mnie zaskoczyła. Misje fabularne są kompletnym dnem, a poboczne nawet gorsze. Mamy te kilka typów misji, każdą okraszoną głupim dialogiem i idealnie wpisującą się w najgorszy przykład gatunkowego schematu. Niech w pełnej wersji dojdą jeszcze - nie wiem, ze trzy typy misji. Przy takiej wielkości mapy i tak będzie się można zrzygać z nudów. I tak doszedłem do największego problemu tej kupy, czyli mapy - problem z Wildlands jest taki, że otwarty świat w tej grze nie służy niczemu. Mapa nie stanowi żadnej wartości dodanej i jest wepchana na siłę, a jako wymówkę na jej istnieje pochowano w zakątkach broń i dodatki do niej. Jestem pewien, że otwarty świat wymusiły na twórcach garnitury - aby był, to gracze lubią mieć "wybór", nawet jeśli jest to iluzja. Gra jest zwyczajnie głupia i rozwodniona do granic możliwości. Sam gameplay jest naprawdę trudny do przełknięcia i pisze to człowiek, który nigdy nie ma dość TPSów, a GRFS uważa za najlepszą strzelankę poprzedniej generacji. Co poszło nie tak, Ubisoft?! Kto zrobił te komiczne animacje poruszania się? Kto odpowiada za idiotyczne AI, które nie widzi dalej niż 10 metrów, ale kiedy już zostanie zaalarmowana, to w magiczny sposób zna nasze miejsce pobytu, nawet jeśli źródłem alarmu jest wybuch 50 metrów od naszej pozycji (o AI naszego składu już nie wspominam)? Kto odpowiada za katastrofalne koło rozkazów dla zespołu? Kto stwierdził, że co-op takiej gry wcale nie musi być drop in / drop out?! Kto jest winien temu, że przedstawiciel serii strzelanek z najlepszym systemem przyklejania się do osłon został tego systemu pozbawiony, a zamiast tego mamy jakiś poroniony kontekstowy system sprzed 12 lat (pierwszy Mass Effect)?! Kto zrobił ten gówniany system rozwoju, z najbardziej nudnymi skillami, jakie tylko można było wymyślić (bo tak, ten system też chyba wciśnięto na siłę)? Ilość zjebanych rzeczy jest po prostu pozbawiona sensu! Co ci deweloperzy mieli w głowach, skąd takie pomysły? Te pytania pozostaną bez odpowiedzi. Gra jest zwykłą wydmuszką taktycznego shootera. Spłycona do niewyobrażalnie niskiego poziomu. W ogóle nie ma emocji, w ogóle nie ma kopa. Jest tylko nuda. Co jest w tej grze dobre? Echo. Tak, to echo wystrzałów, którym twórcy chwalili się na filmikach, brzmi dobrze. Personalizacja też niezła. Koniec plusów. Nie czepiam się bugów, których ilość jest również niezliczona - kwestie techniczne można poprawić, założeń rozgrywki raczej nie. Do tego nie wiadomo, jak stary jest build z tej bety. Po ukończeniu misji fabularnych pokazał się komunikat, że Ubi dziękuje i że "to była tylko jedna z 21 prowincji". I wtedy mnie to uderzyło najmocniej. Teraz powtórzyć to samo dziadostwo dwadzieścia razy. Nie, dziękuję. Gra musiałaby przejść wielka ewolucję, żebym choć rozważył kupno i poświęcenie jej choć sekundę więcej mojego czasu. Betę w skali 1-10 oceniam na gówno, czyli najgorszy szajs, w jaki grałem w trakcie tej generacji.
  10. O sprawie O. J. Simpsona napisałem dawno temu na forum tak: Także polecam, ale klimat naprawdę nie dla przeciętnego europejskiego widza i nie dla kogoś, kto zasypia, kiedy "nic się nie dzieje" (czyt. nie szczelają się albo nie bijo).
  11. Wysoka władza w Ubi i mnie zaszczyciła mailem z kodem na betę. Gra nie zapowiada się za dobrze, ale co tam. Również posiadam trzy zaproszenia, ale chyba można je wysłać tylko znajomym z Ubisoft Club. Jak ktoś chce zaproszenie na Xboxa One, to może mnie dodać tam do znajomych (nick taki sam), a wyślę mu zaproszenie.
  12. xbox

    To teraz Ty może wytnij cytat, bo przez Ciebie to dziadostwo dalej wisi na forum Panowie, wyrwaliście coś na tej wielkiej wyprzedaży, czy tamte ceny nie zrobiły wrażenia na Was - Mistrzach Cebuli? Ja wydałem równo stówkę na Ori Definitive Edition (35 zł), Gat out of Hell (15 zł) oraz MGS V (50 zł). Oprócz tego w Deals with Gold wziąłem Dragon Age Inkwizycję za 35 złotych, bo choć jest podstawka za friko w EA Access, to za wszystkie dodatki taką kwotę można dopłacić - wszak normalnie kosztują ponad 150 złotych. Myślę, że do wiosny uda mi się to wszystko ograć
  13. Do premiery 4 sezonu Sherlocka zasiadałem cały w drgawkach z ekscytacji, ale szczerze mówiąc, odcinek nie porwał mnie tak, jak poprzednie. Twórcy już lekko przegięli z plot twistami i fałszywymi tropami. Momenty typu "o ja pier****, o co tu chodzi" są fajne tylko do pewnej granicy. Do tego wątki zbyt mocno poszły w kierunku postaci drugoplanowych i trochę zbyt mało przykładów mojej ulubionej dedukcji detektywa w akcji. Oczywiście był to nadal kawał rewelacyjnej telewizji, ale nie tak rewelacyjnej, jak pierwsze trzy sezony. Oprócz tego jest już premierowy odcinek szóstego sezonu Homeland, chociaż oficjalna premiera telewizyjna dopiero za półtora tygodnia.
  14. Nie zwykłem odpuszczać seriali bez obejrzenia sezonu do końca, nawet jeśli mi się nie podoba - tak już mam. Jednak z drugim sezonem The Man in the High Castle chyba nie dam sobie rady i to już po dwóch odcinkach. Dawno gorszego dziadostwa nie oglądałem. Pierwszy odcinek był tragiczny - pozaczynane jakieś słabo przemyślane wątki, usilna próba pokazania wszystkiego, przez co nie pokazano tak naprawdę niczego; drugi odcinek niestety nie wykazuje nawet perspektywy na minimalną choćby poprawę. Idiotyzm większości bohaterów - do tego strasznie denerwujących (ca za kretyn wprowadził tego całego Gary'ego?) - doprowadza mnie do smutku. Do plusów mogę zaliczyć przepiękną scenografię oraz tylko dwóch bohaterów: Smitha (w pierwszym sezonie również najlepszy) oraz Tagomiego. Reszta to nieludzka padaka. Poprzedni sezon pokazywał znacznie wyższą jakość.
  15. Trailer z E3 poniżej. Uprzedzam, że nie ma ani grama rozgrywki. Miała być kontynuacja oryginału, a będzie reboot? W dziale PS3 do dziś siedzi zamknięty temat z Prey 2. Futurystyczny FPS, w którym wcielamy się w Morgana Yu - człowieka, na którym przeprowadzano eksperymenty mające na celu ulepszenie rasy ludzkiej. Premiera w 2017.