Welcome to PS Site Forum - ... o PLAYSTATION wiemy wszystko!

Zarejestruj się, aby uzyskać dostęp do wszystkich funkcji. Po zarejestrowaniu i zalogowaniu się, będziesz w stanie dostosować swój profil, otrzymywać punkty reputacji jako nagrodę za złożenie zawartości, a także komunikować się z innymi użytkownikami za pośrednictwem prywatnej skrzynki, plus wiele więcej! Ten komunikat zostanie usunięty po zalogowaniu się.

Siriondel

Użytkownicy
  • Ilość dodanej zawartości

    1211
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    8

Reputacja

824 Konkretna

O Siriondel

Informacje o profilu

  • Płeć Mężczyzna
  • Skąd z krainy Brzeskich Słoików.

Kontakt

  • Gadu-Gadu 2609907
  • PSN Siriondel

Ostatnie wizyty

15293 wyświetleń profilu
  1. Jeżeli znasz włoski, to z góry przepraszam i szanuję tę opinię, ale jeżeli nie, to nie masz prawa osądzać, zamiast tego miej pretensje do gównianych twórców równie gównianego przekładu, szczególnie jeżeli tym przekładem były napisy polskie, a nie daj borze lektor. Oglądałem po angielsku jeszcze przed oficjalną premierą w USA i napisy angielskie były moim zdaniem jak najbardziej ok w klimacie. Czy przekazały sens w 100%, nie mam pojęcia, ale w pełni rozumiałem co się dzieje i bawiłem się z oboma sezonami świetnie. Zamykają "aktorów" z filmu, nie z serialu, także spokojnie. Serial nie ma absolutnie nic wspólnego z filmem, natomiast z książką, na podstawie której wszystko powstało, jest związany jedynie dość luźno, choć autor książki Gomorrah jest również twórcą serialu. Jednakże aktorzy grający część postaci drugoplanowych w serialu zostali również wzięci z ulic Neapolu i mieli związki z Camorrą (TUTAJ wywiad z byłym bandziorem, obok niego siedzi Carmine Monaco, odtwórca roli O' Tracka); czytałem o jednym przypadku, gdzie 16-letni dzieciak grający w drugim sezonie trafił do aresztu (wychowywany przez babcię, oboje rodziców w więzieniu, co poradzisz).
  2. PS4

    Jestem troszkę załamany, ale moja opinia na temat gry znacznie się pogarszała z kolejnymi spędzonymi z nią godzinami i doszło do tego, że wolę grać w Ubi-klona Assassin's Creed Syndicate i po raz drugi w Batmana AK, niż w Andromedę. Utknąłem na trzeciej planecie - tej zimowej - i gra mnie tak zaczęła nudzić, że musiałem ją odstawić. Jestem w ciężkim szoku, bo początkowa faza rozgrywki bardzo mi się podobała, jednak kiedy pozwiedzałem dwie pierwsze planety i zrobiłem Eos na 100%, stwierdziłem że mam dość tego gówna. Na długo przed premierą Ian Frazier pisał, że w zadaniach pobocznych inspirowali się Wiedźminem 3. Na jakiś miesiąc przed premierą już się z tego wycofał - zadania jednak nie są tak głębokie jak w grze Redów, ale nadal niezłe, mniej więcej jak w Horizon Zero Dawn. Prawda okazała się jednak zupełnie inna - to są nadal głupie fedexy, choć w przeciwieństwie do ostatecznej tępoty z Inkwizycji, tutaj dodano do nich jakąś tam, dosłownie minimalną ilość historii w tle. Czyli zamiast "idź i znajdź X czegoś tam", mamy "idź i znajdź X czegoś tam, BO coś tam". Postęp w sam raz na miarę 5 lat od premiery poprzedniczki, do ch*** wacława. Generalnie eksploracja z trylogii Shepa była 100 razy lepsza - tylko mapa galatyki z lądowaniem na planetach wyłącznie na potrzeby misji. Bo teraz są wielkie mapy jak w każdym innym tytule z otwartym światem, z tym że mapy są puste i nudne od strony rozgrywki, nawet jeśli projekt wizualny jest rewelacyjny. Jeździsz, łazisz... strzelasz do ciągle odradzających się - czasem dosłownie na METR przed nami - mobów i już. Loot jest bardzo słaby. Przebijanie się przez menusy jest katorgą. W grze jest bardzo mało muzyki, nie wspominając już o czymś, co by zapadło w pamięć. Kolosalne bugi jeszcze sprzed pierwszego patcha przyprawiały o ból głowy. W koloniach i obozach nie ma w ogóle wrażenia życia, wrażenia rozwoju, wrażenia... nie wiem, jakiegoś budowania nowego domu w nowej galaktyce, a o to przeca ma tutaj chodzić. Rozgrywka z czasem stała się płytka i miałka. Przeciwnicy są strasznie nudni, choć walkę ratuje oczywiście jej genialna mechanika. Postacie też są bardzo dobre i tu akurat odczułem ulgę, że BioWare jednak dało radę. Krogan Nackmor Drack jest nawet lepszy kozak od Wrexa i Grunta. Dialogi są również w porządku. Ogólnie gra ma tak dużo świetnych pomysłów, ale jednocześnie tak dużo idiotyzmów... Bardzo chcę ją polubić, bardzo chcę się wkręcić. Wiem, że jeszcze nie doszedłem do fabularnego mięsa, wiem że jeszcze nie widziałem misji lojalnościowych, czyli podobno najlepszej części gry. Ale żeby do tego dotrzeć, muszę przebić się przez eksploracyjne błoto, a nie mam na to cierpliwości.
  3. Moje serialowe życie od paru tygodni jest bardzo dobre. Tydzień wygląda tak: - Poniedziałek - Broadchurch 3 sezon i Billions 2 sezon - Wtorek - The Americans 5 sezon - Środa - The Path 2 sezon - Czwartek - The Expanse 2 sezon i Designated Survivor - Piątek i Sobota wolne, czas na nadrabianie zaległości - Niedziela - Homeland 6 sezon The Expanse, The Path i Homeland szybkimi krokami zbliżają się do finałów sezonów, ale dobry czas się nie kończy, ponieważ - tak jak napisał @malpka - wracają Better Call Saul oraz Fargo. Z zaległości nadrabiam Fortitude, które siedziało gdzieś tam na liście do obejrzenia, ale w końcu się za to wziąłem i serial jest bardzo wciągający, choć jak dla mnie trochę za dużo gore. Klimat w stylu Davida Lyncha jednak daje radę. Widać, że serial miał wysoki budżet, bo z efektami twórcy się nie cackają. Natomiast co do Homeland, to pierwsze trzy odcinki były straszną padaką, ale po tym "niespodziewanym" zwrocie akcji z czwartego odcinka sezon się rozkręcił i trzyma bardzo wysoki poziom.
  4. To jest chyba najlepszy teaser trailer jaki widziałem w życiu. Boli mnie ząb, więc po obejrzeniu starałem się nie roześmiać, ale nie dałem rady i ryknąłem ze śmiechu Nathan Fillion / Cayde-6 rozjebał system. Polska wersja brzmi nieźle.
  5. PS4

    Za mało jeszcze gram, żeby zrobić mega ścianę tekstu w moim stylu, ale mogę i chcę napisać o swoich pierwszych wrażeniach. Słowo wstępu jest następujące: moim zdaniem Andromeda jest grą 9/10, którą trapią głupie niedoróbki niczym z jakiegoś indie crapa 5/10. Niższe oceny wynikają z tego, a hejt wynika z ogólnego skretynienia społeczności graczy, ale część również ma sens - po BioWare oczekuje się więcej, a ponadto studio samo włazi w tematykę SJW oraz LGBT i robi to bardzo źle. Obrazki i gify na poziomie tych, co obiegły internet, można zrobić w 98% obecnie wychodzących gier. W każdym razie po paru godzinach ogarnęło mnie ogromne uczucie ulgi, bo gra jest - mimo wspomnianych niedoróbek - wyśmienita. W upośledzonym kreatorze udało mi się chyba zrobić w miarę sensownie wyglądającą kobietę. A potem okazało się, że ojciec jest murzynem? Why? Pokażę ją na forum, jak załaduje się na stronę internetową. Interfejs jest ciężki w obsłudze. Za dużo klikania po menusach, brak minimapy przeszkadza, w interakcję z przedmiotami i postaciami wchodzi się poprzez przytrzymanie przycisku i jest to idiotyzm. Kodeks to straszny bałagan. Co za genialny klimat! Zawsze miałem wątpliwości - jak te gry o podróżach w kosmosie pokażą nam tę galaktykę - czy będzie wystarczająco obco i oryginalnie? Mass Effect dawało jak dotąd radę, ale Andromeda podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej, przenosząc nas do innej galaktyki. Z ulgą stwierdzam, że BioWare zdało egzamin! Lokacje mają odpowiedni klimat, już sama pierwsza planeta jest super - ciągłe uczucie zagubienia i niepokoju, a dziwaczne dźwięki tylko potęgowały to wrażenie. Nie mam się do czego przyczepić. Zarzut powtarzany w kilku recenzjach - "ledwo co wylądowaliśmy a już jacyś kosmici do nas szczelają, good job BioWare" - jest to po prostu BZDURA NA KÓŁKACH i uproszczenie, na którym może uprzeć się tylko zwykły hejter albo po prostu bezmózg. Tak, sytuacja się zgadza - lądujemy, napotykamy nieznanych kosmitów i zaczyna się jatka. Jednak moim zdaniem sytuacja została idealnie wyreżyserowana. Był moment napięcia i niepewności, kiedy nie ma znajomości języka obcych, świetnie oddane poddenerwowanie postaci gracza i kompana, którzy próbują na gorąco opracować plan działania, kiedy sytuacja powoli idzie do diabła, a ci obcy nie wyglądają jak hodowcy tulipanów. My dla nich zresztą też. Co do interakcji i dialogu - ja nie mówię, że jest to poziom BioShocka czy Borderlands 2, ale są to nadal dobre, naturalne i sensowne dialogi na poziomie Mass Effect 3. Również odetchnąłem z ulgą, kiedy zdałem sobie z tego sprawę. Są oczywiście głupawe teksty, ale w pobocznych dialogach są też ukryte bardzo dobrze napisane i zabawne linie dialogowe. Serio - nie wiem o co chodzi w tych recenzjach - po prostu nie zgadzam się z tym zarzutem i już. Jest strasznie dużo świetnie napisanej gadaniny między postaciami. Kółko dialogowe z wyborem tonu jest również lepsze od kółka " idealista / renegat", bo teraz nie muszę być świętoszkiem / dupkiem przez całą grę, bo trzeba odblokować przecież przekonywanie NPCów. Wybieram sobie taką odpowiedź i w takim tonie, jaki pasuje do sytuacji i odgrywam postać tak jak chcę, a nie jak muszę. Czy to się wiąże z mniejszą ilością ważnych wyborów? Być może, za mało grałem, aby to stwierdzić. Fabuła jest moim zdaniem na razie zadowalająca. Wydarzenia mają sens i są ciekawie przedstawione. Wszystko trzyma się kupy, wątki mnie jak najbardziej interesują. Generalnie myślałem po materiałach promocyjnych, że będzie inaczej, albo jeśli nie, to będzie tandeta. Tandety absolutnie nie ma. Walka jest strasznie mocarna, a animacje są doskonałe. W ogóle patrzenie na poruszającą się postać jest przyjemnością - lepsze animacje swobodnego chodzenia, biegania, poruszania się po schodach, skakania i spadania ma tyko Uncharted 4. Oczywiście system ma problemy, które wszyscy znamy - kiedy za szybko skręcamy, postać dziwnie wyciąga nogi, a te obecne na gifach ataki padaczki robi się poprzez gwałtowne poruszanie analogiem w prawo i lewo. Salarianie i turianie są teraz genialni - ich modele zostały przeprojektowane i jest to zmiana na wielki plus. Asari natomiast są jakieś takie... "byle jakie". Oprawa jest bardzo ładna, a dźwięk stoi na najwyższym poziomie. Twarze są faktycznie drętwe, lip-sync nie istnieje wcale, a animacje przy rozmowach nie są dobre. Nie są też jednak tak tragiczne, jak to opisuje internet - pokazywanie w kółko pięciu NPCów na krzyż co mają szczególnie ciężkie przypadki deformacji nie jest wyznacznikiem całej gry. Absolutnie nie przeszkadza to w odbiorze całości, chociaż jak najbardziej jest to minus - nie tak wielki jednak, jak to się może wydawać osobie, która nie grała, a miała do czynienia z hejtem. Jeśli zostawimy domyślne imiona bohaterów, niektórzy NPC będą się do nich zwracać po imieniu (albo nasze postacie będą się przedstawiać z imieniem). Jest to wreszcie postęp i ma ogromny wpływ na dobrą wczuwkę w klimat, więc wiem, że wszystkie moje postacie zawsze będą miały domyślne imiona. Z drugiej strony, z tytułem "Commander" taki zabieg dla Shepa nie był potrzebny w poprzednich częściach
  6. PS4

    Huh? A co, wg ciebie to należy kupować tylko wybitne, idealne gry? Gra nie może być po prostu dobra albo bardzo dobra? Jak ktoś kupuje dobrą grę, być może z ulubionej serii, nawet jeśli ma błędy na starcie - to znaczy że jest już "masą" w twoim odczuciu? Nie załamuj mnie. Tak, ja kupię na premierę. Z powodów, które wymieniłem wyżej, nie przez marketing, którego ogólnie wręcz unikałem. I uwierz mi, grze daleko do "niedopracowanej". Ale sorry, przecież ty widziałeś gify, na pewno jesteś bardziej obeznany. Co ja tam wiem, ja tylko już grałem, co nie? I nie porównuj EA do Ubi. Obaj wydawcy mają sporo za uszami, ale EA daje EA Access, daje wersje próbne - w USA wychodziło tak, że suma pre-order MEA + miesięczny EA Access wychodzi taniej, niż pre-order bez subskrypcji. Kupujesz grę, abonament z dostępem do 10h triala oraz całej reszty gier i jeszcze masz za to płacone. EA wyda DLC do multi MEA za darmo. Co do kobiecych twarzy to się zgadzam, nie rozumiem dlaczego nie ma więcej krytyki na ten temat, widziałem wręcz opinie, że niektóre wyglądają jak żywcem zeskanowane z modelki. Co proszę? Te nadęte, zdeformowane twory? Natomiast reszta komentarza miała pewnie być ironiczna, a jest jedynie żałosna. Załoga towarzysząca Pionierowi ma wg ciebie zaludnić nową planetę? Razem z nimi leci 60000 jednostek, które mają za to odpowiadać. Dlaczego zniżasz się do poziomu raka typu bany z głupawymi docinkami "nie znam się, ale się wypowiem?" A ja cię szanowałem.
  7. PS4

    Subskrybenci EA Access / Origin Access mogą już pobierać triala. // Edit po trzech godzinach multi: Po multi załamany nie jestem, ale na pewno ostudziło trochę mój hype. Rzeczywiście jest to odrobinę ulepszone multi z Mass Effect 3. Nowe klasy, nowe moce, więcej rzeczy do zrobienia i odblokowania. Po prostu odświeżone, nie lepsze, nie gorsze. Na grę w ruchu patrzy się wyśmienicie. AI ma swoje plusy i minusy, ale akurat w ME przeciwnicy stawali się sprytniejsi z wyższymi poziomami trudności, więc po meczach na poziomie brązowym ciężko mi ocenić. Na pewno mogę powiedzieć, że wszędzie włażą, a nawet potężne jednostki są zrobione tak, żeby móc wejść za nami dosłownie w każdą szczelinkę - nie ma przed skubańcami taniej ucieczki w stylu schowania się w ciasne miejsce, gdzie wielki mech się nie zmieści. W walce wręcz nie poczyniono żadnych usprawnień - nakierowanie kamery na wroga jest tak głupie i nieintuicyjne, jak zawsze. W singlu są jakieś dedykowane narzędzia do walki wręcz typu miecze itp., także wrażenia będą pewnie zupełnie inne. Gunplay - czyli serce całej rozgrywki - jest IMO bardzo przyjemny. Menusy w multi są po prostu skandaliczne - jest tyle ekranów, które można skonsolidować, aby ograniczyć przeskakiwanie między nimi. Opcje też biedne. Ponieważ nie ruszyłem singla, z dużych zmian mogę ocenić wyłącznie system poruszania się, a ten faktycznie jest bardzo dobry. Animacje są bezbłędne, wszystkie ruchy można płynnie łączyć i szybko pokonywać duże dystanse. Skacze się i unika po prostu świetnie. Zdecydowanie wolę taki unik odrzutowy od tych fikołków z ME3. Animacja wychodzenia zza osłony jest po prostu małym majstersztykiem. Będąc już przy osłonach, BioWare zrobiło kontekstowy system osłon, który działa i dzięki im za to. System jest odpowiednio czuły - z jednej strony nie ma tak, że co się dotknie ściany to postać się przylepia, a z drugiej - kiedy trzeba się przylepić, postać chowa się i wychyla natychmiast. Korzystanie z niego to przyjemność. Naughty Dog w TLoU mogło, BioWare mogło - a dlaczego Ubi w Wildlands nie mogło? Jedynym minusem jest brak automatycznej zmiany ramienia, kiedy chcemy się wychylić od lewej strony - trzeba wcisnąć guzik, a potem ponownie, żeby wrócić do właściwej pozycji kamery. Ogólnie wrażenie ani na plus, ani na minus. Fani multi z ME3 będą wniebowzięci, natomiast BioWare nie zrobiło nic, żeby zachęcić przeciwników tego trybu zabawy, bo to jest po prostu odświeżone to samo. Brakuje mi muzyki w trakcie meczów, która podnosiłaby ciśnienie w mocniejszych momentach. Czy nadal jest to Mass Effect? Na 100% tak. Zaspokoiłem odrobinę swój głód; mimo dość neutralnego stosunku do rozgrywki online bawiłem się dobrze i nie mogę się doczekać pełnej wersji. Urlop już zaplanowany. // Chciałem jeszcze dodać, że sterowanie jest odrobinę bezmózgie i zastanawia mnie, jak taki sztab ludzi i testerów mógł grać i nie stwierdzić, że atak wręcz pod jest głupi i niewygodny. Strzelanka potrzebuje strzelankowego obłożenia przycisków, ze zmianą broni pod zamiast pod przytrzymaniem przeładowania i atakiem wręcz pod prawą gałką. Z taka mobilnością nie pogardziłbym też opcją ustawienia skoku pod bumperem / .
  8. PS4

    @adick0007 Ty jesteś wiarygodny gość, ale to jest naprawdę nierealne. Przedwczoraj EA rozesłało kopie recenzenckie dopiero, premiera w EU jest opóźniona o dwa dni, bo niby potrzebują tyle na dystrybucję pudełek po Europie, a tu jakiś sklep w Mysłowicach ma już kopie na sprzedaż? Tu musiałaby zadziałać jakaś kosmiczna magia, niczym w zakończeniu Mass Effect 3.
  9. PS4

    Dostępny od przyszłego Czwartku w ramach EA Access wczesny dostęp będzie miał ograniczenie w kampanii - będzie można odwiedzić tylko jedną planetę i zwiedzić ją w całości. Rozgrywka online nie będzie miała żadnych ograniczeń, naturalnie poza 10-godzinnym limitem wczesnego dostępu. Chyba wybiorę multi. Jakbym miał przejść jedną lokację i potem czekać tydzień to bym się pochlastał, już wolę nie zaczynać wcale. Ech, trochę się boję o tę grę. Mimo całej akcji promocyjnej nadal jest dużo niewiadomych. Nie wymagam jakichś rewolucji, ale kiedy wymienia się Wiedźmina 3 jako inspirację dla pewnych elementów, poprzeczka oczekiwań idzie jednak do góry. Pierwsze minuty gry mnie nie porywają, a misje lojalnościowa tej asari z paskudną mordą jest po prostu przykładem słabego projektu rozgrywki i dialogów żałosnych aż do porzygu. Co z ciebie wyjdzie, drogie Mass Effect? Ale przed hajpem nie mogę się obronić, konsoli nawet już za bardzo nie włączam, bo po co grać w inne gry, jak za rogiem Andromeda. Będę załamany, jeśli naprawdę wyjdzie z tego taka Inkwizycja w kosmosie.
  10. PS4

    Pierwsze minuty gry. Wideo zawiera oczywiście spoilery z początkowego obszaru i jest po angielsku bez napisów. Od siebie tylko napiszę, że nie dzieje się nic, czego byśmy nie widzieli w stu innych grach, a po tekstach postaci - ba, nawet po miniaturze tego filmiku - można wywnioskować całą treść prologu. Może kiedyś nadejdzie dzień, w którym BioWare napisze dobrą fabułę. Szału ni ma, ale pre-order już złożony. Jakoś dożyć chociaż do tego 16 teraz, a potem już z górki.
  11. PS4

    Będzie seria filmików z rozgrywką. Oto część pierwsza - walka, a cóż by innego. Do samego wykonania nie mogę się przyczepić, bo wygląda to ogólnie obłędnie, ale... wolałem Mass Effect jako strzelankę zza osłon. Teraz BioWare stawia na szybkość i efektowność. Czy to źle? Na pewno nie, to tylko moje wypaczone preferencje. Do czego jednak się bezczelnie przyczepiam, to te paskudne mordy; szczególnie domyślna gęba kobiecej postaci gracza. No po prostu nie mogę. Tyle lat BioWare robiło normalne twarze w swoich grach, a teraz ciężar znalezienia nowego domu dla całej ludzkiej rasy w obcej galaktyce ma spoczywać na lasce, co wygląda jak pusta 21-latka o zdeformowanym ryju, a z oczu aż bije głupota? Serio, kto ją zaprojektował? Cóż, mam nadzieję, że z kreatora w tej grze będzie można wycisnąć coś sensownego. Tak czy siak, hype jest maksymalny i obowiązkowe pudełko na premierę za pełną cenę + jakiś tygodniowy urlop. Z Mass Effect nie może być inaczej, brzydkie mordy czy ładne.
  12. Po tytule myślałem, że to jakaś gra od Activision i wreszcie postanowili postawić sprawę jasno wobec graczy.
  13. Rectify - 10/10 Po The Wire, Fargo i Sherlocku to jest czwarty serial, któremu wystawiam ocenę idealną. Oskarżony o gwałt i morderstwo Daniel Holden wychodzi z celi śmierci po 19 latach, ponieważ pojawiają się w sprawie nowe dowody DNA, które uniemożliwiają jednoznaczne stwierdzenie winy. Wspaniała opowieść o człowieku, który próbuje znaleźć swoje miejsce na świecie, ale świat wcale nie chce go przyjąć. Obserwujemy jego zmagania z codziennością, z nieufnością ludzi w miasteczku, ze wspomnieniami. Wspaniałe role i inteligentne dialogi. Opowieść jest spójna i opowiedziana z rzadko spotykanym w TV wyczuciem i sensem, a zakończenie jest nieludzkie. Serial jest bardzo powolny, bardzo ciężki, bardzo dramatyczny i bardzo inteligentny. Nawet jeśli na horyzoncie pojawiają się promyczki nadziei dla bohatera, to i tak wszystko idzie do diabła. 30 genialnych odcinków, polecam. Sneaky Pete - 9/10 Amazon pokazuje, że na serio zagnieżdża się w serialowym biznesie i płacenie mu z subskrypcję opłaca się tak samo, jak płacenie Netflixowi. Wyprodukowana m. in. przez Bryana Cranstona opowieść o oszuście imieniem Marius, który po trzech latach opuszcza więzienie i przyjmuje tożsamość swojego kolegi z celi Pete'a, który bardzo szczegółowo opowiadał mu o swoim życiu. Z taką wiedzą Marius - teraz pod imieniem Pete - zjawia się na farmie "swojej" dalekiej rodziny i skutecznie podszywa się pod swojego kolegę z celi, jako niewidziany od 20 lat kuzyn. Ma zamiar okraść tych obcych mu przecież ludzi, żeby rozwiązać swoje osobiste problemy z bossem nowojorskiego hazardowego półświatka - Vincem (w tej roli Bryan Cranston), ale okazuje się, że ta rodzina ma swoje problemy. I tak wszystko staje na głowie. Serial jest dynamiczny i do samej końcówki ma dość lekką atmosferę. Wydarzenia są przewidywalne, dialogi barwne, a postacie lekko przesadzone. W przeciwieństwie do Rectify, taka trochę typowa amerykańska telewizja, ale opowieść tak się zakręca, że wciąga i ogląda się to bardzo przyjemnie. Taboo - 9/10 O czym jest Taboo nie będę pisał, bo każdy wie. A jak ktoś nie wie, to łatwo znajdzie, bo serial jest na fali. Moim zdaniem Taboo jest świetne, ale historia sprawia wrażenie tak wielkiej, że opowiedzenie jej w całości zajęłoby z 10 sezonów. Było pięć odcinków, do końca sezonu trzy, a ja mam wrażenie, że nawet wierzchołek góry lodowej nie został ruszony. A to przecież Tom Hardy w głównej roli, więc chyba w wielosezonowym tasiemcu nie zagra. Skoro o wilku mowa - rola Hardy'ego jest naturalnie głównym powodem, dla którego oglądam Taboo. Co też ten facet tam wyprawia. Poza tym jednak serial ma wiele innych mocnych stron, między innymi bardzo dobry i oryginalny pomysł, atmosferę Londynu z wczesnego XIX wieku, interesującą i kontrowersyjną tajemnicę z okultyzmem w tle, wrażenia wizualne na najwyższym poziomie i wiele innych świetnych ról wspierających Hardy'ego w robieniu widowiska. Skąd ci ludzie biorą pomysły na scenariusze, to się w głowie nie mieści. A co teraz na horyzoncie? Zaraz zabieram się za serial Goliath. Czekałem tyle czasu na Billy'ego Boba Thorntona w inteligentnej roli w poważnym serialu i się doczekałem. Facet dostał za swoją rolę Złoty Glob, więc będzie niesamowita moc. A na bieżąco oglądam The Path, Homeland (straszna kupa ten sezon) oraz Gotham - jedyny serial akcji, jaki mnie interesuje. Po słabych początkach zrobił się naprawdę zajebisty show, ze świetnie wykreowaną na swój sposób galerią złoczyńców z Batmana.
  14. Jestem przerażony tą wielką kupą, jaką jest Wildlands. Naprawdę - od samego początku nie robiło to szału, ale mimo tego beta i tak zdołała rozczarować. Nawet nie wiem od czego zacząć. Może od początku, czyli od po prostu gównianej sceny otwierającej w helikopterze - drewniane animacje rodem z PSX i żałosny skrypt. Potem zaczęła się rozgrywka. Wide as an ocean, deep as a puddle jest najlepszym określeniem. Powiedzieliście już przede mną wiele na temat schematyczności gier Ubisoftu, ale IMO tutaj to wręcz pokonali samych siebie. Nieludzko tępa powtarzalność tej rozgrywki szczerze mnie zaskoczyła. Misje fabularne są kompletnym dnem, a poboczne nawet gorsze. Mamy te kilka typów misji, każdą okraszoną głupim dialogiem i idealnie wpisującą się w najgorszy przykład gatunkowego schematu. Niech w pełnej wersji dojdą jeszcze - nie wiem, ze trzy typy misji. Przy takiej wielkości mapy i tak będzie się można zrzygać z nudów. I tak doszedłem do największego problemu tej kupy, czyli mapy - problem z Wildlands jest taki, że otwarty świat w tej grze nie służy niczemu. Mapa nie stanowi żadnej wartości dodanej i jest wepchana na siłę, a jako wymówkę na jej istnieje pochowano w zakątkach broń i dodatki do niej. Jestem pewien, że otwarty świat wymusiły na twórcach garnitury - aby był, to gracze lubią mieć "wybór", nawet jeśli jest to iluzja. Gra jest zwyczajnie głupia i rozwodniona do granic możliwości. Sam gameplay jest naprawdę trudny do przełknięcia i pisze to człowiek, który nigdy nie ma dość TPSów, a GRFS uważa za najlepszą strzelankę poprzedniej generacji. Co poszło nie tak, Ubisoft?! Kto zrobił te komiczne animacje poruszania się? Kto odpowiada za idiotyczne AI, które nie widzi dalej niż 10 metrów, ale kiedy już zostanie zaalarmowana, to w magiczny sposób zna nasze miejsce pobytu, nawet jeśli źródłem alarmu jest wybuch 50 metrów od naszej pozycji (o AI naszego składu już nie wspominam)? Kto odpowiada za katastrofalne koło rozkazów dla zespołu? Kto stwierdził, że co-op takiej gry wcale nie musi być drop in / drop out?! Kto jest winien temu, że przedstawiciel serii strzelanek z najlepszym systemem przyklejania się do osłon został tego systemu pozbawiony, a zamiast tego mamy jakiś poroniony kontekstowy system sprzed 12 lat (pierwszy Mass Effect)?! Kto zrobił ten gówniany system rozwoju, z najbardziej nudnymi skillami, jakie tylko można było wymyślić (bo tak, ten system też chyba wciśnięto na siłę)? Ilość zjebanych rzeczy jest po prostu pozbawiona sensu! Co ci deweloperzy mieli w głowach, skąd takie pomysły? Te pytania pozostaną bez odpowiedzi. Gra jest zwykłą wydmuszką taktycznego shootera. Spłycona do niewyobrażalnie niskiego poziomu. W ogóle nie ma emocji, w ogóle nie ma kopa. Jest tylko nuda. Co jest w tej grze dobre? Echo. Tak, to echo wystrzałów, którym twórcy chwalili się na filmikach, brzmi dobrze. Personalizacja też niezła. Koniec plusów. Nie czepiam się bugów, których ilość jest również niezliczona - kwestie techniczne można poprawić, założeń rozgrywki raczej nie. Do tego nie wiadomo, jak stary jest build z tej bety. Po ukończeniu misji fabularnych pokazał się komunikat, że Ubi dziękuje i że "to była tylko jedna z 21 prowincji". I wtedy mnie to uderzyło najmocniej. Teraz powtórzyć to samo dziadostwo dwadzieścia razy. Nie, dziękuję. Gra musiałaby przejść wielka ewolucję, żebym choć rozważył kupno i poświęcenie jej choć sekundę więcej mojego czasu. Betę w skali 1-10 oceniam na gówno, czyli najgorszy szajs, w jaki grałem w trakcie tej generacji.
  15. O sprawie O. J. Simpsona napisałem dawno temu na forum tak: Także polecam, ale klimat naprawdę nie dla przeciętnego europejskiego widza i nie dla kogoś, kto zasypia, kiedy "nic się nie dzieje" (czyt. nie szczelają się albo nie bijo).