Welcome to PS Site Forum - ... o PLAYSTATION wiemy wszystko!

Zarejestruj się, aby uzyskać dostęp do wszystkich funkcji. Po zarejestrowaniu i zalogowaniu się, będziesz w stanie dostosować swój profil, otrzymywać punkty reputacji jako nagrodę za złożenie zawartości, a także komunikować się z innymi użytkownikami za pośrednictwem prywatnej skrzynki, plus wiele więcej! Ten komunikat zostanie usunięty po zalogowaniu się.

Siriondel

Użytkownicy
  • Ilość dodanej zawartości

    1195
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

807 Konkretna

O Siriondel

  • Ranga
    PAJĄK-TURYSTA
  • Urodziny 12/21/88

Informacje o profilu

  • Płeć Mężczyzna
  • Skąd z krainy Brzeskich Słoików.

Kontakt

  • Gadu-Gadu 2609907
  • PSN Siriondel

Ostatnie wizyty

14938 wyświetleń profilu
  1. xbox

    To teraz Ty może wytnij cytat, bo przez Ciebie to dziadostwo dalej wisi na forum Panowie, wyrwaliście coś na tej wielkiej wyprzedaży, czy tamte ceny nie zrobiły wrażenia na Was - Mistrzach Cebuli? Ja wydałem równo stówkę na Ori Definitive Edition (35 zł), Gat out of Hell (15 zł) oraz MGS V (50 zł). Oprócz tego w Deals with Gold wziąłem Dragon Age Inkwizycję za 35 złotych, bo choć jest podstawka za friko w EA Access, to za wszystkie dodatki taką kwotę można dopłacić - wszak normalnie kosztują ponad 150 złotych. Myślę, że do wiosny uda mi się to wszystko ograć
  2. Do premiery 4 sezonu Sherlocka zasiadałem cały w drgawkach z ekscytacji, ale szczerze mówiąc, odcinek nie porwał mnie tak, jak poprzednie. Twórcy już lekko przegięli z plot twistami i fałszywymi tropami. Momenty typu "o ja pier****, o co tu chodzi" są fajne tylko do pewnej granicy. Do tego wątki zbyt mocno poszły w kierunku postaci drugoplanowych i trochę zbyt mało przykładów mojej ulubionej dedukcji detektywa w akcji. Oczywiście był to nadal kawał rewelacyjnej telewizji, ale nie tak rewelacyjnej, jak pierwsze trzy sezony. Oprócz tego jest już premierowy odcinek szóstego sezonu Homeland, chociaż oficjalna premiera telewizyjna dopiero za półtora tygodnia.
  3. Nie zwykłem odpuszczać seriali bez obejrzenia sezonu do końca, nawet jeśli mi się nie podoba - tak już mam. Jednak z drugim sezonem The Man in the High Castle chyba nie dam sobie rady i to już po dwóch odcinkach. Dawno gorszego dziadostwa nie oglądałem. Pierwszy odcinek był tragiczny - pozaczynane jakieś słabo przemyślane wątki, usilna próba pokazania wszystkiego, przez co nie pokazano tak naprawdę niczego; drugi odcinek niestety nie wykazuje nawet perspektywy na minimalną choćby poprawę. Idiotyzm większości bohaterów - do tego strasznie denerwujących (ca za kretyn wprowadził tego całego Gary'ego?) - doprowadza mnie do smutku. Do plusów mogę zaliczyć przepiękną scenografię oraz tylko dwóch bohaterów: Smitha (w pierwszym sezonie również najlepszy) oraz Tagomiego. Reszta to nieludzka padaka. Poprzedni sezon pokazywał znacznie wyższą jakość.
  4. Kultura

    No raczej ma znaczenie, bo jakiś "wygwizdów" prawdopodobnie nie ma takiego poziomu wieśniactwa (umysłowego) jak stolica. Siłą rzeczy mniejsza szansa, że do kina pójdzie taka ilość kretynów. A tym drugim akapitem to nie rozumiem co sugerujesz. Że Pitbull to film zrobiony dla chamów? Że moje zniesmaczenie jest moją winą, bo na pewne filmy chodzi gorszy typ ludzi? Ja nie uważam się za eksperta od kultury osobistej, ale wg Ciebie to jest mój problem, że oczekuję od ludzi w kinie zwykłego zamknięcia gęb i nie szeleszczenia torbami foliowymi, do czego sam się stosuję?
  5. xbox

    Nawet to "nie wiadomo kiedy", to prawdopodobnie nadal prędzej, niż Syf of War i TLoU, a na pewno prędzej, niż Spider-Man i dziwoląg Kojimy. Połowa? Weź bany wyjmij głowę z d***, zacznij jej używać kiedy coś piszesz w internecie i staraj się trzymać z dala od tematów, w których zwyczajnie nie jesteś w stanie napisać nic sensownego. Zobacz na Magellana, który XO nie ma, a jednak przyszedł i napisał z sensem. Wsteczna kompatybilność to świetna sprawa, która nadaje drugie życie grom, pozwala ograć za grosze legendy, które się wcześniej ominęło i nie potrzeba do tego trzymać starej konsoli. Nie sądzę, żeby zmuszenie do działania gier z poprzedniej generacji na XO było tanie i proste, także biznes musi w tym być. No i jest to świetny ukłon w stronę graczy, ale tu akurat rozumiem twój brak pojmowania - ponieważ "ukłon w stronę graczy" jest czymś niewykonalnym dla sony, a niestety nie posiadasz konsoli innej firmy. Edytuję posta, żeby dodać - tak, jestem świadom że gdyby nie totalna dominacja sony, Microsoft i Xbox prawdopodobnie nigdy by się nie zmienił, ale to już jest beside the point, bo nie wiem jak to napisać po polsku. Brawo. Napisane jak typowy konsument-frajer, który łyknie wszystko co mu podrzucą i przez jakich ta branża jest siedliskiem takiego raka. Dawajcie banemu remastery wszystkiego drodzy wydawcy, on już się wypina i wyciąga z portfela kolejne 60$! Albo chociaż ze 100 złotych na slota z Allegro. Właśnie tego nam potrzeba. Szczególnie remasterów Call of Duty - Activision zrobiło jednego i już zmienia grę jakimiś farmazonami typu bieganie z butelką (serio?) i mikrotransakcjami. "Tylko kosmetyka"? Uhuh, Bungie też tak mówiło.
  6. Kultura

    Pojechałem z ziomkiem na Hacksaw Ridge i jestem wstrząśnięty tym filmem, oczywiście pozytywnie. Dawno tak dobrego filmu w kinie nie oglądałem. Historii o ludziach, który wbrew wszystkiemu pozostawali wierni własnym wartościom oraz filmów typu "wojna jest zła" było już wiele, ale... nie można powiedzieć, że "nierealne", bo to się wydarzyło, nie można powiedzieć "oho, znowu dzielna 'murica wygrywa", bo Ameryka faktycznie wygrała, a poza tym to w ogóle nie o to chodzi. Film jest genialnie zrobiony, z precyzją i sensem od początku do końca, wzbudzając w widzu wszystkie emocje po kolei. Brutalny na tyle, żeby wyeksponować przekaz, bez przeginania w stylu poprzednich dwóch filmów tego reżysera. O osobie Desmonda Dossa i jego poczynaniach można by dyskutować długo - film jest wielki. Powrót Gibsona jest wielki. Jak wojennego kina nie lubię i przy takiej Kompanii Braci wytrzymałem 3 odcinki, tak Hacksaw Ridge pochłonął mnie całkowicie. 9/10
  7. PS4

    Alternator moim zdaniem kosi właściwie wszystko. Idealnie pasuje do szybkiej rozgrywki i błyskawicznego skracania dystansu. A jak strzelają do mnie, to Phase Shift i znikam. Tym karabinkiem to nawet celować nie trzeba, z biodra lepsza celność niż ADS. @up Dzięki za wyjaśnienie co to "cykuta", czytam i myślę "o czym oni, k****, piszą?"
  8. PS4

    Shieeeet, Trace... dobrze się Ciebie słucha. Rzadko kiedy mam tak że włączam filmik z zamiarem obejrzenia pierwszych 30 sekund, ale poziom komentatora zachęca mnie do pozostania do końca. Szacun Niemniej utwierdziłeś mnie w przekonaniu, że nie jest to gra dla mnie. Mówisz o tym, że chyba trzeba się otworzyć na nowy sposób robienia gier jRPG - problem jest jednak taki, że z tym podejściem deweloperów gry jRPG zaczną wyglądać tak samo jak... wszystkie inny gry, z których na zachodzie zrobiono miałkie open worldy parę lat temu. Jeżeli jRPG nie może odnaleźć swojej ścieżki w nowej generacji i musi iść we wszechobecną rynkową bezpłciowość, oraz jeżeli omawianą grę można podsumować słowami "dobra gra, słaby fajnal" - to osobiście mam w nosie takie jRPG. I nowego fajnala, bo spłycanie narracji na rzecz tępego przemierzenia wielkich przestrzeni, która jest tylko po to aby było gdzie napchać pobocznych pierdółek bez większego znaczenia - a to wszystko w produkcji, która powinna stać fabułą... to nie tak powinno wyglądać.
  9. TL;DR Gra jest nieludzko dobra, ma zajebiste poziomy i najlepsze AI jakie widziałem, świetną rozgrywkę i kupę usprawnień, natomiast kwestie techniczne niedomagają, rola głosowa Corvo nie powala. Ogółem wyśmienita produkcja i warto ją kupić, bo jest to przedstawiciel wymierającego gatunku inteligentnych gier. *** Dishonored 2 jest prawie mesjaszem. Kilka problemów powstrzymuje mnie przed nadaniem tej grze takiego statusu, jednak nadal jest to rewelacyjna produkcja. Tak jak pisałem dawno temu w temacie o jedynce, dwójkę również szanuję najbardziej za to, że ta szanuje inteligencję gracza. Co to znaczy? Właściwie nagradzanie za eksplorację, użytecznymi przedmiotami i bardzo cennymi informacjami, które potem wykorzystujemy przeciwko naszym celom. Jeżeli gra daje jakieś wskazówki, to logiczne podążanie za nimi przynosi rezultat. Jeżeli postać mówi że coś zrobi, to z reguły to robi. Jeżeli było napisane, że jest tak i tak, albo że jak coś zrobimy, to będzie inaczej - to znaczy, że jest i będzie właśnie tak, jak było napisane. Jeżeli jest na coś opcja, to znaczy, że oprócz niej są jeszcze przynajmniej trzy (wyjątkiem jest rabowanie sklepów - jeden sposób na sklep, ale to samo w sobie jest ukrytym dodatkiem). Rozbudowane menu opcji, ponieważ gracz ma prawo dostosować sobie grę. Szybki zapis i szybkie wczytanie z poziomu pauzy, co powinno robić znacznie więcej gier. To jest genialnie rozwiązane i dziwne, że nikt nie wpadł na to wcześniej - wciskam pauzę i jednym triggerem zapisuję, drugim wczytuję. Dostęp do wszystkich statystyk na bieżąco, z podziałem na statystyki misji, obecnego przejścia gry i globalne. Licznik przejść i czasu gry widoczny również na ekranie pauzy. Tak gracza powinno traktować więcej deweloperów. Drugim wielkim punktem są projekty poziomów. Wszystkie recenzje to zachwalały, ale serio - za to studio powinno dostać jakiegoś gamingowego nobla. Twórcy mieli nie lada problem - zrobić poziomy ciekawe, różnorodne, oferujące mnóstwo rozwiązań, a jednocześnie równo zbalansowane pod dwie postacie z kompletnie różnymi zestawami mocy oraz możliwe do przejścia w trybie bez żadnych mocy. I wywiązali się z tego zadania koncertowo! Czwarta misja toczy się w wielkiej mechanicznej rezydencji, w której za pomocą dźwigni przesuwamy ściany i podłogi, tworząc zupełnie nowe konfiguracje pomieszczeń - to jest chyba najlepszym poziom, jaki widziałem w życiu w grze tego typu! Wszystko dzieje się na oczach gracza, mechanizmy są logicznie umiejscowione, a w momencie przesuwania się ścian można wykorzystać okazję, wskoczyć w przestrzeń "między ścianami" i odnaleźć jeszcze więcej sekretów - absolutny geniusz. Płaska powierzchnia plansz jest dość mała, ale za to pną się bardzo wysoko w górę. Ścieżek, korytarzy, przejść, wejść i sekretów jest wręcz niezliczona ilość. W jednej misji spędzam po parę godzin - jestem w 6 misji i mam już 32h na liczniku. A przecież jak się wie co robić, można te misje przejść w 15 minut. To jest prawdziwy kunszt. Trzecim wielkim punktem jest AI, które jest jednocześnie najlepszym i najbardziej denerwującym AI w skradance, jakie kiedykolwiek zrobiono. Koniec z widzeniem tunelowym u NPC, koniec z kompletnym ignorowaniem zmian w otoczeniu, koniec z brakiem reakcji na zachowanie gracza, koniec z idiotyzmem podczas przeszukiwania terenu. Deus Exy, Assassiny, Splinter Celle, Far Kraje i inne mogą się szczerze schować. Oto krótka lista zachowań strażników w Dishonored 2: Dostrzegają gracza z bardzo dużych odległości, do czego naprawdę trzeba się przyzwyczaić, kiedy wyżej wymienione gierki rozpieszczały graczy w tym aspekcie. Posiadają kosmiczne kąty widzenia, a poprzez "kosmiczne" chcę powiedzieć "naturalne". Przynajmniej 200 stopni, jeśli nie więcej. Staję sobie za strażnikiem i trochę z boku, będą pewnym, że pozostanę niezauważony. I to był błąd. Serio, nie widziałem jeszcze czegoś takiego. Czasem nawet mnie to irytowało, szczególnie po 5 śmierci w tym samym miejscu - sam do siebie mamrotałem, że NPC mają zbyt bliskie ludzkiemu pole widzenia, a to jest gra i ja chcę czuć się jak badass assassin, nie szarpać z NPCami co mają oczy dookoła głowy. Nie ma łatwo, ale to tak naprawdę bardzo dobrze. Jeżeli stoi dwóch gości obok siebie i skasujemy jednego z nich po cichu, to ten drugi - jeżeli spojrzy w miejsce skasowanego przez nas gościa - zauważa jego brak i krzycząc coś w stylu "hej, dokąd poszedłeś?!" zaczyna poszukiwania. Koniec z udawaniem idioty. Zauważają, jeśli pozostawimy otwarte drzwi, albo okradniemy pomieszczenie pod ich nosem i odpowiednio reagują. Kiedy przechodzą przez drzwi, sensownie je otwierają i zamykają w naturalnie wyglądającej animacji - a nie tylko upośledzone machnięcie ręką, jak we wszystkich innych grach. Tu również trzeba uważać, bo strażnik się odwraca, kiedy zamyka za sobą drzwi, a niespodziewający się wykrycia gracz zostaje złapany. Zakres przeszukiwanego przez nich terenu jest bardzo duży. Straż zachowuje się z sensem, ma dobre teksty, potrafi przejść naprawdę spory kawałek i zaskoczyć gracza, który spodziewa się, że już dawno sobie odpuścili. Przede wszystkim - zawsze udają się do miejsca, którym nas zobaczyli albo do źródła hałasu. Raz narobiłem rabanu na 3 piętrze i słyszę wołanie strażnika z podwórka "co tam się dzieje?!" Olewam to, bo będąc nauczony innymi grami wiem, że systemy poszukiwania gracza z reguły są na czas i zanim strażnik by tu wszedł, dawno by sobie odpuścił. Kolejny błąd. Nagle słyszę kroki za plecami - skubaniec wlazł na 3 piętro za tym hałasem! Podsumowując, gra jest trudna i przechodzenie po cichu stanowi znacznie większe wyzwanie, niż w poprzedniczce czy podobnych produkcjach. Szczególnie ciężko przebrnąć przez pierwszą misję, kiedy nie ma mamy żadnych mocy, a nie jest to poziom samouczek, tylko pełnoprawna misja. Nie dość, że trzeba się męczyć bez mocy, to jeszcze uczyć mocarnych zachowań AI. Z drugiej strony, przechytrzanie takiej inteligencji sprawia nieludzką frajdę. Po prostu najlepsza skradanka w skradance w historii gier wideo. Nie dla każdego taki poziom będzie jednak zaletą. Czwartym punktem jest wszystko inne, co wrzucam do jednego wora, bo i tak ten post jest już za długi. Rozbudowana, wspaniała rozgrywka. Świetny system mocy i ulepszeń. Różnorodne narzędzia zagłady, które można ulepszyć, a po znalezieniu schematów wyposażyć w dodatkowe właściwości. Są również schematy mistrzowskie na specjalne bajery. Bardzo dobrze zrobione i różnorodne znajdźki. Nie rozumiem zarzutów wobec nowego głosu Outsidera i dialogów ogólnie - głos może inny, ale nadal dobrze zagrana rola, a dialogi są bardzo dobre i klimatyczne, nawet typowa gadanina między strażnikami. Styl graficzny jest dość specyficzny, ale mi się bardzo podobał od zawsze. Uniwersum jest wspaniałe i ma wielki potencjał. Są oczywiście minusy. Nie wiem co myśleć o fabule. W zasadzie jest na poziomie jedynki, ale sposób prowadzenia jest IMO nieco gorszy. Z opinią muszę poczekać do ukończenia gry. Oprawa graficzna również nie powala - stylistyka mistrz, ale aspekt techniczny jest słaby. No i ta wydajność - spadki do 20 klatek mają miejsce i to można wyraźnie odczuć. Gram na XO, ale to dotyczy również ZłomStation (Digital Foundry pokazywało spadki do 19 klatek na obu konsolach) - wraz z wersją z podwójnym kotletem, gdzie mamy spadki do 25 klatek - to chyba nie powinno mieć miejsca. Ostatnim minusem jest rola głosowa Corvo - głos Stephena Russela jest już dla mnie tak nudny, że ciężko mi go słuchać. Ten aktor występuje po prostu za dużo w grach, w których spędziłem setki godzin (nie jest to jego wina rzecz jasna). Nick Valentine z Fallouta 4, czego się nasłuchałem sporo, cała kupa głosów ze Skyrim, między innymi Mercer Frey albo ten sklepikarz z Białej Grani, co chciał sprzedać własną siostrę... do tego mam wrażenie, że jakoś słabo zagrał w Dishonored 2. Głos jest taki neutralny i flegmatyczny - kiedy Corvo się odzywa, stwierdzam że wolałem jedynkę, jak nic nie mówił. Na koniec chciałem napisać o zagadce. Jest w grze zagadka do rozwiązania. Jeżeli gracz rozwiąże tę zagadkę samemu, w nagrodę może ominąć 2/3 planszy i przejść od razu do sedna misji. W przeciwnym razie trzeba wyruszyć w teren w poszukiwaniu wskazówek. Problem tkwi w tym, że nie jest to byle jaka zagadka, tylko logiczny problem na bardzo wysokim poziomie - takim, które w USA rozwiązuje się na testach do szkół adwokackich. Mało tego, zagadka jest zaprojektowana tak, że dla każdego gracza informacje są losowane, więc znalezienie odpowiedzi w necie odpada, co najwyżej pomoc do rozwiązania tego samemu. Tak bardzo poważnie twórcy podchodzą do inteligencji gracza. Dishonored 2 jest produkcją rozbudowaną i dojrzałą. Warto wspierać takie gry, żeby pokazać branży, że robienie ich jeszcze ma sens, a nie wieczne bezmózgie papki i sequele co rok. Wspaniała gra. 9/10
  10. PS4

    Używka z Allegro bez SP. Pierwszy dodatek jest baaardzo słaby i krótki na 2h, obok Missing Link to to nawet nie stało. A oprócz tego będzie jeszcze tylko jeden. Reszta zawartości przepustki to jakieś ułatwiacze i boostery do arcadowego trybu rozgrywki. Ogólnie tragedia.
  11. Oglądam ten serial, bo realizacja tej produkcji jest legendarna, a kilka postaci bardzo mi się podoba. Budżetem to chyba Game of Thrones pobili znacznie. Niemniej sama opowieść jest czerstwa i momentami bardzo irytująca. Serial jest jednym wielkim przykładem tak znienawidzonego przeze mnie "robienia z widza idioty". Jeżeli metodą twórców na opowiedzenie fabuły jest nie opowiadanie i ukrywanie jej za jakimiś sztuczkami w edycji, niedomówieniami, celowym zatajaniem faktów - to znaczy, że ta historia nie jest warta funta kłaków. Od tej strony serial jest pusty niczym dupa po biegunce - w każdym odcinku dzieje się bardzo wiele, ale tak naprawdę nie dzieje się nic. Cały czas mam wrażenie, że postacie zmierzają donikąd, a pytań jest coraz więcej. Odpowiedzi na nie ma, bo są schowane na różne głupie sposoby. Tak jakby twórca chciał powiedzieć: "Nie wiesz o co chodzi, widzu? A to nic, my tak specjalnie żebyś czuł się głupi, a my ci wszystko naraz wyjaśnimy w finałowym odcinku". To nie jest inteligentna telewizja. Dobry serial zadaje pytania i z czasem udziela odpowiedzi, żeby było widać, że historia do czegoś zmierza. Potem zadaje kolejne pytania i znów udziela na nie odpowiedzi. Westworld chce zadawać pytania przez 9 odcinków, żeby odpowiedzieć na nie w ostatnim (jeśli w ogóle) - po 4 odcinkach takiego traktowania ma się już dość. A może po prostu twórcy takich seriali lubią, kiedy subreddity spuszczają się nad ich "geniuszem" i snują swoje teorie? Sam Esmail - twórca Mr. Robot - robił dokładnie tak samo, wieczne odkładanie na później i tajemnicze dialogi, które prowadziły donikąd, dopóki serial nie wyłożył kawy na ławę. Westworld był jednak znacznie gorszy z tym efektem dnia świstaka, który wcale nie dodawał głębi temu serialowi. No cóż, na szczęście są postacie, dla których chce się pozostać przed ekranem - Man in Black, William, Bernard oraz oczywiście genialny Ford. Natomiast na Dolores i Maeve to już patrzeć nie mogę.
  12. Kultura

    W zasadzie to ja zaciągnąłem kobietę Normalnie nie jeżdżę do kina do Wawy, dlatego że mam bliżej do Cinema City w Jankach. Wybrałem na dzień seansu Środę, ponieważ tego dnia bilety kosztują tylko 15 złotych, a nie 32. Jednak wczoraj miało miejsce również spotkanie z fanami jutubera Jasia Dąbrowskiego (nie pytaj, nie wiem nic o nim), którego psychiczną fanką jest moja siostra, 13 lat. Spotkanie odbywało się w Blue City w Wawie i siostra za wszelką cenę chciała na to pojechać, jednak nie miała opiekuna. Zaproponowała mi więc, że jeśli zamiast do Janek, pojadę do kina w Wawie i zabiorę ją przy okazji na to spotkanie, zwróci mi kasę za cały dojazd oraz wyrówna za bilety (zarówno mój jak i dziewczyny), które w Multikinie były 2x droższe No to ją zabrałem. Muszę powiedzieć, że ogólnie za 15 złotych nie żałuję
  13. Kultura

    Obejrzałem nowego Pitbulla i w sumie film jakościowo taki, jak poprzedni. Czyli tylko średni. Największym problemem tego filmu jest dla mnie to: Pitbull nie jest filmem, który IMO widownia powinna pamiętać tylko dzięki śmiesznym tekstom. Bo okej, Ostaszewska, Bachleda-Curuś oraz oczywiście Fabijański (choć jego bohater absurdalny do potęgi), wszyscy prezentują bardzo dobre aktorstwo. I ludzie może będą o tym pamiętać przez tydzień po seansie, ale kiedy kurz opadnie, w głowach pozostanie tylko i wyłącznie Strachu i jego kosmiczne teksty. W ogóle to wymieszanie poważnych i dramatycznych scen z błaznowaniem powraca ze zdwojoną siłą i ch** wie jaki w ogóle to ma być film. Opowiadania historia, jeśli ma znaczenie, to jest zdecydowanie zbyt duża na filmowy format, próba pokazania tak wielu bohaterów tworzy jedynie niepotrzebny bałagan. Widać, że gość od montażu zrobił co mógł, żeby to miało ręce i nogi, ale wyszło tak sobie. W ogóle ta pazerność twórców rzuca się tak bardzo w oczy, że nie da się tego nie zauważyć. Ja nie winię twórców za chęć zarobienia na swojej produkcji - przeca o to w tym wszystkim chodzi - ale widziałem dziesiątki filmów, które robiły czystą "filmową" robotę, czyli prezentowały spójny obraz wysokiej jakości i na tym zarobiły bardzo dobre pieniądze. Tymczasem od Pitbulla aż bije przekaz "film zrobiony dla kasy, nie dla widza". Film sklecono raptem w rok, na początku obowiązkowo loga wszystkich sponsorów, w filmie jakieś niepasujące do niczego rajdowe samochody, na plakacie z przodu Stramowski, chociaż w filmie jest postacią chyba trzecioplanową... no ogólnie przeciętność z tej produkcji się wylewa. Wygląda na to, że jak chcę obejrzeć ciężkie policyjne kino w polskim wydaniu, muszę czekać na "Konwój". 6/10 Na koniec chciałbym dodać, że zachowanie warszawskiej publiczności w Multikinie w Złotych Tarasach zakrawało o pomstę do nieba. Toż to nawet nie była publiczność, tylko jedna wielka bezmózga masa bydła ludzkiego, słoje wieśniackie, co pierwszy raz w kinie byli chyba. Wrzaski, głośne komentowanie, szeleszczenie papierowymi torbami na całą salę bez zastanowienia się nad swoją własną durnotą, popcorn rozsypany w pizdu na całej podłodze. Rzygać się chce. To była moja ostatnia wizyta w kinie w "stolicy".
  14. Zacząłem oglądać Designated Survivor i stwierdzam, że serial jest mega. Spodziewałem się średniawy, ale wessał mnie strasznie. 7 dotychczas wyemitowanych odcinków pękło momentalnie. Ten serial jest czymś, co określiłbym mianem political action. Sto milionów wątków na sekundę, każdy kolejny bardziej absurdalny i sprawia, że łapię się za głowę. POTUS grany przez Kiefera Sutherlanda jest w niezłym gównie cały czas i wyjścia z niego nie ma. Świetnie ogląda się tę postać jako odmianę od Franka Underwooda, w ogóle postacie w tym serialu naprawdę da się lubić. Serial ostro jedzie po bandzie w temacie obecnych stosunków międzynarodowych (muslimy terroryści, ruscy kombinatorzy) i wykorzystuje jako tło całkiem niedawne wydarzenia, takie jak atak w Nicei czy rosyjska afera dopingowa - nic dziwnego, że niektórzy poczuli się dotknięci i odbierają serial jako komentarz polityczny. A kto wie, może właśnie tym jest? Polecam. Teraz jeszcze nadrobić drugi sezon Paktu, obejrzeć pierwszy odcinek The Grand Tour i mogę zabrać się za Black Mirror
  15. PS4

    Nie ma opcji? Otóż jest opcja. Ale jest dokładnie tak jak piszesz - zaopatrzenie wszystkich osadników w dobrą broń wymagałoby mnóstwo wysiłku, do wręcz nieopłacalnego stopnia. Musiałbyś do tych dziesiątek ludzi wracać i zaglądać im do wyposażenia, nie wspominając o tym, że nierealne jest znalezienie wystarczającej ilości amunicji dla wszystkich - zakładając 30 osad po nawet 15 ludzi - choćby każdy miał mieć inną broń. W grach Bethesdy system jest ten sam - NPC ma nieskończone ammo do domyślnej broni tak długo, jak długo w ekwipunku będzie miał przynajmniej jedną sztukę. Strzały do łuków w Skyrim, kule do pukawek w Falloutach - tak działa ten silnik. Ta domyślna amunicja również zresetuje się z czasem, jeśli zabierzesz wszystko. Natomiast jeśli chcesz dać postaci inną broń, musisz zapewnić 100% amunicji. Są na to mody, na PS4 również powinny już być. Oczywiście to wyłącza trofea, ale innego wyjścia nie ma. Tak już jest i tyle. Tymczasem do obrony polecam instalację wieżyczek. Podnieś obronę osady do 100+ i nie będziesz musiał ich bronić. Jeden z patchy dodał taką opcję, że osada ma szansę obronić się sama bez pomocy gracza.