Aktorka znana z roli Daenerys Targaryen w „Grze o tron” otwarcie mówi o swoich doświadczeniach z udziałem w kultowych uniwersach science fiction i fantasy. Emilia Clarke w wywiadzie dla magazynu „The Independent” przyznała, że nie czuje się odpowiedzialna za negatywne opinie fanów na temat filmów i seriali, w których wystąpiła. Chodzi o takie produkcje jak „Terminator: Genisys”, „Solo: A Star Wars Story” oraz serial Marvela „Secret Invasion”.
Niespodziewane niepowodzenia w wielkich franczyzach
Clarke podkreśliła, że każdy z tych projektów był dla niej ważnym krokiem w karierze, ale zdaje sobie sprawę, że nie spotkały się one z ciepłym przyjęciem. „To nigdy nie powinno było powstać” – skomentowała jeden z nich, nawiązując do krytyki, jaka spadła na produkcje. Aktorka zaznaczyła jednak, że nie bierze tego do siebie. „Ja robię swoje, a to, jak odbierają to widzowie, to już nie moja sprawa” – dodała.
Kontekst krytyki: od „Terminatora” do „Secret Invasion”
„Terminator: Genisys” z 2015 roku, w którym Clarke wcieliła się w Sarę Connor, został zmiażdżony przez krytyków i fanów serii. Film zarobił wprawdzie 440 milionów dolarów na całym świecie, ale budżet wynoszący 155 milionów sprawił, że nie był to sukces finansowy. Z kolei „Solo: A Star Wars Story” z 2018 roku, gdzie Clarke zagrała Qi’rę, to jeden z najbardziej kontrowersyjnych filmów w historii Gwiezdnych Wojen. Producenci zmienili reżysera w trakcie zdjęć, a ostateczny wynik – 393 miliony dolarów przy budżecie 275 milionów – uznano za finansową porażkę. „Secret Invasion” (2023) to serial Marvela, który miał być szpiegowskim thrillerem, ale spotkał się z mieszanymi recenzjami, a widzowie krytykowali scenariusz i efekty specjalne.
„Ja robię swoje, a to, jak odbierają to widzowie, to już nie moja sprawa” – powiedziała Emilia Clarke w rozmowie z magazynem „The Independent”.
Dlaczego projekty sci-fi z udziałem Clarke nie wypaliły?
Eksperci branżowi wskazują, że problem nie leżał w samej aktorce, ale w złym zarządzaniu franczyzami. „»Terminator: Genisys« próbował zrobić reboot serii, ale zabrakło świeżego pomysłu. »Solo« zmagał się z problemami produkcyjnymi, a »Secret Invasion« padł ofiarą zmęczenia formułą Marvela” – komentuje w rozmowie z nami recenzent filmowy Jakub Kowalski. Clarke, mimo tych niepowodzeń, pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych aktorek swojego pokolenia, a jej rola w „Grze o tron” wciąż przynosi jej uznanie.
Co dalej z karierą Emilii Clarke?
Aktorka nie zamierza rezygnować z udziału w dużych produkcjach. Obecnie pracuje nad serialem „Prisoner of Love” dla platformy Apple TV+, a także nad filmem niezależnym „The Last Showgirl”. Clarke podkreśla, że każda rola to nowe wyzwanie i nie boi się ryzyka. „Nie mogę kontrolować, co myślą ludzie. Mogę tylko dawać z siebie wszystko na planie” – podsumowuje.
Foto: gry-online.pl

