Po dwunastu latach nieustannego rozwoju i wsparcia, Bungie oficjalnie ogłasza zakończenie prac nad Destiny 2. Decyzja ta oznacza nie tylko koniec pewnej epoki w świecie gier-usług, ale także poważne konsekwencje dla samego studia. Według doniesień, twórców czekają kolejne zwolnienia, a fani uniwersum będą musieli uzbroić się w cierpliwość – powrót do świata Destiny może nastąpić dopiero za kilka lat.

Dlaczego Bungie kończy wsparcie Destiny 2?

Decyzja o zakończeniu wsparcia dla Destiny 2 nie jest zaskoczeniem dla obserwatorów branży. Gra, która zadebiutowała w 2014 roku jako Destiny, a w 2017 roku doczekała się kontynuacji w formie Destiny 2, od dłuższego czasu borykała się ze spadkiem aktywności graczy oraz problemami z utrzymaniem modelu games-as-a-service. W ostatnich miesiącach pojawiały się plotki o problemach finansowych studia, a także o napiętych relacjach z wydawcą – Sony Interactive Entertainment. Bungie, które od 2022 roku jest częścią Sony, postanowiło skoncentrować się na nowym projekcie – Marathon, czyli grze typu extraction shooter, która ma być odpowiedzią na popularność takich tytułów jak Escape from Tarkov czy Hunt: Showdown.

Zwolnienia w Bungie – kolejne cięcia etatów

Wraz z ogłoszeniem zakończenia wsparcia dla Destiny 2, Bungie zapowiedziało redukcję zatrudnienia. Według nieoficjalnych informacji, które jako pierwszy podał dziennikarz Jason Schreier, studio planuje zwolnić nawet kilkaset osób. To nie pierwsze takie cięcia w ostatnim czasie – w 2024 roku Bungie już przeprowadziło zwolnienia, które dotknęły około 100 pracowników. Obecna sytuacja jest jednak znacznie poważniejsza, ponieważ dotyczy całego zespołu odpowiedzialnego za Destiny 2. Dla porównania, w szczytowym okresie nad grą pracowało ponad 800 osób. Teraz większość z nich zostanie przeniesiona do projektu Marathon, ale nie wszyscy znajdą w nim miejsce. Eksperci rynku pracy w branży gier zwracają uwagę, że takie ruchy są typowe dla studia, które przechodzi z modelu utrzymywania starej gry na rzecz tworzenia nowej. „To bolesny, ale często konieczny proces” – mówi analityk branżowy, dr Michał Kowalski. „Zwolnienia są smutną rzeczywistością, gdy firma musi przeprofilować swoje zasoby. Niestety, w przypadku Bungie, skala redukcji może być wyjątkowo dotkliwa”.

Co dalej z uniwersum Destiny?

Ogłoszenie końca wsparcia dla Destiny 2 nie oznacza całkowitego porzucenia marki. Bungie zapewnia, że serwery gry pozostaną aktywne przez co najmniej kilka kolejnych lat, a gracze będą mogli nadal cieszyć się dotychczasową zawartością. Nie należy się jednak spodziewać nowych sezonów, rozszerzeń czy aktualizacji fabularnych. Fani, którzy liczyli na kontynuację historii Światła i Ciemności, będą musieli poczekać. Według przecieków, Bungie planuje powrót do uniwersum Destiny dopiero po premierze Marathonu, czyli najwcześniej w 2028 lub 2029 roku. To oznacza, że przez najbliższe trzy-cztery lata nie zobaczymy żadnych nowych gier osadzonych w tym świecie. Dla porównania, podobną strategię obrało studio BioWare, które po zakończeniu wsparcia dla Mass Effect: Andromeda skupiło się na Dragon Age, a do serii Mass Effect wróciło dopiero po kilku latach.

Marathon – nowa nadzieja Bungie

Nowym flagowym projektem Bungie ma być Marathon, który początkowo był rozwijany jako gra sieciowa osadzona w uniwersum znanym z klasycznej strzelanki z lat 90. Jednak z czasem koncepcja ewoluowała w kierunku extraction shootera. Gra ma zadebiutować na PC oraz konsolach PlayStation 5 i Xbox Series X|S. Bungie pokłada w Marathonie ogromne nadzieje, licząc na sukces porównywalny z tym, jaki osiągnęło Destiny w swoich najlepszych latach. Czy uda się powtórzyć tamten sukces? Czas pokaże. Na razie fani muszą pożegnać się z Destiny 2 i uzbroić w cierpliwość.

Foto: gry-online.pl