Jump to content

Everything posted by Siriondel

  1. Siriondel

    Seriale

    Billions jest mega dobre, jeśli podejdzie Ci specyficzny klimat. Moim zdaniem tu nawet nie chodzi do końca o przegadanie, ale tematykę high finance sprowadzoną do komiksowego wręcz poziomu. Bohaterowie są przerysowani, każda kwestia dialogowa jest precyzyjnie przemyślana przez scenarzystów co do słowa, a co drugie zdanie to wykwintna metafora, soczysty one-liner albo jakieś odniesienie do dzieła popkultury, o istnieniu których większość ludzi nie ma pojęcia - że aż zastanawiasz się, skąd ludzie pracujący w zasadzie 24/7/365 mieliby czas, żeby poznać wszystkie filmy i piosenki, do których nawiązują. Serial jest dość trudny w zrozumieniu dla kogoś spoza USA. Osobiście to jeden z najlepszych seriali, jakie widziałem. Prawno-giełdowe batalie wspaniałych bohaterów ogląda się wybornie. Moim zdaniem serial jest świetny dla ludzi, którzy w wolnym czasie preferują zajęcia wymagające wysiłku mózgu, niż takie "odmóżdżające". Paul Giamatti i Damian Lewis niszczą wszystko. Jeden z niewielu seriali, które oglądam od początku odcinek po odcinku, jak tylko się ukazują. Dla mnie 9/10.
  2. Siriondel

    Spider-Man

    Wiedzieli, że dzwoni, ale nie widzieli gdzie. Nową grę z Człowiekiem-Pająkiem w roli głównej nie robi Sucker Punch, tylko Insomniac. Wygląda interesująco. Jak dostanie formułę Arkham, to w zasadzie nie ma co się nie udać. To ma być nowe uniwersum. Wyłącznie na PS4.
  3. Siriondel

    Seriale

    Obejrzałem premierową emisje Chernobyl. Co za sztos, Panowie. No, może poza tym brytyjskim akcentem kolesi z elektrowni, ale rozumiem, że przynajmniej rosyjscy (albo ukraińscy) aktorzy plus ciągłe napisy to dla współczesnego widza z zachodu problem, więc wybaczę. No i nawet nie o to chodzi. Tematyka jest ujęta przejmująco i bez pardonu, z całą skalą niekompetencji napędzanej strachem. Daje do zastanowienia się nad tym, co musieli czuć i myśleć ludzie, którzy w głębi wiedzieli, że są już chodzącymi trupami, ale ze strachu za wszelką cenę nie dopuszczali do siebie tych myśli. Polecam.
  4. Siriondel

    Game Of Thrones

    Moja opinia jest taka, że smutne jest to, co się stało zarówno z serialem, jak i z książkami. Zamieniło się to w jeden wielki cyrk, od kiedy skończył się materiał źródłowy, który przecież wcale nie miał się skończyć. GoT jest teraz jak taki dziwny twór, z którym sami twórcy od jakiegoś czasu nie chcą mieć do czynienia (zrozumiałe po tylu latach), ale dokończyć trzeba, mimo że nie wiadomo do końca jak. To miało być opus magnum fantastyki - zarówno na ekranie, jak i na papierze. I jak wyszło? Jeśli chodzi o ekran, to w sumie wyszło gówno, a choć książka nadal może być monumentalna, to cała otoczka wokół zamieszania w temacie skutecznie odebrała mi resztki ekscytacji na myśl o tym świecie. Bez materiału źródłowego to nie w zasadzie nie mogło inaczej wyglądać, bo to GRRM był mistrzem tego tematu. D&D nie potrafią tego udźwignąć. Jak były książki, był geniusz postaci, była intryga, łamanie norm fantasy, widowisko na wszystkich frontach. A jak książek nie ma, to najbardziej inteligentne i błyskotliwe postacie zostały zepchnięte na dalszy plan albo całkowicie poza - pewnie dlatego, bo nie wiadomo, co z nimi zrobić. Logika i ostatnie skrawki sensu upadły. To się po prostu widzi i słyszy, jak się przejrzy sprawę z sezonu na sezon. Przełom sezonów 4/5 - to załamanie dialogów, runięcie logiki, dziwne decyzje bohaterów, dziury w narracji, ratowanie się plot armorem co i raz. Jedyne co pozostało, to miliony na CGI. Sezon 8 jest najgorszy z całej stawki. Trochę śmieszno, trochę smutno. Klimat nadal trochę cieszy, owoce milionów wpompowanych w efekty specjalne nadal miło się ogląda. Świetni aktorzy robią, co mogą. Ale nie da się nie zauważyć drewna płynącego z ust bohaterów, scen-zapychaczy, idiotyzmów scenariusza, o których internet powiedział już wiele i wiadomo, o co chodzi. Nie mogę przełknąć takiego zeszmacenia wątku "zombie" i kretyńskich decyzji bohaterów - tak bardzo stojących w sprzeczności z sezonami 1-4. Jako fan książek nie mogę też przełknąć postaci Eurona - w książkach genialnego skurwiela z argumentami, w serialu taki Jack Sparrow, ale ze sklepu "wszystko po 2 złote". Co do "zombie" - od pierwszej sceny w serialu budowano motyw na taki, który będzie miał zaważyć na losach tego świata. Z Brana robiono wyrocznię, która będzie kluczowa dla całego konfliktu, wprowadzono motyw podróży w czasie. I na co to? Na nic. Rozwiązanie całego wątku pękło niczym mydlana bańka, kompletne przeciwieństwo tego, do czego ewidentnie zmierzano na początku. I co dostajemy na koniec? Pffff. To się już nie może uratować, smród pozostanie. Sami twórcy, tłumacząc scenariusz, mówią praktycznie o szokowaniu na siłę. Tylko takie coś szybko przestaje szokować. A co na to GRRM? Totalna olewka. Mogę sobie wyobrazić, że popularność i kasa wywróciła jego życie do góry kołami. Naturalnie ciężko postawić mi się w jego skórze, ale wydaje mi się, że chciałbym przede wszystkim skończyć swoje dzieło, na które czekają miliony. Tymczasem Martin wybrał bycie celebrytą, zamiast być pisarzem. Jak się czytało jego wywiady, to się nóż w kieszeni otwierał. No jak tu pisać, jak do Dubaju zapraszają? No przecież wycieczki trzeba zrealizować. A on musi w domu być, w spokoju siedzieć, żeby pisać, a nie w podróży! To siedź człowieku w domu i pisz, a potem podróżuj ile chcesz! Facet zrujnował swój wizerunek jako pisarz, a jego postawa miała bezpośredni wpływ na to, jak został zrujnowany serial. Obejrzę do końca, książki przeczytam, pośmieję się z memów może. Ale choćby Jaime zabił Cersei za pomocą OP balisty, choćby Jon zabił Dany, choćby Podrick został królem - nic mnie już w tym serialu nie ruszy, bo wiem, że za niczym nie stoi żaden sensowny zamysł, żadna pasja. No chyba, że będzie Cleganebowl
  5. Czy kiedykolwiek w ciągu ostatnich dwóch generacji zdarzyła się sytuacja, że "omyłkowy" wyciek pochodzący ze sklepu internetowego, dotyczący nie zapowiedzianej jeszcze produkcji, okazał się być jedynie plotką? Chyba nie. Spokojnie można założyć, że Skyrim zostanie wydany na konsole obecnej generacji. Potwierdzenie na E3 jest już raczej kwestią wyłącznie formalną. Na chwilę pisania tego posta strona gry w sklepie jest nadal aktywna. Co takiego dostaniemy? Na pewno wszystkie DLC, ale co jeszcze? Ulepszoną grafikę? Wsparcie modów? 60 klatek? Ostatni port od Bethesdy, czyli Dishonored - również nazwany "The Definitive Edition" - zawierał wyłącznie dodatki. Nie było żadnych usprawnień godnych obecnej generacji, nie obyło się również bez dodatkowych problemów. Czy tym razem będzie inaczej? Czy będzie to świetna okazja, aby jeszcze raz ograć klasyka wyposażonego we wszystkie godne 2016 roku bajery techniczne, czy może zrobiony na szybko haczyk na frajerów? Nowa wersja oznaczać będzie nową cenę - 60$ - a na PC można dziś przecież kupić Skyrim za przysłowiowe grosze, z godną, PeCetową grafiką, niskimi na dzisiejsze czasy wymaganiami sprzętowymi, tyloma fpsami, na ile pozwoli nam nasz sprzęt oraz z dostępem do tysięcy modów z Nexusa. Jak widać na obrazku, premiera 23 Listopada. Czy okaże się prawdziwa, dowiemy się pewnie już pierwszego dnia E3. Konferencja Bethesdy zaplanowana jest na 4 rano naszego czasu w Poniedziałek, 13 Czerwca. Aktualizacja: // Zajawka z E3. Remaster Skyrim potwierdzony na 28 Października. Skyrim wchodzi na filmie od 3:15, wcześniej jest Fallout. Nie ma na razie osobnego filmiku. Z oficjalnego kanału Bethesdy.
×