W trakcie debaty dotyczącej przyszłości cyfrowej rozrywki w Unii Europejskiej, europosłowie nie pozostawili wątpliwości co do swojego stanowiska wobec praktyki „zabijania” gier wideo. Choć Komisja Europejska wykazuje ostrożność w kwestii regulacji, politycy otwarcie poparli inicjatywę Stop Killing Games. Jeden z nich stwierdził ironicznie, że ma nadzieję, iż nie będą czekać na działania prawne tak długo, jak na premierę kolejnej odsłony Grand Theft Auto.
Co oznacza „zabijanie” gier?
Termin ten odnosi się do sytuacji, w której wydawca celowo uniemożliwia dalsze granie w tytuł, który konsumenci legalnie nabyli. Najczęściej polega to na wyłączeniu serwerów niezbędnych do uruchomienia gry, nawet w trybie dla pojedynczego gracza. Przykładem może być los tytułów takich jak The Crew od Ubisoftu, które po zamknięciu serwerów stały się całkowicie niedostępne. Inicjatywa Stop Killing Games, zapoczątkowana przez YouTubera Rossa Scotta, zbierająca podpisy pod petycją, zyskała już poparcie ponad 350 tysięcy osób.
Głos w Parlamencie Europejskim
Podczas posiedzenia komisji parlamentarnej, europoseł Patrick Breyer (Partia Piratów) zaznaczył, że obecne przepisy nie chronią wystarczająco konsumentów. „Mamy do czynienia z sytuacją, w której produkt cyfrowy, za który zapłaciliśmy, może zostać nam odebrany bez żadnej rekompensaty. To jakby sprzedawca samochodu po kilku latach uniemożliwiał jego uruchomienie” – powiedział Breyer, cytowany przez serwis GRYOnline.pl. Inny polityk, Rasmussen, dodał, że „mam nadzieję, że nie będziemy czekać tak długo, jak na GTA 6”, nawiązując do wieloletniego oczekiwania na premierę gry od Rockstar Games.
Stanowisko Komisji Europejskiej
Komisja Europejska, reprezentowana przez komisarz ds. rynku wewnętrznego, wyraziła obawy, że bezpośrednie regulacje mogą być trudne do wdrożenia ze względu na złożoność techniczną i prawną. Wskazano, że wiele gier jest uzależnionych od serwerów zewnętrznych, a ich utrzymanie generuje koszty. Jednak europosłowie argumentują, że wydawcy powinni być zobowiązani do zapewnienia minimalnej funkcjonalności, np. poprzez udostępnienie kodu źródłowego lub narzędzi do uruchamiania prywatnych serwerów.
Co dalej?
Inicjatywa Stop Killing Games zyskała już poparcie w kilku krajach członkowskich, w tym w Polsce, gdzie lokalne organizacje konsumenckie apelują o zmianę prawa. Eksperci przewidują, że jeśli Komisja nie podejmie działań, sprawa może trafić do Trybunału Sprawiedliwości UE. „To nie tylko kwestia pieniędzy, ale także ochrony dziedzictwa cyfrowego” – podsumowuje dr Anna Kowalska, specjalistka od prawa nowych technologii z Uniwersytetu Warszawskiego. „Gry to część naszej kultury, a ich niszczenie jest jak palenie książek”.
Debata pokazuje, że temat „umierających gier” przestaje być niszowym problemem, a staje się poważnym wyzwaniem dla prawodawców. Czas pokaże, czy unijne instytucje zdołają wypracować kompromis, zanim kolejne tytuły znikną na zawsze.
Foto: gry-online.pl

