Billy Zane, wcielający się w postać Caledona Hockleya w kultowym filmie Titanic, początkowo nie był zainteresowany udziałem w tym gigantycznym przedsięwzięciu. Jak ujawniono w najnowszym wywiadzie, aktor niemal odrzucił propozycję Jamesa Camerona, a decyzję zmienił dopiero pod wpływem namów ze strony swojego syna.

Zane, który na planie Titanica wcielił się w antagonistę głównego bohatera, przyznał, że w tamtym czasie nie był entuzjastycznie nastawiony do współpracy z reżyserem. „Nie obchodzi mnie James Cameron” – miał stwierdzić aktor, gdy usłyszał o proponowanej roli. Dopiero rozmowa z synem, który był wielkim fanem twórczości Camerona, skłoniła go do zmiany zdania. „Mój syn powiedział: 'Tato, musisz to zrobić. To będzie coś wielkiego’” – wspominał Zane.

Titanic, który trafił do kin w 1997 roku, okazał się jednym z najbardziej dochodowych filmów w historii kina. Produkcja zarobiła na całym świecie ponad 2,2 miliarda dolarów, zdobywając jednocześnie 11 Oscarów, w tym za najlepszy film. Sukces ten ugruntował pozycję Jamesa Camerona jako jednego z najważniejszych reżyserów w Hollywood, a dla Billy’ego Zane’a rola Caledona Hockleya stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych w jego karierze.

Decyzja Zane’a o przyjęciu roli okazała się kluczowa nie tylko dla niego samego, ale także dla całego filmu. Jego postać, choć negatywna, dodała głębi historii miłosnej rozgrywającej się na tle katastrofy statku. Warto przypomnieć, że Titanic był nie tylko spektakularnym widowiskiem, ale także prekursorem nowoczesnych efektów specjalnych, które na zawsze zmieniły branżę filmową.

Billy Zane, który od tamtej pory pojawił się w wielu innych produkcjach, często podkreśla, że udział w Titanicu był dla niego nie tylko zawodowym wyzwaniem, ale także osobistą lekcją pokory. „Czasami trzeba posłuchać rad bliskich, nawet jeśli na początku wydają się one sprzeczne z naszymi przekonaniami” – mówił aktor w jednym z wywiadów.

Foto: gry-online.pl