Zespół pasjonatów zbudował drona, który podczas testów osiągnął zawrotną prędkość 730 kilometrów na godzinę, ustanawiając tym samym nieoficjalny rekord świata wśród bezzałogowców. Maszyna, wyposażona w śmigło z włókna węglowego o unikalnym, piłokształtnym profilu, ma wkrótce stanąć przed komisją Księgi Rekordów Guinnessa.

Jak osiągnięto taką prędkość?

Konstruktorzy postawili na maksymalną redukcję oporu powietrza oraz zwiększenie wydajności napędu. Kluczowym elementem okazało się śmigło wykonane z lekkiego, ale wytrzymałego włókna węglowego. Jego krawędzie przypominają zęby piły, co – jak tłumaczą twórcy – pozwala skuteczniej rozcinać strugi powietrza i minimalizować turbulencje. Dotychczasowe konstrukcje o podobnym przeznaczeniu korzystały z klasycznych, gładkich łopat, które przy prędkościach powyżej 600 km/h zaczynały tracić stabilność.

Dron napędzany jest silnikiem elektrycznym o mocy porównywalnej do jednostek stosowanych w modelach FPV klasy wyczynowej, ale zoptymalizowanym pod kątem pracy w ekstremalnych obrotach. Całość zamknięto w opływowej, smukłej ramie z kompozytów, która dodatkowo obniża wagę maszyny do zaledwie kilkuset gramów.

Rekord, który może paść oficjalnie

Dotychczasowy oficjalny rekord prędkości drona wynosił około 650 km/h i został wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa w 2023 roku. Nowe osiągnięcie – 730 km/h – jest o blisko 12% wyższe, co stanowi znaczący skok technologiczny. Zespół przygotowuje się teraz do lotu w obecności sędziów Guinnessa, który ma odbyć się na specjalnie przygotowanym, zamkniętym torze pomiarowym. Jeśli próba się powiedzie, rekord zostanie oficjalnie potwierdzony.

– „To nie tylko kwestia prędkości, ale przede wszystkim stabilności i kontroli. Przy 700+ km/h każdy błąd w aerodynamice kończy się katastrofą. Nasze śmigło to przełom” – powiedział w rozmowie z branżowym magazynem „DroneTech” jeden z konstruktorów, proszący o anonimowość.

Co dalej? Praktyczne zastosowania

Choć projekt ma charakter sportowo-rekordowy, jego elementy mogą znaleźć zastosowanie w profesjonalnych dronach wyścigowych, a także w wojskowych systemach rozpoznawczych wymagających szybkiego przemieszczania się nad polem walki. Piłokształtne śmigła mogą również trafić do dronów dostawczych, gdzie liczy się czas lotu i efektywność energetyczna.

Warto przypomnieć, że poprzednie rekordy prędkości wśród dronów były bite głównie przez maszyny napędzane silnikami odrzutowymi. Tymczasem nowy rekordzista korzysta z napędu elektrycznego, co czyni go cichszym i bardziej ekologicznym. To może otworzyć drogę do nowej kategorii „superprędkich” dronów elektrycznych, które będą mogły konkurować z modelami spalinowymi i odrzutowymi.

„Jeśli uda się utrzymać tę prędkość przez dłuższy czas i przy pełnej kontroli, zmieni to sposób myślenia o dronach – nie tylko jako o powolnych kamerach latających, ale jako o prawdziwie szybkich narzędziach” – komentuje ekspert ds. robotyki z Politechniki Warszawskiej.

Na razie zespół czeka na dogodne warunki atmosferyczne i termin wizyty komisji. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, nowy rekord Guinnessa może zostać ogłoszony jeszcze w tym roku.

Foto: gry-online.pl