Po dwóch dekadach od swojej premiery, legendarna seria gier strategicznych czasu rzeczywistego (RTS) Empire Earth doczekała się premiery na platformie Steam. Debiut wszystkich trzech części cyklu, które ukształtowały całe pokolenie graczy, nastąpił w zasadzie bez wcześniejszych zapowiedzi, co zaskoczyło zarówno fanów, jak i branżowych obserwatorów. Niestety, radość z powrotu do epok historycznych i futurystycznych bitew jest dla polskich graczy mocno przyćmiona przez politykę cenową wydawcy, która stawia nasz kraj w niekorzystnym świetle.

Dlaczego Empire Earth jest takie ważne?

Empire Earth, stworzone przez studio Stainless Steel Entertainment, a obecnie zarządzane przez Rebellion Developments, od lat uchodzi za jeden z filarów gatunku RTS. Gra zadebiutowała w 2001 roku i szybko zdobyła status kultowej, oferując rozgrywkę obejmującą aż 14 epok – od prehistorii aż po futurystyczne starcia w kosmosie. Dla wielu graczy to właśnie ta seria, a nie tylko Age of Empires, stanowiła synonim strategicznej głębi i skali. Wydanie na Steam oznacza, że tytuły te są wreszcie dostępne w jednym miejscu, z wsparciem dla nowoczesnych systemów operacyjnych i osiągów, co dla społeczności modderskiej może otworzyć nowe możliwości.

Bolesna cena i brak polskiego wsparcia

Największym zaskoczeniem dla polskich fanów okazała się cena. Empire Earth w polskim sklepie Steam kosztuje około 89,99 zł za podstawową wersję, co plasuje nasz kraj w ścisłej czołówce najdroższych rynków na świecie. Dla porównania, na konkurencyjnej platformie GOG.com te same gry są regularnie wyprzedawane za ułamek tej kwoty, a ich stała cena jest znacząco niższa. Dodatkowo, pomimo że seria ma w Polsce oddane grono wielbicieli, wydawca nie zdecydował się na udostępnienie polskiej wersji językowej. Oznacza to, że gracze muszą radzić sobie z angielskim interfejsem i dialogami, co dla wielu może być barierą, zwłaszcza w przypadku tak rozbudowanej strategii.

„To typowy przykład polityki cenowej, w której wydawcy testują granice akceptacji klientów w różnych regionach. Brak lokalizacji to z kolei sygnał, że nie traktują polskiego rynku priorytetowo, mimo że nasza społeczność graczy jest jedną z najaktywniejszych w Europie” – komentuje dla naszego portalu ekspert ds. rynku gier, dr inż. Krzysztof Nowak z Uniwersytetu Gdańskiego.

Co to oznacza dla graczy?

Decyzja Rebellion o wprowadzeniu Empire Earth na Steam z tak wysoką ceną i bez polskich napisów może być odebrana jako kontrowersyjna. Z jednej strony, dostępność na największej platformie cyfrowej to szansa na przypomnienie sobie klasyki i przyciągnięcie nowych fanów. Z drugiej, fani, którzy przez lata czekali na taki ruch, mogą poczuć się rozczarowani, zwłaszcza że na GOG-u tytuł jest często tańszy i dostępny bez DRM-u. W praktyce oznacza to, że wielu polskich graczy może wstrzymać się z zakupem, licząc na obniżki lub alternatywne źródła. Dla wydawcy to ryzyko, że zamiast zbudować lojalną bazę, zrazi do siebie kluczową grupę odbiorców.

Niezależnie od kontrowersji, sam fakt, że Empire Earth wróciło do łask i jest dostępne na Steam, to dobra wiadomość dla miłośników strategii. Pozostaje mieć nadzieję, że wydawca w przyszłości zdecyduje się na lokalizację i bardziej przystępną cenę, która odzwierciedli realia polskiego rynku.

Foto: gry-online.pl