W piątek, 24 kwietnia 2026 roku, na ekrany kin w Polsce i na świecie trafi długo wyczekiwany film biograficzny „Michael”, poświęcony życiu i karierze Michaela Jacksona. Produkcja, której budżet szacuje się na zawrotne 200 milionów dolarów, oficjalnie staje się najdroższym filmem muzyczno-biograficznym w historii kina, przebijając dotychczasowych rekordzistów, takich jak „Bohemian Rhapsody” (około 55 mln dolarów) czy „Elvis” (85 mln dolarów).

Mieszany odbiór wśród krytyków

Na kilka dni przed premierą film spotkał się z pierwszymi, dość chłodnymi ocenami profesjonalnych recenzentów. Na agregatorze recenzji Rotten Tomatoes wskaźnik pozytywnych opinii (tzw. „Tomatometer”) utrzymuje się na poziomie zaledwie 35%. To niski wynik, zwłaszcza w porównaniu z innymi głośnymi biopikami muzycznymi ostatniej dekady, które często cieszyły się uznaniem krytyki i publiczności.

Jak zauważają niektórzy analitycy branży filmowej, wysokobudżetowe biografie ikon popkultury niosą ze sobą ogromne ryzyko. Z jednej strony mają wbudowaną, globalną widownię fanów, z drugiej – muszą sprostać wygórowanym oczekiwaniom i delikatnie balansować między hołdem a uczciwym portretem kontrowersyjnej postaci. W przypadku Michaela Jacksona, którego spuścizna jest nieodłącznie związana z wieloletnimi sądowymi bataliami i zarzutami, zadanie to było wyjątkowo trudne.

Kontekst i porównania z innymi produkcjami

Rekordowy budżet „Michaela” nie jest przypadkowy. Obejmuje on nie tylko koszty produkcji, ale również prawa do wykorzystania rozległego katalogu muzycznego artysty, który pozostaje jednym z najlepiej sprzedających się w historii. Jak podają źródła branżowe, negocjacje z majątkiem Jacksona dotyczące praw autorskich były kluczowym i niezwykle kosztownym elementem przygotowań.

Dla porównania, inny głośny film muzyczny z 2024 roku, „Bob Dylan: Shadow Kingdom”, kosztował niecałe 40 milionów dolarów. Różnica w skali inwestycji pokazuje, jak wielką wagę wytwórnia przywiązuje do potencjału kasowego projektu opartego na jednej z największych gwiazd wszech czasów. Sukces finansowy „Bohemian Rhapsody”, który zarobił ponad 900 milionów dolarów, niewątpliwie otworzył furtkę dla kolejnych monumentalnych produkcji tego typu.

„Tworzenie biografii żywej legendy to zawsze chodzenie po linie. Publiczność chce widowiska i emocji, ale także autentyczności. Kiedy do tego dochodzi bagaż kontrowersji, zadanie reżysera staje się niemal herkulesowe” – komentuje anonimowo krytyk filmowy związany z jednym z czołowych pism branżowych.

Ostateczny werdykt dotyczący artystycznej i komercyjnej wartości filmu „Michael” należy do widzów, którzy od piątku będą mogli go ocenić. Bez względu na recenzje, premiera ta jest znaczącym wydarzeniem kulturalnym, które ponownie stawia w centrum uwagi dziedzictwo Króla Popu i testuje granice finansowania wielkich hollywoodzkich biopików.

Foto: gry-online.pl