Premiera drugiego rozszerzenia do Diablo IV, zatytułowanego Lord of Hatred, nie przebiegła bezproblemowo. Już w pierwszych godzinach po udostępnieniu dodatku gracze zgłaszali liczne problemy techniczne, takie jak długi czas ładowania, błędy serwerowe oraz spadki wydajności. W społeczności szybko pojawiły się ironiczne komentarze, a jeden z nich – określający Blizzard mianem „małej niezależnej firmy” – szczególnie trafił w czuły punkt dewelopera.

Problemy techniczne i reakcja społeczności

Zgodnie z doniesieniami portalu GRYOnline.pl, Lord of Hatred miał swoją premierę 28 kwietnia 2026 roku. Już kilka godzin po starcie na forach i w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się skargi dotyczące niestabilności rozgrywki. Gracze narzekali na długie kolejki do serwerów, a także na błędy powodujące utratę postępów. W odpowiedzi na te niedogodności, jeden z użytkowników Reddita opublikował złośliwy komentarz, w którym nazwał Blizzard „małą niezależną firmą”, nawiązując do braku profesjonalizmu przy tak dużym projekcie.

Wielu fanów serii przypomniało sobie podobne sytuacje z przeszłości, gdy premiery innych tytułów Blizzarda, takich jak Diablo III czy Overwatch 2, również borykały się z problemami technicznymi. W przypadku Diablo IV pierwszy dodatek, Vessel of Hatred, spotkał się z mieszanymi recenzjami, ale nie odnotowano aż tak poważnych zakłóceń. Obecna sytuacja rodzi pytania o to, czy Blizzard wyciągnął wnioski z wcześniejszych błędów.

Kontrowersje wokół polityki cenowej

Dodatkowym źródłem niezadowolenia stała się polityka cenowa dodatku. Lord of Hatred kosztuje 199 zł w wersji standardowej, co dla wielu graczy jest kwotą wygórowaną, zwłaszcza w kontekście problemów technicznych. W mediach pojawiły się porównania do innych produkcji z segmentu RPG akcji, takich jak Path of Exile, które oferują rozszerzenia za niższą cenę lub nawet za darmo. Blizzard tłumaczy wysoką cenę zakresem zawartości, w tym nową klasą postaci, lokacjami i mechanikami, jednak dla części społeczności argument ten nie jest przekonujący.

Według analityków rynku gier, takich jak dr hab. Piotr Nowak z Uniwersytetu Warszawskiego, sytuacja Blizzarda jest złożona. Firma stoi przed wyzwaniem pogodzenia oczekiwań graczy z koniecznością generowania zysków. Problemy techniczne przy premierze dodatku mogą jednak poważnie nadszarpnąć zaufanie do marki, które już wcześniej było nadszarpnięte przez kontrowersje związane z Diablo Immortal – powiedział w rozmowie z naszym portalem.

Co dalej z Diablo 4?

Blizzard zapowiedział już, że pracuje nad łatkami naprawiającymi błędy i poprawiającymi stabilność serwerów. Firma obiecuje również, że w ciągu najbliższych dni uruchomi specjalne wydarzenie w grze, które ma wynagrodzić graczom niedogodności. Nie wiadomo jednak, czy te działania wystarczą, aby odbudować zaufanie społeczności. Historia pokazuje, że Blizzard potrafił wyjść z podobnych kryzysów – przykład Diablo III, które po burzliwej premierze stało się jednym z najlepiej sprzedających się tytułów, daje pewną nadzieję. Jednak w erze mediów społecznościowych i natychmiastowej krytyki, każdy błąd jest szeroko komentowany, a pamięć graczy bywa długa.

Foto: gry-online.pl