Kontrowersje wokół polskiego studia Mighty Koi
Polskie studio Mighty Koi, znane z prac nad grami Thorgal oraz Nocny Wędrowiec, znalazło się w centrum skandalu. Jak wynika z informacji ujawnionych przez GRYOnline.pl, firma przez ponad rok korzystała z licencji na kultową markę komiksową bez zgody jej właściciela. Ta sytuacja rzuca nowe światło na problemy finansowe i organizacyjne studia, które od dłuższego czasu boryka się z trudnościami.
Nieautoryzowane korzystanie z marki
Według doniesień, podmiot zarządzający prawami do Thorgala – belgijskie wydawnictwo Le Lombard – miał wypowiedzieć umowę Mighty Koi już w 2025 roku. Mimo to studio kontynuowało prace nad projektem i publicznie zapowiadało jego premierę. Działanie to można uznać za naruszenie praw autorskich, co w branży gier wideo jest traktowane szczególnie poważnie. Prawnicy specjalizujący się w prawie własności intelektualnej podkreślają, że takie sytuacje mogą prowadzić do wielomilionowych odszkodowań oraz zakazu dalszego wykorzystywania materiałów.
Problemy finansowe studia
Mighty Koi od dłuższego czasu zmagało się z kłopotami finansowymi. Wartość spółki wyceniana była na zaskakująco niskim poziomie, co budziło zdziwienie wśród obserwatorów rynku. Teraz okazuje się, że jednym z powodów tak niskiej wyceny mogło być właśnie wygaśnięcie licencji na kluczowe IP. W branży gier zdarzały się już podobne przypadki – na przykład gdy studio TellTale Games straciło prawa do wielu swoich tytułów, co doprowadziło do upadku firmy. Eksperci wskazują, że bez ważnej licencji Mighty Koi nie ma praktycznie żadnej wartości rynkowej, a jej dalsze funkcjonowanie stoi pod znakiem zapytania.
Co dalej z grami Thorgal i Nocny Wędrowiec?
Przyszłość obu tytułów jest obecnie niepewna. Fani marki Thorgal, stworzonej przez Grzegorza Rosińskiego i Jean Van Hamme’a, mogą być rozczarowani, ponieważ szanse na rychłą premierę gry są nikłe. Podobnie sytuacja wygląda z Nocnym Wędrowcem, który również był rozwijany przez Mighty Koi. W przypadku całkowitego zerwania współpracy, prawa do projektu najprawdopodobniej wrócą do oryginalnego licencjodawcy, który może poszukać innego dewelopera. Historia pokazuje, że takie zmiany nie są rzadkością – przykładem może być seria Wiedźmin, która po problemach z pierwszymi adaptacjami trafiła ostatecznie do CD Projekt Red, odnosząc ogromny sukces.
Konsekwencje prawne i wizerunkowe
Działania Mighty Koi mogą mieć poważne skutki nie tylko finansowe, ale i wizerunkowe. Nielegalne korzystanie z licencji to poważne naruszenie, które może odstraszyć potencjalnych inwestorów i partnerów biznesowych. W przeszłości podobne przypadki, jak choćby spór między Epic Games a Apple czy kontrowersje wokół Hello Games po premierze No Man’s Sky, pokazują, jak łatwo stracić zaufanie graczy i wydawców. Na ten moment Mighty Koi nie wydało oficjalnego oświadczenia w tej sprawie, ale społeczność graczy z niecierpliwością czeka na wyjaśnienia.
Foto: gry-online.pl

