fantasy RPG game

Deweloperzy tworzą własny 'Scrollslike’ zniecierpliwieni długim oczekiwaniem na The Elder Scrolls 6

Branża gier wideo nieustannie poszukuje nowych inspiracji, a jednym z najczęściej kopiowanych wzorców w ostatnich latach stał się gatunek „soulslike”, nawiązujący do serii Dark Souls. Tymczasem niewielkie studio deweloperskie postanowiło pójść pod prąd i zająć się niszą, która – ich zdaniem – jest zaniedbywana przez głównych graczy na rynku. Chodzi o gry w duchu kultowej serii The Elder Scrolls od Bethesdy.

„Wszyscy robią Soulslike. My tworzymy Scrollslike”

Hasło to stało się mottem projektu The Lantern of the Laughless Saint, nad którym pracuje niezależny zespół. Jak przyznają twórcy, bezpośrednią inspiracją dla ich dzieła był Morrowind, trzeci główny rozdział przygód w Tamriel. Jednak to nie sam hołd dla klasyka jest najciekawszym aspektem tej produkcji, a kontekst, w jakim się ona pojawia.

Fani na całym świecie od lat z niecierpliwością wypatrują jakichkolwiek konkretnych informacji na temat The Elder Scrolls VI, którego zapowiedź miała miejsce już w 2018 roku. Od tamtej pory Bethesda skupiła się na innych projektach, jak Starfield, pozostawiając społeczność w stanie zawieszenia. To właśnie ta frustracja i długi okres oczekiwania stały się iskrą zapalną dla niezależnych deweloperów.

Parodia, hołd czy odpowiedź na zapotrzebowanie?

W opublikowanym zwiastunie The Lantern of the Laughless Saint widać wyraźne, często prześmiewcze, nawiązania do estetyki i konwencji znanej z gier Bethesdy. Widzimy rozległe, otwarte krajobrazy, pierwszoosobową perspektywę walki, charakterystyczny interfejs oraz poczucie epickiej, samotniczej przygody. Deweloperzy wprost przyznają, że ich celem jest wypełnienie luki powstałej przez milczenie Bethesdy.

„Obserwujemy rynek i widzimy, że jest ogromna grupa graczy, która tęskni za nową, głęboką, sandboxową RPG-ówką w starym, dobrym stylu” – można przeczytać w oświadczeniu zespołu. „Zamiast czekać kolejne pół dekady, postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce. To nasza odpowiedź na pytanie: co by było, gdyby The Elder Scrolls ewoluował, ale nie porzucił swojej duszy?”

Niezależna alternatywa dla wielkich studiów

Pojawienie się takich projektów jak The Lantern of the Laughless Saint pokazuje ciekawy trend w branży. Gdy wielkie studia koncentrują się na coraz większych, droższych i bardziej ryzykownych produkcjach, mniejsze zespoły próbują wychwycić nisze i zaspokoić potrzeby określonych grup fanów. W Polsce, podobnie jak na świecie, miłośnicy gier RPG chętnie śledzą takie inicjatywy, często dyskutując o nich na forach i portalach. W lokalnych społecznościach, na przykład wśród graczy z Konina czy Bojanowa, takie niezależne projekty bywają tematem rozmów w klubach graczy czy na forach internetowych, gdzie wymienia się się opiniami na temat nowości.

Czy „scrollslike” ma szansę stać się nowym, znaczącym podgatunkiem? Czas pokaże. Pewne jest jednak, że długie cykle rozwojowe wielkich franczyz, takich jak The Elder Scrolls, tworzą przestrzeń dla śmiałych, niezależnych twórców, gotowych podjąć wyzwanie i dać fanom to, na co tak bardzo czekają. Sukces tego projektu może zachęcić innych do podążania podobną ścieżką, co ostatecznie może wzbogacić ofertę rynkową dla wszystkich miłośników gier RPG. Dla graczy szukających informacji o podobnych, niszowych produkcjach, wartościowym źródłem mogą być również portale z newsami poświęcone szeroko pojętej rozrywce cyfrowej.

Foto: gry-online.pl

Categories: gry, gry indie / niezależne, gry RPG

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *