Wstrząsające wyznanie Vinita Agarwala, reżysera wieloosobowego trybu The Last of Us: Factions, rzuca nowe światło na wewnętrzne dramaty w studiu Naughty Dog. Jak ujawnił w rozmowie z serwisem Aftermath, o całkowitym anulowaniu projektu, nad którym pracował przez lata, dowiedział się zaledwie 24 godziny przed planowaną oficjalną zapowiedzią gry. Decyzja zarządu Sony i studia była dla niego osobistym ciosem.
Projekt ukończony w 80%
Według informacji przekazanych przez Agarwala, gra była w zaawansowanym stadium produkcji, ocenianym na około 80% gotowości. Zespół nie tylko opracował solidne podstawy rozgrywki, ale również stworzył znaczną część treści, w tym mapy, postacie i systemy progresji. Prace nad Factions toczyły się równolegle z produkcją głównej gry, a wielu członków zespołu poświęciło temu projektowi ogromną część swojej kariery.
„To był dla mnie druzgocący moment” – przyznał Agarwal, opisując chwilę, gdy usłyszał decyzję o zamknięciu projektu. – „Dzień wcześniej mieliśmy świętować, a następnego dnia wszystko się rozpadło”.
Kto jest „katem” projektu?
Reżyser wprost wskazuje na zmieniające się priorytety biznesowe giganta Sony jako głównego sprawcę decyzji. W obliczu rosnących kosztów produkcji gier AAA oraz strategicznego zwrotu w kierunku projektów o większym potencjale komercyjnym i mniejszym ryzyku, wieloosobowy spin-off The Last of Us przestał być atrakcyjny dla zarządu. Mimo że fani od lat wyczekiwali kontynuacji kultowego trybu multiplayer z pierwszej części, rachunek ekonomiczny przeważył nad kreatywnymi ambicjami.
Konsekwencje dla studia i branży
Anulowanie Factions to nie tylko strata dla graczy, ale także wyraźny sygnał o kierunku, w jakim podąża branża. Historia ta pokazuje, jak kruche bywają nawet najbardziej zaawansowane projekty w wielkich studiach. Decyzje zapadają na najwyższych szczeblach, często bez względu na postęp prac czy zaangażowanie zespołu. Dla Naughty Dog był to również cios wizerunkowy, potwierdzający pogłoski o problemach z zarządzaniem projektami i wyczerpującą kulturą pracy „crunch”, która mogła pośrednio wpłynąć na trudności w finalizacji gry.
Sprawa The Last of Us: Factions pozostanie jednym z najbardziej tajemniczych i rozczarowujących „co by było, gdyby” w historii gier wideo. Opowieść Agarwala to gorzka lekcja o tym, że w przemyśle rozrywkowym wartość artystyczna i oddanie fanów nie zawsze idą w parze z zimną kalkulacją biznesową.
Foto: gry-online.pl
