Powrót do korzeni, który nie do końca się udaje

Peter Molyneux, legendarny twórca takich klasyków jak Populous, Black & White czy Dungeon Keeper, ponownie sięga po gatunek, który sam współtworzył – symulator boga. Jego najnowsze dzieło, Masters of Albion, trafiło właśnie do wczesnego dostępu na platformie Steam. Choć zapowiadano je jako hołd dla dawnych produkcji i nowatorskie podejście do formuły, pierwsze recenzje i opinie graczy są dalekie od entuzjazmu.

Co poszło nie tak?

W Masters of Albion wcielamy się w istotę nadprzyrodzoną, która ma za zadanie prowadzić swoich wyznawców przez średniowieczny, pełen magii świat. Niestety, zamiast poczucia wszechmocy i odpowiedzialności, gra oferuje dość ograniczone możliwości interakcji. Głównym zarzutem recenzentów jest to, że tytuł bardziej przypomina klasycznego RTS-a niż prawdziwy symulator boga. Mikrozarządzanie jednostkami, zbieranie surowców i rozbudowa bazy dominują nad boskimi ingerencjami, które w oryginalnych grach Molyneuxa były sednem rozgrywki.

„To nie jest żaden symulator boga – to gra o zarządzaniu wioską z boskim skinem” – czytamy w recenzji na portalu gry-online.pl, która podkreśla, że Molyneux zdaje się zapominać, czym jego gatunek kiedyś był.

Brakuje tu chociażby systemu moralności, który w Black & White stanowił o sile tytułu. Możliwość bycia dobrym lub złym bogiem, z konsekwencjami dla świata i wyznawców, była kluczowa. W Masters of Albion ta dychotomia jest praktycznie nieobecna, co spłyca doświadczenie.

Kontekst i oczekiwania

Warto przypomnieć, że Molyneux przez lata był znany ze składania obietnic, które nie zawsze znajdowały odzwierciedlenie w finalnych produktach. Jego poprzednie projekty, jak Godus czy Project Godus, również spotkały się z krytyką za niedopracowanie i rozminięcie się z wizją. Masters of Albion zdaje się podążać tą samą ścieżką. Według danych z serwisu SteamDB, gra utrzymuje średnią ocen na poziomie 68% pozytywnych recenzji, co jest wynikiem rozczarowującym, biorąc pod uwagę legendę twórcy.

Niektórzy analitycy rynku gier zwracają uwagę, że gatunek symulatorów boga przeżywa obecnie renesans za sprawą takich tytułów jak WorldBox czy Reus, które oferują głębokie, emergentne interakcje. W porównaniu z nimi Masters of Albion wypada blado, oferując raczej liniową rozgrywkę i mało satysfakcjonującą pętlę zabawy.

Podsumowanie wczesnego dostępu

Masters of Albion to tytuł, który ma potencjał, ale na ten moment jest cieniem dawnych dzieł Molyneuxa. Fani gatunku mogą poczuć się zawiedzeni, a nowi gracze – zniechęceni brakiem jasno określonej wizji. Twórcy zapowiadają już pierwsze łatki i aktualizacje, jednak czy uda im się odzyskać zaufanie społeczności, pozostaje pytaniem otwartym. Na ten moment gra jest raczej dla zagorzałych wielbicieli twórczości brytyjskiego projektanta, którzy chcą zobaczyć, jak ewoluuje jego pomysł.

Foto: images.pexels.com