Wielkie oczekiwanie na premierę Grand Theft Auto VI sprawia, że każdy fragment materiału od Rockstar Games jest analizowany pod mikroskopem. Jednak były pracownik studia, Mike York, który przez lata pracował nad serią, rzuca nieco zimnej wody na entuzjazm fanów. W wywiadzie dla portalu GRYOnline.pl ostrzega, by nie traktować zwiastunów jako wiernego odzwierciedlenia finalnego produktu.
Różnica między trailerem a grą
York, który przyłożył rękę do tworzenia poprzednich części GTA, wyjaśnia mechanizmy stojące za produkcją materiałów marketingowych. Jak podkreśla, to, co widzimy w zwiastunach, jest efektem pracy wyspecjalizowanego zespołu, który przez wiele tygodni dopracowuje każdy ujęty kadr. „Widok ze zwiastunów jest szalenie dopracowany” – mówi były developer. „To często ręcznie ustawiane sceny, renderowane w idealnych warunkach, z optymalnym oświetleniem i teksturami, które w dynamicznej, otwartej grze mogą wyglądać inaczej”.
Realistyczne oczekiwania graczy
Weteran Rockstar nie neguje ogromnego skoku technologicznego, jaki ma przynieść GTA 6. Zamiast tego apeluje o zdrowy rozsądek. Jego zdaniem, kluczowe jest zrozumienie, że trailer to przede wszystkim narzędzie marketingowe mające wywołać emocje i zaprezentować wizję, a nie dokładną reprezentację gameplay’u w każdym momencie. „Gracze powinni być podekscytowani, ale też mieć świadomość, że gra to żywy organizm. To, co działa idealnie w kontrolowanym, dwuminutowym filmie, musi potem działać przez dziesiątki godzin na milionach różnych konfiguracji sprzętowych” – tłumaczy York.
Lekcja z przeszłości branży
Historia gier wideo zna wiele przypadków tzw. „downgrade’u” wizualnego, gdzie finalna wersja gry różniła się od wcześniej pokazywanych zapowiedzi, co prowadziło do rozczarowań społeczności. Wypowiedź Yorka wydaje się być reakcją na tę powtarzającą się sytuację. Jego ostrzeżenie można odczytać jako próbę ustawienia realistycznych oczekiwań, aby uniknąć niepotrzebnej fali krytyki po premierze, nawet jeśli gra będzie technicznym majstersztykiem.
Rockstar Games ma opinię studia, które dostarcza produkty dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Mimo to, słowa byłego pracownika są cenną przestrogą w erze, gdzie granica między cinematic trailerem a rozgrywką bywa celowo zamazana. Ostateczna weryfikacja nastąpi, gdy Grand Theft Auto VI trafi w ręce graczy, a wówczas okaże się, jak bardzo „szalenie dopracowany” obraz ze zwiastunów przekłada się na doświadczenie z wirtualnej Vice City.
Foto: gry-online.pl
