Kiedy myślimy o kultowej serii Red Dead, od razu przed oczami stają nam rozległe prerie, dynamiczne pojedynki i złożone historie Johna Marstona oraz Arthura Morgana. Jednak mało kto pamięta, że fundamenty pod tę sagę położyła gra znacznie skromniejsza i mniej oczywista – Red Dead Revolver. To właśnie ten tytuł, wydany w 2004 roku na konsole PlayStation 2 i Xbox, był pierwszym westernem w dorobku Rockstar Games i preludium do jednej z najważniejszych serii w historii gier wideo.
Od Capcomu do Rockstara: burzliwa historia produkcji
Co ciekawe, Red Dead Revolver nie powstało od początku w studiach Rockstara. Pierwotnie projekt rozwijany był przez japońskie Capcom, znane z takich hitów jak Resident Evil czy Street Fighter. Gra miała być liniową strzelanką trzecioosobową, osadzoną w konwencji stylizowanego westernu, inspirowaną spaghetti westernami Sergia Leone. Niestety, z powodu problemów finansowych i strategicznych, Capcom porzucił projekt w 2002 roku. Wówczas na scenę wkroczył Rockstar, który dostrzegł potencjał w tym niezwykłym mariażu Dzikiego Zachodu i dynamicznej akcji. Wykupił prawa do gry i dokończył ją, nadając jej charakterystyczny, filmowy sznyt.
Gra, która wyznaczyła nowy kierunek
Choć dzisiaj Red Dead Revolver uchodzi za tytuł nieco zapomniany i technicznie przestarzały, w momencie premiery zyskał uznanie krytyków za swój unikalny klimat i satysfakcjonujący system strzelania. Gracze wcielali się w postać Reda Harlow, łowcy nagród, który wyrusza na ścieżkę zemsty. Gra oferowała około 10 godzin liniowej kampanii, z elementami takimi jak pojedynki na odległość (tzw. dueling) oraz system Dead Eye – umiejętność spowalniania czasu, która później stała się wizytówką całej serii. Według danych z serwisu VGChartz, tytuł sprzedał się w około 920 tysiącach egzemplarzy na całym świecie – wynik przyzwoity, ale daleki od gigantycznych sukcesów późniejszych odsłon. Dla porównania, Red Dead Redemption z 2010 roku rozeszło się w ponad 23 milionach egzemplarzy.
Dziedzictwo, które przetrwało
Mimo że Red Dead Revolver nie jest już dziś powszechnie znane, jego wpływ na późniejsze produkcje Rockstara jest nie do przecenienia. To właśnie w tej grze po raz pierwszy pojawił się pomysł na otwarty świat w westernie – choć w bardzo okrojonej formie. Rockstar, wyciągając wnioski z tej produkcji, postanowił pójść o krok dalej i stworzyć Red Dead Redemption, które zrewolucjonizowało gatunek gier akcji w otwartym świecie. Jak zauważa krytyk gier, John Walker z serwisa Rock Paper Shotgun: „Red Dead Revolver było jak szlifowanie diamentu – surowe, niedoskonałe, ale już wtedy widać było, że kryje się w nim coś niezwykłego. Rockstar tylko musiał nadać temu odpowiedni blask”.
Dlaczego warto wrócić do korzeni?
Dla fanów serii Red Dead Redemption powrót do Revolver może być fascynującą podróżą w czasie. Gra oferuje zupełnie inną perspektywę: mniej skomplikowaną fabułę, prostszą mechanikę, ale za to mnóstwo uroku i nostalgii. To także doskonały przykład, jak z pozoru nieudany projekt może stać się początkiem wielkiej rzeczy. Bez Red Dead Revolver Rockstar prawdopodobnie nie odważyłby się na tak ryzykowny krok, jakim było stworzenie pełnoprawnego westernu z otwartym światem. Dziś, gdy mówimy o westernach w grach, myślimy przede wszystkim o Rockstarze – a wszystko zaczęło się od skromnego Reda Harlow.
W dobie, gdy każda nowa odsłona serii bije rekordy popularności, warto oddać hołd tej zapomnianej perełce. Może właśnie teraz, po latach, nadszedł czas, by ponownie sięgnąć po Red Dead Revolver i docenić jej wkład w rozwój jednej z najważniejszych franczyz w historii gier.
Foto: gry-online.pl

