Jump to content
Sign in to follow this  
TRaCeGuitar

Sleeping Dogs czyli Wielka Draka w Chińskiej Dzielnicy

Recommended Posts

sleeping+dogs.jpg

 

Nie będę kłamał, jeżeli powiem, że seria GTA to jedne z najlepszych ( wg graczy i recenzentów ) i najbardziej znanych sandbox’ów, z którymi gracze mieli kiedykolwiek do czynienia. Gry studia Rockstar zawsze wytyczały nowe granice, które później były powielane przez wielu, czasami lepiej a czasami gorzej.
Od każdej kolejne części gracze oczekiwali tego co było najlepsze w poprzedniej grze + coś nowego co mogłoby urozmaicić przeżywanie przygody w tej wielkiej piaskownicy, obsypanej aktywnościami, które potrafią zabrać nam wiele godzin z życia tak jak zbieranie kwiatków i craft w serii TES. Przed i po premierze każdej gry z szyldu GTA, towarzyszyły kontrowersje. Często zarzucano, im gloryfikowanie brutalności i złego zachowania. Często też zarzucano Rockstar’owi, że stworzył grę, która wpływała na wiele osób i sprawiała, że popełniały przestępstwa. W Amerykańskich mediach co chwila można było usłyszeć jak to “dzieciak grał w GTA i postrzelił swojego ojca” lub inne takie tanie newsy.
 
 
Jednak w 2012 roku Square Enix i Namco Bandai wydali grę, która na początku z założenia ( graczy i recenzentów ) miała przejść bez większego echa a ostatecznie okazała się jednym z największych rywali GTA na polu sandbox’owym. Mowa tutaj o Sleeping Dogs, ale, zanim dojdziemy do tej gry, chciałbym przybliżyć wam historię, która doprowadziła do powstania tego tytułu, który tak na prawdę mógł w ogóle się nie ukazać.
 
Wielu twórców chciało stworzyć coś, co mogłoby popłynąć na fali popularności GTA i w taki oto sposób otrzymaliśmy pierwszą odsłonę serii True Crime. Studio Luxoflux chciało stworzyć coś na wzór GTA, ale z trochę innymi założeniami. Chcieli stworzyć grę, która pokazywałaby rozgrywkę, z drugiej strony barykady. W grze wcielaliśmy się w rolę młodego detektywa, który był zmorą swojego przełożonego z powodu sposobu w jaki egzekwował prawo. Do dyspozycji mieliśmy wielkie miasto wypełnione losowo generującymi się mini zadaniami. Gra zdobyła średnie uznanie u graczy i krytyków, ale sprzedała się na tyle dobrze, że twórcy postanowili wydać kolejną jej część. Takim oto sposobem w 2005 roku otrzymaliśmy True Crime 2, które częściej było nazywane True Crime: New York City. Gra otrzymała jeszcze większy kawałek miasta i oferowała nam dostęp do wielu budynków pokroju restauracji,sklepów itp. itd. Niestety, nie pomogło to grze i studiu w walce z Rockstar’em i ostatecznie w 2010 roku studio Luxoflux zostało zamknięte. Jednak, zanim studio spotkało swój koniec, twórcy ( razem z pomocą innego studia ) mieli już w planach kolejną odsłonę serii. Gra miała opowiadać losy policjanta, który pracuje pod przykrywką i stara się rozgryźć Triadę od środka. Azjatycki setting gry miał być czymś nowym, ale niestety studio padło a projekt miał trafić do szuflady na wiele lat i zostać zapomniany. Kilka miesięcy po zamknięciu studia do założycieli Luxoflux i właścicieli marki True Crime zgłosili się ludzie z pewnej japońskiej firmy i wykupili prawda do gry, która miała się nazywać True Crime: Hong Kong.
 
Tutaj właśnie zaczyna się nasza opowieść o grze Square Enix o tytule Sleeping Dogs. Gra, która miała być True Crime:Hong Kong została przemianowana, ale rdzeń fabularny i sposób rozgrywki pozostał. Gra którą otrzymaliśmy w 2012 roku była sandboxem, który okazał się konkurentem dla serii GTA i ostatniej gry z serii ( na tamtą chwilę ), czyli GTA IV. Częste porównania między tymi dwoma grami kończyły się sporami na wiele stron. Ostatecznie GTAIV uznawano za symulator smutnego gangstera z Mołdawii a Sleeping Dogs za Policyjną Opowieść.
 
Nie będę za bardzo porównywał tutaj gier z serii True Crime, GTA i Sleeping Dogs, ponieważ te gry są na swój sposób podobne i różne. Skupię się, natomiast na ostatniej wymienionej grze i postaram się przybliżyć tytuł, którym SE nas uraczyło.
 
Fabularnie względem pierwowzoru zmieniło się niewiele. Od samego początku gracz nie zostaje uraczony informacją, że jest tajniakiem a jedynie sceną, w której handlarz narkotykami zostaje złapany przez policję i wysłany do więzienia.
Tym handlarzem jest Wei Shen, czyli główny protagonista w grze. Po wpadce przy handlowaniu narkotykami, Wei trafia do “wielkiego domu” ( więzienie ), gdzie spotyka swojego dawnego kolegę, który oferuje mu wprowadzenie do “rodziny”, kiedy już oboje wyjdą na wolność. Żeby nie spoilerować za bardzo powiem, tylko że nasz przyjaciel dotrzymuje słowa i tak zaczyna się nasza przygoda z Triadą.
 
Fabularnie gra potrafi zaskakiwać a postacie wykreowane przez aktorów i napisane przez twórców dają się lubić. Są momenty, kiedy dosłownie możemy identyfikować się z postaciami i, kiedy bohater wpada w szał my czujemy dokładnie to samo. Widać co motywuje ich do działania, co sprawia, że czują się zmieszani,smutni i wkurzeni.
 
Pod względem udźwiękowienia gra również prezentuje się bardzo dobrze. Jeff Tymoschuk, który tworzył muzykę, chociażby do dwóch gier o agencie 007 i The Simpsons, dał radę i sprawił, że wszystko idealnie pasuje. Tak samo jak w innych sandbox’ach mamy dostępne stacje radiowe o różnej tematyce. Jeżeli doliczymy do tego motyw główny z gry to dostajemy mieszankę, której nie zapomnimy do końca życia i z chęcią będziemy wracać do słuchania ścieżki dźwiękowej z gry, a nawet do samej gry.
 
Jak już wspominałem gra jest sandbox’em osadzonym w Hong Kongu. Do dyspozycji dostajemy dzięki temu duże, piękne i przesiąknięte kulturą wschodu miasto. Miasto, w którym poza wykonywaniem głównych zadań możemy spędzić miło czas przechadzając się po sklepach, restauracjach, wchodząc do innych mniej lub bardziej otwartych lokacji oraz jeździć samochodem i po prostu podziwiać piękne widoki. Gra sama w sobie nie posiadał aż tylu aktywności poza fabularnych co seria GTA lub Yakuza, ale to co dostaliśmy potrafiło starczyć na wiele godzin zabawy. Do aktywności poza fabularnych możemy zaliczyć modlenie się przy kapliczkach, zbieranie statuetek,szkolenie się w sztukach walki,kradzież samochodów na zlecenie, udaremnianie przestępstw w toku, zbieranie ukrytych po świecie skrzynek,walki kogutów i parę innych.
 
Sleeping_Dogs_gameplay.jpg
 
Największą różnicą między Sleeping Dogs a innymi sandbox’ami był fakt, że gra na prawdę była podobna do filmów z Jackiem Chanem. Square Enix postanowił postawić wszystkie karty na coś nowego co mogło się nie sprawdzić a okazało się atutem gry. Mowa tutaj o sposobie w, który wykonujemy misje. Wszystko było dynamiczne czego z góry można było się spodziewać, ale nie do końca prowadzone jak w serii GTA. Nie uraczymy tutaj niezliczonej ilości broni i amunicji a wszystko, co mamy do dyspozycji to nasze pięści i broń biała którą możemy znaleźć podczas przemierzania otwartego świata i zamkniętych lokacji fabularnych. Oczywiście skłamałbym, jeżeli napisałbym, że nie ma w tej grze w ogóle broni palnej, otóż jest, ale w tak znikomej ilości i tak małą ilością amunicji, że czasami nie ma nawet sensu jej używać. Podczas samej walki mogliśmy używać otoczenia, żeby powalać przeciwników. Brutalność nie była tutaj gloryfikowana, ale mimo wszystko potrafiła sprawić, że chcieliśmy odwrócić wzrok, kiedy nasz bohater wykonywał sekwencję wykończenia z użyciem, chociażby haka rybackiego. Sama walka wyglądała podobnie jak w grach z serii Arkham, gdzie Batman za pomocą freeflow masakruje przeciwników z tą różnicą, że nasz bohater nie wykonuje niemożliwych, przekombinowanych ruchów, żeby pokonać przeciwnika. Każdy, kto oglądał “Policyjną Opowieść” z Jackiem Chanem i kocha tego rodzaju azjatyckie kino, będzie czuł się tutaj jak w domu. Naszą kartą przetargową jest swojego rodzaju kung-fu, które możemy rozwijać poprzez ćwiczenie w dojo u naszego mistrza. Tutaj przychodzi wspomnieć, że są dwie aktywności poza fabularne, które są powiązane właśnie z walką i rozwijaniem umiejętności bojowych naszego bohatera. Animacja walki jest płynna, Wei rusza się, jak normalny człowiek, który wie jak robić komuś krzywdę. Całość opiera się na podobnym stylu jak w Batmanie, czyli Freeflow. Wei potrafi płynnie atakować wrogów, którzy znajdą się w jego zasięgu a wachlarz ciosów, który mamy dostępny jest spory i miły dla oka. Poza zwykłymi atakami w różnych wersjach dostajemy też wykończenia, o których wspominałem wcześniej oraz coś w stylu unieruchomień przeciwników. Są to ataki, które sprawiają u nas ból taki sam jak u przeciwnika, dla przykładu powiem, że Wei posiada atak, którym łamie przeciwnikowi nogę w kolanie, przez co unieruchamia go i może dobić kopniakiem w twarz. Jednak nie samymi pięściami nam przyjdzie walczyć. Do dyspozycji mam też wcześniej wspomnianą broń białą którą znajdujemy podczas przemierzania lokacji. Często przyjdzie nam też walczyć z przeciwnikami, którzy mają już broń i chcą nam z bliska pokazać jak fajnie tnie ich nowy nóż albo jak dobrze odbija się pałką. W takich sytuacjach możemy próbować bronić się i wypracowywać sposób na zaatakowanie przeciwnika lub użyć kontry podczas ataku i odebrać przeciwnikowi broń. Broń nie jest oczywiście niezniszczalna i po kilku machnięciach nie zostaje nam nic więcej jak wyrzucić ją.
 
Graficznie gra prezentuje się moim zdaniem świetnie i mogłaby być wzorem “jak powinno się robić gry sandbox’owe”. Wersja na Playstation 3 którą ogrywałem chodziła płynnie, nawet przy największej zadymie ilość klatek na sekundę nie spadła na tyle, żeby zauważyć jakiekolwiek chrupnięcie. SE postarało się i dostaliśmy grę, która śmigała w bitych 30fps’ach cały czas. Częstą zmorą gier z otwartym światem jest pop up tekstur, czyli po prostu doczytywanie się świata. Tutaj tego nie ma, czy pędzimy samochodem przez miasto czy motorówką przy brzegu, nie uraczymy doczytywania się tekstur podczas zabawy. Wiadomo, że w porównaniu do innych gier SD może prezentować się średnio, ale wśród sandbox’ów w tym stylu była to czołówka na tamtą chwilę.
 
2278795-sd_0047.jpg
 
 
Jednak Sleeping Dogs nie jest tylko połączeniem sandbox’a,gry akcji i bijatyk w stylu Fighting Force i trybu Tekken Force Mode z Tekken 3, jest to również w mniejszym stopniu gra RPG. Po każdej wykonanej misji jesteśmy oceniani i gra przyznaje nam punkty doświadczenia. Niby nic innowacyjnego, gdyby nie fakt, że dostajemy doświadczenie jako członek Triady oraz policjant. Podczas większości misji otrzymujemy oba rodzaje doświadczenia, ale są też misje, gdzie jesteśmy nagradzani punktami tylko jednej ze stron barykady. Ten wydawałoby się prosty zabieg miał prezentować rozdarcie protagonisty względem obowiązków policjanta a nowymi i starymi znajomościami w Triadzie. Aspekt wewnętrznej walki bohatera jest widoczny w grze i fakt, że nasza postać rozwija się w obu kierunkach potęguje doznania płynące z gry. Z każdym poziomem, który zyskaliśmy po jednej ze stron, możemy odblokować nowe umiejętności, które pomogą nam w walce. Tutaj też wypływa na światło dzienne zastosowanie niektórych ubrań, dostępnych w sklepach. Część ciuchów dostępnych dla naszego bohatera posiada specjalne właściwości, które pomogą nam np: w szybszym rozwijaniu naszej postaci.
 
Mimo, że cała gra wyglądała na kompletną i gracze zakładali, że już nic więcej nie da się do niej dodać to Square Enix postanowiło zaskoczyć wszystkich fanów i wydało trzy większe DLC, które przedłużały zabawę i sprawiały, że gracze masowo wracali do Hong Kongu.
 
Pierwszy z dodatków nazywał się “Nightmare in North Point”, w którym przyszło nam zmierzyć się ze złem z zaświatów. Mimo, że dodatek był mało realistyczny to został dobrze przyjęty przez graczy i krytyków. Drugim DLC był “The Zodiac Tournament”, czyli dodatek oparty na filmie “Wejście Smoka” z Brucem Lee. W tym dodatku nasz główny bohater bierze udział w turnieju o tytuł najlepszego z najlepszych. Trzecie i ostatnie duże DLC do Sleeping Dogs, czyli “Year of the Snake” opowiada dalszą historię naszego bohatera, który został zdegradowany do roli patrolowego z powodów, które poznaliśmy podczas oryginalnej fabuły SD.
 
Ostatecznie Square Enix stworzyło tytuł pod wieloma aspektami bardzo dobry i, mimo że gra była krótka fabularnie to, to wszystko, co nam oferowała zapadało w pamięć na bardzo długo. Ogromne przepiękne miasto, ciekawe postacie, które zapadały w pamięć. Gra aktorska i udźwiękowienie stały na wysokim poziomie i były niewątpliwie atutami gry. Wielu fanów serii GTA dzięki tej grze otworzyło oczy i zrozumiało, że są jeszcze dobre sandbox’y, które mogą walczyć o miano z najlepszymi. Gra mimo wszystko wg Square Enix nie sprzedała się tak dobrze, jak twórcy, by chcieli. Gra ostatecznie też trafiła do usługi Playstation Plus dzięki czemu większa rzesza graczy sięgnęła po ten tytuł. Więc, jeżeli ktoś opłaca abonament Ps+ i jeszcze nie zagrał w wyżej opisany tytuł, to może warto po niego sięgnąć ?.
  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Recka dobra,tylko pominales wedlug mnie najbardziej irytujaca rzecz - gra bardzo kuleje przy kontraatakach.Ile razy dostalem po gebie bo gra nie ,,odczytala" ze wcisnalem kontre to nie zlicze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ładnie kolega naskrobał :)

Grę skatowałem do bólu, wraz z North Pointem i Wejściem Smoka. Kupiłem też jakiś tam samochodzik i strój, żeby wesprzeć jak najbardziej wykonawców tego miodnego tytułu. A, no i w dniu premiery płytka siedziała w napędzie.

 

Najlepiej wspominam świetną ultra brutalną końcówkę z maczetą...

Share this post


Link to post
Share on other sites

gdyż uwielbiam "policyjną opowieść" oraz filmy Johna Woo jak reklamowano ten tytuł a dostałem co najwyżej chinską kopię fabuły filmu Infiltracji co mi średnio zrobiło a gameplay to kopia batmana (a nadzieje były większe) - koniec końców dostałem kopię wszystkiego i niczego zamiast coś mięsistego i oryginalnego... Dobrze zrobioną ale nadal bez własnej tożsamości i jedynie kopię.. Tytuł dobry ale bez "obsrywy" ;)

Edited by zdun

Share this post


Link to post
Share on other sites

gdyż uwielbiam "policyjną opowieść" oraz filmy Johna Woo jak reklamowano ten tytuł a dostałem co najwyżej chinską kopię fabuły filmu Infiltracji co mi średnio zrobiło a gameplay to kopia batmana (a nadzieje były większe) - koniec końców dostałem kopię wszystkiego i niczego zamiast coś mięsistego i oryginalnego... Dobrze zrobioną ale nadal bez własnej tożsamości i jedynie kopię.. Tytuł dobry ale bez "obsrywy" ;)

Mam to samo zdanie o Sleeping Dogs, ale grało się przyjemnie mimo tego, że żaden z "zapożyczonych" elementów nie był tak dobry jak w oryginale.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za recenzje.

 

Przyznam, że troche mi kolego zamotałeś tym tekstem ponieważ zastanawiałem się miedzy GTA IV Complete Eedition, a własnie Sleeping Dogs + coś i wybrałem pierwszą opcje i jutro jadę po gre... I teraz troche nie wiem co zrobić, ale chyba póki co pozostane przy swoim wyborze a Sleeping Dogs kupie jak ogram GTA. Jeszcze raz dzięki za tekst, dobrze się czytało.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja już nie raz pisałem że dla mnie ta gra zjada GTA IV niemal pod każdym względem. Fabuła, genialny klimat i różnorodne misje które sprawiały że przez całą grę w ogóle się nie nudziłem. Dla mnie zaraz po RDR i GTA V najlepszy sandbox w jakiego grałem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra recenzja, chociaż trochę według mnie za mało subiektywnych odczuć recenzenta a za dużo opisu samej gry. Odnośnie gry to oczywiście jest świetna. Prosta w swojej prostocie i to chodzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ogólnie recka poszła tez w inne miejsca i już wiem co mogę poprawić podczas kolejnego pisania :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przyznam, że troche mi kolego zamotałeś tym tekstem ponieważ zastanawiałem się miedzy GTA IV Complete Eedition, a własnie Sleeping Dogs + coś i wybrałem pierwszą opcje i jutro jadę po gre...

No to dałeś ciała po całości, stary...

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×