Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 13.11.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 7 punktów
    Uff, skończyłem cały wątek fabularny wraz z epilogiem Teraz czuję się już upoważniony, aby ocenić grę, nie chciałem tego robić w połowie, gdy nie wiedziałem, jak to się wszystko zakończy (tzn w pewnym stopniu wiedziałem, ogrywając RDR kilka lat temu). Przede wszystkim, czy mamy do czynienia z mesjaszem gejmingu, GOTY, itd? Otóż, moim zdaniem, nie. Tej grze zbyt wiele brakuje, aby stała się ponadczasowym hitem. Ok, cała masa elementów zrealizowana jest po mistrzowsku, ale z drugiej strony, jest kilka kwestii, które rażą w oczy, niestety. Byłem i wciąż jestem nahajpowany, głównie za sprawą pierwszej części. Zachwyt opadł jednak nieco, nie przyznałbym tej produkcji 10/10. Zacznijmy może od tego, co Rockstar zrobił tutaj najlepiej. Świat. To jest kurła najwyższa półka w sklepie. Jeśli chłopaki byli w stanie w ciekawy sposób zaprezentować nam pustkowia, dzicz oraz kilka malutkich miast, to wiedz, że nie robili tego po łebkach. Nie ma szans, żeby trafić na jakieś powtarzające się elementy, każdy pojedynczy metr kwadratowy został tutaj pieczołowicie dopieszczony. Grałem na zestawie Pro/fullHD z włączonym supersamplingiem i już przy takim setupie RDR2 wygląda olśniewająco. Nie wiem niestety jak to wygląda przy wyższej rozdzielczości/HDR, no ale nie będę w tym celu specjalnie kupował nowego tv. Świat na pewno nie jest tak ogromny jak w AC Odyssey, ale widać, że Rockstar poszedł w jakość, nie ma mowy o żadnym copy paste. Co mi się podobało, to fakt, iż gra nie prowadzi nas nigdzie za rączkę (poza samymi questami). Mapa jest pusta, nikt nie najebał na niej tony znaków zapytania, czy innych z dupy znaczników. Dzięki temu można wszystko chłonąć w 100%, a jak uda nam się trafić na jakąś super miejscówkę, skarb, czy złoto, to fun jest zdecydowanie większy. Niby prosty zabieg, a jednak niespotykany w tych czasach. Z innych zalet na pewno należy wymienić mnogość zadań/aktywności pobocznych oraz fakt, iż gra nie przymusza nas do nich w żaden sposób (kilka razy przewijają się w questach, ale jest ok, nikt chyba nie będzie płakał, że musi połowić ryby przez 5 minut czy zagrać raz w pokera). I to jest super, twórcy dali nam wybór. Chcesz poznać tylko fabułę i zlać wszystko poza tym? Nie ma problemu. Chcesz wziąć udział w całej masie różnych dodatkowych rzeczy? Zapraszamy. Jednego dnia złapałem się na tym, że olałem questy i bite 2 godziny grałem w domino. Jeśli miałbym to do czegoś przyrównać, to chyba najbliżej będzie do Yakuzy. Fabuła. Tutaj niestety zajmę obie strony barykady równocześnie. Z jednej strony bardzo fajnie, że Rockstar postawił na w pełni dojrzałą, rozbudowaną i niezwykle szczegółową opowieść. Problem polega na tym, że jest to growy odpowiednik filmowych spaghetti westernów, a więc sama akcja rozpędza się z prędkością wstającej rano Magdy Gessler, która dodatkowo stwierdza, że zdrzemnie się jeszcze 3 godzinki dla kurażu. Pierwszy efekt po odpaleniu gry, to całkowite wow, co za fantastyczna gra! Wprowadzenie oraz cała atmosfera kojarzyła mi się bardzo mocno z Nienawistną Ósemką. Kto oglądał ten wie, że 1/4 filmu można było z powodzeniem wyciąć. Z tych 107 questów (to chyba żaden spoiler), ze spokojem można byłoby wywalić z 30, nie przesadzam. Ok, jest kilka naprawdę zapadających w pamięć, ale do jasnej anielki, co niby ciekawego wnoszą zadania typu: 1) przejedź wozem kilka km do miasta w żółwim tempie 2) odbierz jakiś item 3) o kurde, zostaliśmy napadnięci, zabij bandziorów 4) wróć do obozu, oczywiście ponownie w żółwim tempie. Jest fajnie, ale do pewnego momentu, w którym nawet napalony gracz może mieć już nieco dosyć. Problem nawarstwia się, jeśli ktoś ograł RDR i pamięta, jak wyglądała fabuła, w pewnym stopniu znając więc zakończenie RDR2. Dla całkowicie nowych graczy, RDR2 może być dużo lepszym doświadczeniem, niż dla osób znających wcześniejszą (fabularnie późniejszą) część. Wiedziałem jak się skończy, a mimo to musiałem cierpieć przez sztucznie wydłużające rozgrywkę questy. Oczywiście doceniam, że Rockstar do wszystkiego podszedł profesjonalnie i nawet drugoplanowe postacie mają bardzo rozwinięte wątki i linie dialogowe, ale chłopaki gdzieś po drodze zapomnieli co to umiar, a przynajmniej takie są moje odczucia. Fabuła mnie zwyczajnie wynudziła, choć w pewnym stopniu zrehabilitowali się w 6 rozdziale i epilogu, zakończenie mnie usatysfakcjonowało. Dobra, przejdźmy teraz do dwóch rzeczy, które tutaj zostały skopane po całości. Fast travel. To jest kurde jakiś żart i kolejne sztuczne wydłużanie rozgrywki. Ja wiem, że immersja, ja wiem, że realizm, ale kurde...Jak wracam z pracy i wiem, że mam na granie jakieś 3 godziny, to jednak chciałbym je zagospodarować jak najbardziej efektywnie. A tak 25% tego czasu zmuszony jestem popierdalać na rumaku, bo fast travel jest inwalidą. Co z tego, że można się kopsnąć z obozu do wybranego miasta, skoro wrócić w ten sam sposób już nie da rady. Przeskipować długiej podróży też nie można, jedyna opcja to autopilot i kamera filmowa. Tylko co z tego, skoro wtedy zajmuje to dokładnie tyle samo czasu, tylko, że możemy odłożyć pada. I ponownie, o ile przez pierwsze 10 godzin to zbytnio nie przeszkadza, ponieważ jesteśmy zachwyceni światem i otoczeniem, tak im dalej w las, tym to jeżdżenie coraz bardziej przeszkadza, zamiast bawić. Gdyby dali trofeum za przejechanie 1000 km, to myślę, że pękłoby na luzie. Sterowanie, to kolejny grzech Rockstara. Ok, wiadomo, że przy takiej mnogości opcji ciężko to wszystko upchnąć w sensowny sposób na padzie, ale już taki Wiedźmin 3 pokazał, że można to zrobić w miarę przyjemnie. A tu chłopaki na siłę trzymają się swoich rozwiązań z ostatnich gier, a więc kołowy wybór broni itd, gdzie zatwierdzamy coś przez puszczenie przycisku, zamiast naciśnięcie. Multum razy zdarzało mi się, że chciałem przykładowo nakarmić konia, a działo się jedno wielkie nic. Sterowanie jest mało responsywne, zdaje się, że chłopaki z Digital Foundry (bądź inna podobna ekipa) zajęli się zmierzeniem laga i był on naprawdę wysoki. I to da się poczuć podczas rozgrywki wielokrotnie. Nie wiem z czego to wynika oraz czy może Rockstar zrobił to celowo, ale nie zwiększa to funu z gry, zdecydowanie. No i to tyle. Czy jestem zadowolony? Gra zdecydowanie warta swoich pieniędzy, zwłaszcza, że nadchodzi multi. Zawiodłem się jednak fabularnie, choć to może złe słowo. Liczyłem po prostu na więcej, tzn ciekawiej. Myślę, że twórcy padli ofiarą prequela, a więc siłą rzeczy mieli związane ręce i musieli poprowadzić fabułę tak, a nie inaczej, co być może ograniczało ich pomysły. Dużo lepiej wspominam historię z pierwszego RDR, mimo, że grałem dobre 6 lat temu. Świat przedstawiony oraz cała mechanika to mistrzostwo świata, aktywności poboczne zapewniają rozgrywki na kolejne 100+ h, multi daje nadzieję na 4 x tyle, więc na pewno będzie co robić. Niestety, sterowanie, które mogło zostać wykonane dużo lepiej, nie pozwala mi nazwać tej gry żadnym GOTY. 9/10, kurtyna
  2. 6 punktów
    Chyba do podsumowania żadnej gry nie zabierałem się tak długo. Aż na wszelki wypadek piszę w wordzie, jakbym po drodze stracił wenę albo musiał dla niepoznaki na chwilę zająć się pracą Schemat będzie taki jak zawsze, trochę o wszystkim. W takiej grze rzecz jasna nie obędzie się bez grubych spoilerów, także jak zawsze zastosuje stosowne ostrzeżenia. Przy okazji – zakodowałem sobie, że w tapatalku są problemy z ukrywaniem spoilerów, tak ktoś kiedyś napisał. Czy ktoś korzystający z tt może to potwierdzić? Pytam połowicznie z ciekawości, żeby wiedzieć jak dużo ostrzeżeń robić w przyszłości. Trochę dookoła na początek. Oprawa audio jest świetna. Chociażby to, że w grze jest jakieś 180 zwierzaków i każdy wydaje inne dźwięki. Nie jestem ornitologiem, ale przypuszczam, że fachowiec by ptaki nawet po ćwierkaniu poznawał. Do tego odgłosy strzałów, prania się po ryjach, skórowania, jazdy konnej na różnych nawierzchniach… Szum płynącej wody, wiatru, odgłos spadających i osypujących się kamieni… No kawał dobrej roboty. A podczas pierwszej burzy w grze jak piznął gdzieś piorun to aż podskoczyłem Muzyki jest w sumie mało, takie mam wrażenie, do tego jest bardzo nienachalna bym powiedział. Szczerze mówiąc nie kojarzę w ogóle żeby coś grało poza sekcjami walki, przerywnikami i fabularnymi akcjami. Trochę głupia sprawa, musiałem się za bardzo skupiać na wszystkim dookoła i tego nie wyłapać. Powiem tylko, że utwory z grubszych momentów fabularnych były doskonałe… utwór lecący podczas zakończenia 6. rozdziału to jest coś pięknego… Oprawa wizualna to jak zawsze temat kontrowersyjny. Mnie na przykład, na moim zwykłym ps4 i telewizorze bez 15k hwdpr ta gra wgniatała w fotel/kanapę. Dosłownie zapierające dech w piersiach widoki. Może nie tak realne, jakby człowiek faktycznie stał nad urwiskiem w górach, ale jednak robiło wrażenie J Blask promieni słonecznych, pioruny, woda jakiej w grach nie widziałem, śnieg i błoto jakich też w grach nigdy nie było… Tak najzwyczajniej w świecie ta gra jest przepiękna, zwłaszcza krajobrazowo. Chociaż w sumie w kwestii jakości tekstur mam wrażenie, że w God of War, horizonie czy Detroit to były one nieco lepszej jakości. Ale dla mnie nie jest to jakiś wielki problem, w zasadzie nawet żaden. Wspominam tylko, żeby było wiadomo, że jestem w stanie to dostrzec i nie jestem półślepy Teraz o ilości gry w grze. Nooo to tu już było tyle dyskusji, że postaram się nie rozwodzić za dużo. No jest co robić 1/3 czasu spędzonego z tą grą to chyba przeleciało na polowaniu. Całkiem rozbudowane jak na jeden z elementów gry, gdzie nie jest to głównym jej celem. Różna wielkość zwierząt z różnymi potrzebnymi broniami to świetny pomysł, czego nie mogę powiedzieć o systemie gwiazdek Chociaż też bardziej bym to traktował jako zwykłą upierdliwość niż wadę… Mimo wszystko polowało mi się zbyt przyjemnie, żeby mnie to aż tak wkurzało, chyba że chodzi o wiewiórki Łowienie też jest zarąbiście zrobione, ale akurat za wiele do tej pory się nie nałowiłem. Złowiłem dwie legendarne ryby, z którymi łącznie walczyłem dobre 10 minut, także złowienie pozostałych zajmie pewnie trochę czasu J Pozostałych aktywności pobocznych też jest masa. Wiadomo, standardowe dla ich gier opylanie kradzionych pojazdów i koni, napady na pociągi, pokerki i inne karczemne gierki. No zdecydowanie jest co robić. Brakowało mi w sumie trochę wyścigów konnych, chyba tylko z 2-3 razy się ścigałem z jakimś spotkanym typem. Sama jazda konna też jest bardzo przyjemna. Gdyby tylko nie te cholerne drzewa, na które się co chwilę wpada, bo jeżdżenie po drogach jest zbyt mainstreamowe Chyba tyle tak w skrócie, i tak za dużo wyszło Teraz, zanim przejdę do najistotniejszych rzeczy coś, żeby nie było za słodko. Trudno mi wskazać na największy problem gry. Nie spotkałem się z niczym takim, co pozwalałoby mi napisać, że gra jest cudowna, ale ta jedna konkretna rzecz jest w niej okropnie do dupy. To w sumie dobrze, ale jest kilka rzeczy mniej do dupy. Jak chociażby system szybkiej podróży. Wszystko by było ok, gdyby dodali możliwość powrotu do obozu, nawet raz na jakiś czas. W misjach przeważnie jak mamy jakąś dalszą drogę to jest przeskok. Nie zawsze, ale w sumie misje miały swój klimat. Przeważnie się jechało z kimś i był dialog po drodze, także luz. Ale jak trzeba było jeździć z misji do misji w tę i nazad no to w pewnym momencie stawało się to nieco męczące. Głównie dlatego, że przeważnie po drodze zaczynałem polować i zajeżdżałem do celu następnego dnia rzeczywistego Do sterowanie postacią w zasadzie nie mam zastrzeżeń, poza tym, że czasami postać była trochę niegramotna. No i to wpadanie na drzewa i kamienie koniem…. Zarządzanie ekwipunkiem i ogólnie interface to jest w sumie największy dodup tej gry chyba… Strasznie toporne i ciężkie do przyzwyczajenia się na początku, po iluśdziesięciu godzinach już sobie człowiek z tym bezproblemowo radzi jednocześnie dalej czując toporność. Tu się zdecydowanie mogli bardziej postarać. Chyba tyle, nic więcej mi na szybko nie przychodzi do głowy. Warto też wspomnieć, że nie miałem podczas bardzo wielu godzin grania żadnych poważniejszych błędów, które uniemożliwiłyby dalszą grę. Ok, raz wywaliło mi ekran z błędem, ale tak to były tylko jakieś głupotki, z czego najlepszy był wybuchający powóz XD Podjeżdżałem z wozem do pasera, ten otworzył jedno skrzydło drzwi i nagle stwierdził, że idzie w cholerę. Ale drugie skrzydło się zaczęło otwierać, to stwierdziłem, że jadę. W bramie konie podskoczyły, pojawił się efekt jak przy wybuchu dynamitu, konie się przewróciły, wstały odczepione i spieprzyły, a ja zostałem z powozem w zablokowanej bramie XD Teraz przechodzimy do bardziej istotnych rzeczy, ale na razie bezspoilerowo. Na wstępie przed całą resztą tego wielkiego posta muszę nadmienić, że nie grałem w RDR 1, jedynie wiedząc, że gramy tam Marstonem, bardzo bardzo mniej więcej jak się zaczyna i jak się kończy. No więc chyba najważniejsza rzecz, jaką mam do powiedzenia o tej grze. Arthur Morgan to najlepiej napisana, zagrana i wiarygodna postać w historii elektronicznej rozgrywki. Dziękuję. Byli różni Kratosi, Geralci, Joele, ale przy Arthurze to oni powinni grzecznie przeprosić i sobie iść, bo wstyd stać obok. Cała reszta postaci występujących w grze to też jest jakiś kosmos. Każda z nich jest tak wiarygodna i wręcz namacalna że to jest cośneisamowitego. Charyzmatyczno-coachowy Dutch, socjopata Micah, przyjazny ale nieco męczącu Wujek z lumbago, dobry przyjaciel- anioł stróż Hosea, nie będę wymieniał wszystkich. Najwyższa półka. Prawdopodobnie te postacie to jest największy atut gry. Krótko o fabule i misjach fabularnych bez spoilerów. Fabuła jest świetna, no co tu dużo mówić. Nie jestem fanem westernów, nie wiem czy kiedykolwiek widziałem jakikolwiek cały od początku do końca a jednak wciągnąłem się w tą opowieść tak, że klękajcie narody. Nawet te upierdliwe misje o których ktoś pisał niedawno, gdzie jedziemy powoli wozem na zakupy, na miejscu jakaś akcja i wracamy powoli wozem do obozu mnie fascynowały. Klimat i urok tamtych czasów wylewał się z telewizora. Aczkolwiek jak najbardziej jestem w stanie zrozumieć, że ktoś miał ich dość. Jeszcze będzie kilka słów w podsumowaniu, także się nie rozkręcam. No to teraz przechodzimy do kluczowej części, czyli wrażenia z gry z tłustymi jak dzik inwalida spoilerami. Jeżeli ktoś gra lub ma zamiar grać niech nie czyta pod żadnym pozorem. Specjalnie dla ewentualnie widzących spoilery odliczam, przewińcie sobie niżej do kropek 3 2 1 SPOILERY . . . KONIEC SPOILERÓW (serio, niech mi ktoś potwierdzi ten motyw z widocznymi spoilerami w tapatalku bo to głupio wygląda, jeśli to nie jest prawda ) Króciuśkie podsumowanie i kończę, bo to jest przesada Absolutnie cudowna historia i fantastyczny główny bohater. Historia Arthura Morgana wciągnęła mnie dużo bardziej, niż historia Geralta w Wiedźminie 3, który oczywiście miał swoje momenty, ale jako całość RDR 2 jest dla mnie lepszą historią główną. Czy jest lepszą grą niż Wiedźmin? Tego się już nie da porównać, bo to zupełnie różne twory. Tak samo nie ma możliwości zestawić tego z Bloodbornem, The Last of us czy God of War. Każda z tych gier jest bardzo dobra, może nawet cudowna, ale historia i bohater jednej z nich wybija się z tłumu najbardziej. I tyle. Bardzo dobra gra, cudowna historia, wspaniały bohater. Nie lubię terminu mesjasz, bo jak dla mnie jest strasznie ironiczny, ale spróbuję inaczej. Red Dead Redemption 2 nie jest mesjaszem jako gra, ale jeżeli objawieniem może być opowieść, to niech taki mesjasz objawia się jak najczęściej. Edit. Czytam teraz co wkleiłem i widzę sporo literówek i jakiś dziwnych przekręconych wyrazów po wordowej korekcie. Staram się to poprzerabiać na bardziej czytelnę, ale przepraszam za błędy, bo wszystkiego chyba i tak już nie wyłapię :/
  3. 5 punktów
    A gryzł was yeti, zamówiłem :p co prawda z płatnoscia przy odbiorze, no ale zamówiłem
  4. 5 punktów
    Mimo wizualnych podobieństw, to między BF 1 a BF V jest przepaść, na korzyść nowej części. Trochę przez to płacę, bo przyzwyczajenia z 1 są mocne i ginę jak szmata Tutaj nie ma miejsca na radosne bieganie. W 1 można było bez stresu latać między punktami na mapie, a tutaj serio trzeba się trzymać osłon non stop. Gunplay jest zdecydowanie lepszy, strzelanie wypada korzystniej, daje satysfakcję i czuć, że pociski "siadają" we wrogu. Nieco dopracowania wymaga jednak kwestia realizmu, bo przesadą jest, że szturmowiec ściąga nas zwykłym karabinem ze 150 metrów na 2 strzały, a takie sytuacje mi się zdarzały. Destrukcja otoczenia to coś pięknego, DICE poszło o krok dalej, niż w BF1. Gra ma jeszcze masę błędów, wczoraj niemal w każdym meczu nie mogłem wybrać klasy, z jaką chciałem zacząć, pad po prostu nie reagował. Kilka razy zbugowało mi postać podczas reanimowania, w konsekwencji czego leżałbym po prostu do końca rundy, gdybym nie wyszedł z gry. Jeśli chodzi o grafikę, to niestety nie ma tutaj żadnej rewolucji ani ewolucji, gra wygląda jak BF1, gram na PS Pro. Ok, może jest delikatnie ładniej, no ale to już chyba maks, co można wycisnąć z tych konsol.
  5. 5 punktów
    Dla mnie wyglada spoko i nie bedzie czarnych szwabow... kurła brawo w koncu ktos pomyslal. Widze tylko, ze w kolejnej czesci ponownie kuleje kolizja samolotow (potrafi przeleciec przez drzewa lub parkuje na moscie jak w filmiku). Biere na premiere.
  6. 4 punkty
    Ash rzucał pokeballem na ziemie i poksy wyskakiwały. Skoro w bajce działało, może warto sprawdzić ?:P
  7. 4 punkty
    Uprasza się modów o zmianę nicka Czachy na Czacha76, ewentualnie Bethesdę o zmianę nazwy gry na Fallout79
  8. 4 punkty
    Mapa Fjell + MG 34 ulepszony o większy magazynek, coś pięknego, fragi lecą jak złotówki na taksometrze
  9. 4 punkty
    Ale ta krytyka jest odwieczna i ciągle mało sprecyzowana. Tu chyba chodzi o to, że ludzie lubią marudzić. Jak słucham jakichś "specjalistów" z jutuba, że im gra nie pasuje bo chujowa, to od razu patrzę jak im w tę grę idzie. No i zazwyczaj idzie chujowo. Jakoś wielkiego stękania od Jackfragsa i Levelcapa nie słyszałem. Oczywiście krytyka była, uzasadniona, ale bez stękania. I o dziwo w multi szło im nieźle. Zresztą jakbym się miał przejmować tym co ludziom pasuje i odpowiada, to bym musiał disco polo słuchać i kaloszami w piecu palić
  10. 4 punkty
    Nie wiem co to za no name Broda ale zauważyłem że za BFV niesłusznie ciągnie się fama reveal trailera i ludzie co nawet w to nie grali i są po prostu na nie piszą takie rzeczy, bo hejtowanie BFV jest modne. Nie jest to krytyka konkretnych rozwiązań gameplayowych czy konstrukcyjnych, po prostu czysty hejt na wzór- "hurr durr mikser, baba, tygrys w 1941 roku i brak polski(xDDDD)". Sam nie jestem zwolennikiem polit poprawności ale kurde, wybaczam im bo to po prostu dobra gra i rozgrywka to miód cud i orzeszki, a szczerze nawet nie zauważam czy strzelam to laski czy gościa, jedynie po jękach można rozróżnić Moim zdaniem za kilka paczy będzie to najlepszy BF od czasów 3. Już mi się gra w niego lepiej niż w jedynkę. Naprawią trochę bugów, dodadzą brakujący kontent i będzie super, pamiętając że nie mamy płatnych DLC.
  11. 4 punkty
    Backspace te będą o.k. [emoji23][emoji23][emoji23] Wysłane z mojego SM-N960F przy użyciu Tapatalka
  12. 4 punkty
    Dobra, ukończyłem historię z wiewiórką, 2 dni roboty. Przy okazji wycieczek zrobiłem kilka screenów, coś pięknego:
  13. 4 punkty
    No i dobrze, że ładuje singla, nauczysz się grać i historii trochę liźniesz, bo w szkole to tylko na przerwach byłeś aktywny
  14. 4 punkty
    No niestety to jest sama prawda i to nie tylko o czarnym piątku :/ u nas ten ciorny piątek jest napędzany moim zdaniem scenami ze sklepów z USA. Tylko nikt nie bierze pod uwagę, że tam mają dwa telewizory w cenie jednego, a nie rabacik 50 zł na telewizorze za 3k.
  15. 4 punkty
    Wersja Pikachu pojawiła się wczoraj ok. 23:00 i około godzinki pograłem. Gra to takie mocno odpicowane Pokemon Yellow (nawet znajdźki są w tych samych miejscach). Największą różnicą są spotkania z dzikimi pokemonami, bo w ogóle z nimi nie walczymy tylko od razu przechodzimy do łapania (bardzo podobnie jak w mobilnym GO). Nasze pokemony dostają exp za każdego nowo złapanego stworka, a zebrane doświadczenie może być więszke lub mniejsze, zależnie od kilku zmiennych. Walczymy tylko z trenerami (z tego co czytałem to z każdym trenerem można walczyć więcej niż raz, po prostu musi upłynąć ileś minut). Dodatkowo, łapiąc pokemony (chyba) tego samego gatunku nabijamy sobie niejaki mnożnik combo. Z tego co ludzie piszą, to nabijanie wyższego combo sprawia że w danej lokacji zaczynają się pojawiać rzadsze poki (Bulbasaur, Charmander, Squirtle itp.) a dodatkowo wersje "shiny". Ogólnie gra wymusza na nas łapanie setek poków tego samego typu. Po wczoraj mam już w kolekcji kilkanaście Oddish'ów, Pidgey'ów itp. Nie wiem jeszcze jakie będzie ich zastosowanie, czy podobnie jak w mobilnym GO, bedziemy sobie te duplikaty zamieniać na cukierki czy co. Czas pokaże... Na chwilę obecną grało mi się zacnie, a zmiany w ogóle mi nie przeszkadzają. Przypomniałem sobie za to czasy kiedy jako gówniak siedziałem godzinami zgarbiony nad poczciwym GameBoyem i zagrywałem się w oryginalne poksy, a innym razem na wideło oglądałem zemstę Mewtwo. "Najlepszym być, naprawdę chcę..."
  16. 3 punkty
  17. 3 punkty
    To się ciesz że Ci reszty klasy nie pokazał dzisiaj potestuje te patche
  18. 3 punkty
    Ja siadam w miarę regularnie ok 22, więc można zakładać party wieczorami. Pobiegamy, jeszcze @Eloszkiby się przydał do składu, bo zaczął grać w singla
  19. 3 punkty
    Jak jeszcze szukasz XOX To w neo24.pl Jest bundel z Forza 4 i 7 za 1699 zł.
  20. 3 punkty
    Pierwsza gierka 47-21. Po tym jak rzucilem bfa 1 wbilem prawie 1000h w gierce dla dzieci to teraz z przyzwyczajenia biegam i skacze jak pojebany ale przyjemnie sie strzela
  21. 3 punkty
    Oglądnąłem właśnie recenzję Broda ty i całkowicie się z nim nie zgadzam. Zjechał tam po kolei praktycznie wszystko równo z ziemią, jedyne co mu się podobało to dwie mapy. Pod filmikiem jest masa komentarzy, że nareszcie nieopłacona recenzja itd. Jak się do tego odniesiecie ? W moim odczuciu BF V jest dużo lepszy od 1. Przede wszystkim nastawiony jest na grę zespołową. Grając samemu ma się mały wpływ na całą rozgrywkę, jednak grając już w 4 osobowym składzie ze znajomymi można spokojnie wygrać mecz wspierając się i grając inteligentnie. Za takie rzeczy właśnie pokochałem Battlefielda 3 i dlatego wolę tą serię od np. Coda. Nawet grając z losowymi ludźmi zdarzało mi się że fajnie się współpracowało, chłopaki podnosili, rzucali ammo i apteczki. Co do szybkiego padania to moim zdaniem jest to plus, że time to kill został zmniejszony, przy 90 ammo ciężko byłoby zabić więcej niż 3 graczy. Niby można podnieść ammo po zabitym przeciwniku ale przy większych mapach gdzie często zabija się na większe odległości wypstrykało by się z amunicji w 10 sekund. Tak czy siak często zdarza mi się sytuacja gdzie latam z pistoletem bo ammo brakuje. Mapy nie są rewelacyjne, to fakt ale większość jest jak najbardziej grywalna. Mówienie o braku optymalizacji i przewadze jednej ze stron nad drugą ... Najlepiej chyba byłoby zrobić każdą mapę na jedną modłę, coś ala Metro z BF3 czy Locker w BF4, gdzie walka toczy się zazwyczaj o 1 punkt i wtedy byłoby dobrze? Jeśli potrafi się grać zespołowo i zmobilizuje się do tego innych to obszerność map sprawia że można przejąć każdą flagę. No cóż, mi gra się bardzo podoba, granie ze znajomymi daje dużo funu i o to w tym chodzi, miejmy nadzieję że DICE w kolejnych aktualizacjach i dodawaniu nowej zawartości jeszcze poprawi grę, chociaż znając ich może być wesoło
  22. 3 punkty
    No dobra, to teraz muszę kupić... Na początku następnego roku...jak już się z Dead Cells uporam.
  23. 3 punkty
    Dobra, wczoraj żartowałem, przecież to oczywiste, że nie będę czekał Jest opcja zakładania plutonów?
  24. 3 punkty
    Jak tam meczaldo wczorajsze? Mogłem obejrzeć piętnaście minut ale patrząc na wynik nie mam czego żałować. Ciekawe czy Lewy już wie dlaczego jest 33 na liście najlepszych piłkarzy na świecie?
  25. 3 punkty
    Bany ja mam nadzieję, że Ty chociaż w pracy lepiej udajesz, że masz o czymś pojęcie... Sorry za oftop. Wczoraj pograłem jakieś 3h. Najważniejsze - samemu to już nie jest takie bajabongo jak w poprzednich BFach. Tylko coś średnio widoczność kompanów działa albo to taki chaos, że ja nie ogarniam Polatałem trochę samolotem - byle coś odblokować, bo startowe myśliwce to sobie mogą... poskrobać piechotę po piętach a jak kogoś już masz zestrzelić to wyskakuje z samolotu Coś na serio jest z flarami zbugowane, bo te zrzucane z samolotu bardzo małe "kółeczka" oznaczają. Poza tym dostajesz szałowe 5 punkt za każdy spot a przy naprawdę minimalnych szansach na killa to główne źródło punktów w rundzie... Czasami jeszcze się trafi asysta za dostrzeżenie Czołgi całkiem przyjemnie się strzela, chociaż w cholerę ciężko zrozumieć system obrażeń pojazdów i chyba jakoś mocniej na systemem rykoszetów popracowali, bo sporo się pojawia przy strzałach w górną część pojazdów. Minusem jest to, że na serio rzuca tymi czołgami jakby szatan je opętał. Przykładowo - podjechałeś gdzieś, chcesz cofnąć i zawrócić. Przygotuj się na "Czołgi Tańczą na Lodzie" - najpierw cofniesz jak chcesz a później prawie 360 piruet w miejscu Coś tam w opcjach pogrzebałem, ale dalej nosi. Na pewno trzeba sporo odblokować, żeby można było koksić w pojazdach. Piechota za to jest super. Nie ma tego pajacowania pocisków jak w BF1. Strzelasz tam gdzie celujesz i tam trafiasz. Nauczysz się tego wzoru odrzutu (recoil pattern lepiej jednak brzmi ) i jest dobrze. Druga broń szturmowca ładnie klepie, przyjemny DMR - coś jak sprzęty supporta w BF4. I wielki plus, że ludzie faktycznie budują te stacje, są apteczki i ammo tak w miarę też lata - chociaż to zależy od mapy. Na takiej Hamadzie to medyk się musi kitrać po ruinach, bo na otwartej przestrzeni to jest jak na widelcu. Trzeba się tylko do widoczności przyzwyczaić, bo jak człowiek przez 10 lat grał waląc spotowanie częściej niż strzał to bywa ciężko Chociaż i tak jest poprawa w stosunku do bety - łatwiej wypatrzeć w śniegu czy skitranego w ciemnym kącie. Jest parę wizualnych glitchy - np. dzwon w kościele na Arras. Rozwalasz wieżę a dzwon sobie wisi w powietrzu. Zalecam granie z ekipą - o wiele łatwiej i śmieszniej Kto lubi i gra w BFy temu powinno podejść bardziej niż BF1.
×