Jump to content

Leaderboard

  1. xavris

    xavris

    Użytkownicy


    • Points

      18

    • Content Count

      4,118


  2. zdun

    zdun

    Użytkownicy


    • Points

      16

    • Content Count

      4,540


  3. CePeeN

    CePeeN

    Użytkownicy


    • Points

      5

    • Content Count

      1,370


  4. The_Siemek

    The_Siemek

    Użytkownicy


    • Points

      5

    • Content Count

      1,438



Popular Content

Showing content with the highest reputation since 08/12/2019 in all areas

  1. 3 points
    Ja widzę powtarzalność tej dyskusji jak co roku , mianowicie czy kupa będzie rzadka czy ścisła .
  2. 2 points
    Może Wy normiki, lamusiaki, nieobeznani w temacie nie wiecie, ale poza Tekkenem, Street Fighterem i Mortal Kombat istnieją inne znakomite bijatyki. Kiedy większość z was mówiła na chleb – ”bep”, na zupę „pta pta”, a na własny kał „amu”, seria Samurai Shodown była jedną z moich ulubionych serii bijatyk na rynku. Klimat feudalnych samurajów, skrytych ninja i kitajskich demonów wylewał się z ekranu. Odmienny od całej reszty system walku yebał w głowę swoją zajebistością, natomiast partie z kumplami kończyły się zwykle po jakichś 12 godzinach – 10 browarach na głowę i śmierdzącym od naszych bąków oraz potu wylanego przez spinę przy padach pokoju – „komory gazowej gracza”. Lata mijały, urosły mi zakola w uj, a o Samurai Shodown już nikt nie pamiętał… Kiedy zobaczyłem zajawkę, że powstaje nowa odsłona serii, automatycznie pojawił się wzwód w okolicy mojego krocza, a sam tytuł wylądował na pierwszym miejscu mojego chorego nerdowskiego umysłu, śliniąc się na datę premiery, jak lubujący hentaje japońskie ulane nerdy. W końcu nastał qurwa ten dzień! A ja będę grał w grę! Oto, co mistrzowie od SNK odyebali tym razem: “Dzień pierwszy: Zdun wpada w euforię naquriwania w padzika” Qurwa mam już jakoś ponad 35 lat …. Czasy nocek i śmierdzących skarpet minęły bezpowrotnie, a tu nagle premiera sztosu którego kochałem jako lapsik i bum: po 12 godzinach w pracy zasiadam i pierdut: 5 godzin gram. Przychodzi żona z hasłem “czy cię pojebało?, za 3 godziny odwozisz dzieci do przedszkola…” Ja za to przywdziałem szatę prawdziwego Samuraja, wziąłem swą katanę do ręki aby wytłumaczyć parę leszczyków mieszkających chuj wie gdzie. “Co do chuja” Gra przedstawia walkę Samurajów/ ninje/ demonów i ogólnie dość mało sztampowe osobistości. Dla weteranów serii dostajemy 13 postaci ze starej gwardii, jak między innymi honorowy samuraj i główny bohater serii Haomaru, jego największy wróg czyli bezlitosny Genjuro (mój main), czy blond włosy ninja z wilkiem Galford, czyli ikony serii i bardzo dobre postacie natomiast w nowe szeregi wszedł szybki, niebezpieczny i naprawdę wyqurwiście zrobiony “kruczy” ninja Yashmaru, wyglądowo wyciągnieta niemal z serii monster hunter: umięsniona furiatka babo-chłop Darli, czy w końcu chyba najdziwniejsza nowa postać: milfowo bayonettowa typiarka z metalową tarczą zamiast broni Ruixiang. Cała trójka doskonale się wpasowała w starą ekipę przez co mamy naprawdę ciekawy, zróżnicowany wyglądowo i gameplay’owo roster postaci. Pierwsza paczka dlc która została udostępniona pokazała, że kolejne ikoniczne postacie w serii mają się niebawem zjawić na salonach, a są to między innymi : “zombie” ninja o dzikim spojrzeniu Basara oraz ognisty furiat Kazuki. Brakuje mi bardzo Songetsu, z którym mój kumpel od nocek zarwanych z bijatykami nie może przeżyć, gdyż zawsze był to jego main, więc jakby nie patrzeć pomimo fajnego rozrzutu zawsze znajdzie się ktoś dla którego jednak brakuje kogoś ikonicznego dla serii. Ja qurwa jestem bardziej niż zadowolony gdyż w serię zwykle gram Genjuro, Galfordem bądź zapowiedzianym w pierwszym season passie (zapomniałęm kurwa napisać że darmowym !!!) Basarze. “Ale jak sie w to do qurwy nędzy gra?” System walki: ja yebie nie ma to jak opisywać system walki, z którym się jest od jakichś 20 lat… W przeciwieństwie do Street Fightera, Guilty Gear czy Mortal Kombat, Samurai Shodown nie polega na wymyślnych combosach zabierających całą energię, nie polega również na nauce 36312371627 ciosów lewą ręka dla jednej postaci… Samurai Shodown to: maksymalnie 3 szlagi, odskok, obrona, kontra, finish – “i qurwa jesteś w dupie” :D. Tu nie ma miejsca na mashowanie przycisku, liczy się tylko refleks i poznanie paru podstawowych ciosów specjalnych każdej postaci, a jako że gra jest sporo “wolniejsza” od mortali czy guilty gearów, każdą naszą akcję musimy dokładnie zaplanować. Przez to niemal każdą walkę dokładnie się pamięta, bo używa się schematów, powoli czeka na koniec uderzeń przeciwnika, aby wejść w lukę z odpowiednio wypracowaną swoją taktyką. Jeśli nie mieliście do czynienia z serią, naprawdę trudno to opisać. Więc podsumowując i nie wdając się w szczegóły “ult”, kontr, wypierdalania oręża z kikutów przeciwnika itp itd. Gra ma od groma mechanik ale nie są podobne do tego, do czego was przyzwyczaiły gry konkurencji. Dla mnie jest to jedna z najoryginalniejszych pod tym aspektem gier z gatunku, jednak czy wam przypasuje. Trudno powiedzieć, mi przypasował bardzo i od początku (od 20 lat go młucę), jeśli znudziły wam się “tył tył trójkąt” fatality, czy hadouken/shoruken/hadouken myślę że możecie być zachwyceni. Nie jest dla początkujących niedostępny, dość szybko wchodzi, natomiast masterowanie go to czysta przyjemność. Ja zostałem przez ten system walki kupiony x lat temu, czy wy w niego wejdziecie? w sumie chuj mnie to obchodzi, ale napiszę że warto dać szansę serii. “Jestę cebula, jak wydam 250 na premierę to co dostanę?” Niestety starsze części mają już naście lat na karku i człowiek nie wie jak seria wejdzie z oprawą na nowe czasy. Wiecie co? Qurwa gówno , mega wyqurw z dupy diabła!!! Postacie są śliczne, design przypomina niemającego sobie równych w tym temacie Street Fightera 4, a lekko karykaturalna kreska sprawia, że mimowolnie nasz penis lekko unosi się w górę. Jeśli podobał wam się Street Fighter 4, nowym Samurai Shodown oprawowo będziecie zachwyceni. Piknie pociągnięte cell shadingiem postacie, areny typu japońskie świątynie, lasy, pola ryżowe- wszystko to sprawia że yebany klimat wylewa się z ekranu jak dziki, a wy nie możecie odciągnąć wzroku. Coś qurwa pięknego, co zostało dodatkowo dopięte piękną orientalną nutą przez co grę się kosztuje i nie ma zamiaru przestać “wpiedalać tak to smakuje!” Niestety nie obyło się bez pewnego zgrzytu. Nazywa on się jebanym loadingiem… Dawno nie grałem w bijatykę, w której widziałem dłuższy czas ładowania niż tu… Niestety 20-30 sekund to standard w opcjach dla jednego gracza, jak również w potyczkach z innymi zapaleńcami z całego świata. Delikatnie niczym w anus waszych matek wszedłem z oprawy a/v na to jakie tryby znajdziemy w tej bijatyce (qurwa ale jestem zajebisty!) Od razu zaznaczę, mamy tu do czynienia z klasyką klasyków jeśli chodzi o tryby. Standardowy tryb story to nic innego jak początkowa historia danej postaci, po czym następuje ciąg walk zakończony ostatnim przeciwnikiem : tani jak chuj/ nie lubię tego typu zagrywek… I historia kończąca wątek danej postaci w formie paru screenów z napisami. Was lamusiaki może to zawieść, podejście godne lat 90tych ale ta gra to hołd bijatyk 2d tamtych czasów, nie ma w niej miejsca na abstrakcyjno głupie i niedorzeczne story mode jak w ostatnich odsłonach Mortal Kombat i ja się cieszę z takiego obrotu sytuacji jaki przyjęła firma SNK. Natomiast jestem świadom, że cała masa malkontentów będzie mówiła, że im to nie pasuje. Poza tym trybem dla pojedynczego gracza mamy też oczywiście practice, w którym pouczymy się wymiatać naszymi ulubionymi postaciami, time trial czyli jak sama nazwa wskazuje mam w dupie i wam chyba tłumaczyć nie muszę, standardowy w bijatykach survival oraz “Dojo” przy którym się na chwile zatrzymamy… to nic innego jak walki z duchami postaci z całego świata reprezentująca styl grania danego delikwenta, ale nie wiem qurwa czy to działa jak należy bo rozqurwiam lamusiaków najczęściej na perfecta i po okolicy 100 walk z duchami nikt poza moim własnym duchem nie przysporzył mi najmniejszego problemu. Są 2 opcje albo ten system jest zyebany w chuj albo ja taki dobry… Nie mnie oceniać i o tym za chwile jak przejdę do trybu online. Ale te duchy to jakieś słabiaki… Oczywiście i tu między walkami mamy do czynienia z pierdolonymi 30 sekundowymi loadingami a idźcie w chuj z tym… Kiedy przejdziemy do wyzwania dla pvp czyli multi… O kurwa… Kupiłem DoA 6 na premierę, kupiłem Tekkena 7 na premierę, kupowałem Guilty Geary na premierę itp., itd. i zawsze coś było zjebane. A to nie było lobby, a to nie można robić turniejów, a to laguje w chuj, a to kurwa znów jakieś gówno w dupie…Tu uwaga, wszystko działa, nie zacina się i jest na swoim miejscu. Rozegrałem około 50 walk online: ani razu mnie nie wyjebało z trybu, ani razu nic nie zlagowało, chociaż np. walczyłem z Japończykiem, natomiast lobby/ turnieje/ rankedy są na swoim miejscu i wszystko działa jak należy.DA SIĘ KURWA, UWAGA KONKURENCJO ZJEBANA – da się!!!! Do niczego nie da się dojebać, w końcu na premierę mamy tryb wieloosobowy, w którym nie trzeba czekać na jakieś zjebane łatki, które ważą zwykle tyle ile sama gra: ponownie brawo SNK!!! “Podsumowanie waszych mam” Nie ukrywam że przemawia przeze mnie sentyment do tej giery, ale jeśli dacie szansę innemu niż wszędzie systemowi walki, przeżyjecie przydługie loadingi i nie jesteście fanami poprzedników przy okazji, może się całkiem okazać, że dostajecie w 2019 po cichu – czaicie kurwie, że to pierwsza recenzja w sieci po Polsku a premiera miała miejsce parę dni temu… Myślę, że nadszedł bijatykowy czarny koń 2019 roku i tylko od was zależy, czy dacie mu szanse myślę, że jak ja się zakochacie. “Jezusek” nadszedł po cichu, znienacka, nikt nawet o tym nie wie. Jest u mnie w żłobie tfu na dysku i długo na nim zostanie, bo wróciły czasy dzieciństwa, tylko jak żona zrozumie ujebane skarpety, butelki po browarach i jebiący potem pokój ? W sumie jak kocha zrozumie, ja idę dalej nakurwiać w Samuraja i nie ma opierdalania. Czołem przyjaciele/ czytelnicy.
  3. 2 points
    Dobra, nadciąga wielki post. Będzie standardowo, lekko chaotycznie, spoilery będą wyraźnie oznaczone także dla osób lubiących te opóźnione aplikacje do forumków. Kiedyś jeszcze napiszę uzupełnienie, jeżeli ogram drugą ścieżkę czerwonych i pozostałe dwie kampanie. O oprawie wizualnej będzie krótko. Generalnie gra jest całkiem ładna. Nie zgadzam się raczej z opiniami, że szkoła jest brzydka. Jest pusta i niepotrzebnie duża, ale nie jest raczej brzydka. Efekty czarów są spoko, wygląd postaci jest bardzo szczegółowy, fajnie że jako każda klasa wyglądają inaczej. Różne animacje ataków itp, generalnie jak dla mnie jest ładnie. I płynnie, nie wpadły mi w oko jakieś spadki klatek, ewentualnie podczas niektórych czarów było takie minimalne przycięcie, ale nie wpływa to w żadnym stopniu na odbiór. Kwestia audio jest taka jak chyba będzie reszta moich opinii o poszczególnych rzeczach - audio jest świetne, ale ... Niesamowite wrażenie zrobiło na mnie, że wszystkie wypowiedzi postaci są nagrane, nawet jakiś nołnejmowych cywilów czy żołnierzy. Każdy gada, każda postać poboczna znacząca jest nagrana świetnie, każdą można poznać po głosie. Grałem po angielsku (drugie przejście chyba zmienię z ciekawości na japoński) i ogólnie uważam, że każdy aktor podkładający głos wykonał swoją robotę bardzo dobrze. Ale kurna dlaczego nasz gościu nie gada to ni wuja nie mogę zrozumieć... Ma odzywki w trakcie bitew i po wbiciu poziomu, więc kogoś zatrudnili do nagrania mu kwestii. Nie ma tych wypowiedzi znowu nie wiadomo ile (postacie inne niż nasz bohater gadają nieporównywalnie więcej) i kompletnie nie rozumiem decyzji o braku głosu naszego protagonisty. Niby detal, ale jakoś mnie to denerwowało przez całą grę. A takich rzeczy będzie jeszcze kilka... Teraz o grze w grze. Tu będzie zdecydowanie najdłużej, bo jest sporo różnych elementów, które trzeba opisać osobno, chociaż jeszcze nie mam wizji jak Bieganie po akademii początkowo fajne, po pewnym czasie zaczyna męczyć. Pokojów jest sporo, w większości z nich w większości rundek nic nie ma. A problem z tymi przedmiotami jest dodatkowo taki, że znajdujemy względnie przydatne (zwłaszcza na początku) przedmioty zwiększające poziom profesora, zagubione przedmioty i różne duperele jak przynęty itp. Te zwiększające poziom są spoko, niech sobie będą. Zagubione przedmioty to taka troszkę masakra, bo z opisu często cięzko ustalić, do kogo należy (tak, jest patent z patrzeniem kto gdzie stoi i wtedy przy wizycie w kolejnym miesiącu wiemy, kto co zgubił, ale to trzeba mieć pamięć jak słoń) a same przedmioty dają tyle, co zwykły prezent. Prezentów znajdujemy masę, do tego później możemy zapraszać na nieco upiorne spotkanie przy herbatce a i tak najlepszym sposobem w akademii na nabijanie reputacji jest wspólne żarcie, bo za koszt jednej akcji zyskujemy repę z dwoma postaciami plus one nabijają między sobą. Pozostałe znajdywane przedmioty to w większości dziadostwo. Rzeczy do leczenia nie używałem po pierwszych kilku misjach, bo od tego byli healerzy. Przynęty mają względny sens, ale samo łowienie przy innej okazji niż event podczas którego łowimy kilka ryb na raz jest nieopłacalną stratą czasu i przynęt. Rudy do kowalstwa używałem tylko pod koniec gry, żeby z broni treningowych robić treningowe+, które miały większą wytrzymałość. O broniach będzie jeszcze później, więc na razie tyle. Kolejny problem mam z opcjami "w niedzielę rano". Mamy do wyboru eksplorację, walki, odpoczynek i wykłady innych osób. Odpoczynek i wykłady są bez sensu i nawet nie chce mi się specjalnie nad tym rozpisywać. Walki są względnie spoko (jako opcja do wyboru), ale przez większość gry możemy odbyć tylko 2 (nie licząc tych losowych, które można tłuc w nieskończoność) i kiedy pojawiają się paralogi i zadania musimy np stoczyć 6 walk, więc jako że większość miesięcy ma 3 wolne niedziele to coś przechodzi na kolejny miesiąc. Trzecią walkę mamy dostępną dopiero na najwyższym poziomie profesora, który wbijamy na samym końcu gry i już to jest zwyczajnie niepotrzebne. Najbardziej opłacalna jest eksploracja, bo przynajmniej nabijamy repę z ludźmi i podnosimy ich morale, przydatne w szkolne poniedziałki. Te szkolne poniedziałki niestety są megamonotonne. Tygodniowe zadanie przeważnie robiłem to samo (dopiero gdzieś w 2/3 gry zmieniłem zadanie i ekipę) a uczenie polegało w większości przypadków na uczeniu tych samych rzeczy tych samych osób, ewentualnie patrzenie komu brakuje niewiele do następnego poziomu. Zero finezji a automatyczne uczenie przeważnie robiło głupie rzeczy, więc go nie używałem. Klasy też mi się umiarkowanie podobają, ale w sumie nie są aż takie złe. Jest ich moim zdaniem mało a każda postać i tak ma określoną ścieżkę rozwoju. W wielu przypadkach nie da się nawet wybrać żadnej klasy mistrzowskiej, bo dobór umiejętności jest dziwny. Czasami uczyłem kogoś czegoś na siłę tylko po to, żeby nauczyć go nowej klasy, co w większości sytuacji się nie opłacało. Masterowanie klas opłaca się tylko dla noble/commoner, bo dostajemy +5 hp i dla advanced i master. 2 i 3 rząd w większości przypadków daje jakieś dziadowe umiejętności i bardziej się opłaca wcześniej odpalić lepszą klasę, bo zwyczajnie będzie z tego więcej korzyści. Relacje między postaciami to w sumie ciekawa sprawa. Same postacie generalnie też. Bardzo różnorodne, trochę karykaturalnie przerysowane, ale może przez to ciekawe. Nie będę opisywać po kolei wszystkich bo to bez sensu, ale tak jak mówię, wszystkie postacie są ciekawe, dobrze zagrane przez aktorów głosowych i dają się lubić. Relacje z nimi i relacje między nimi to generalnie spoko sprawa, poza jedną rzeczą, która mi się nie podobała. Poziomy C i B to w znacznej części ciekawe historie postaci, ich opowieści o rodzinie, planach na przyszłość i różne takie. Słuchałem tego na prawdę z zainteresowaniem. Niestety poziomy A to w zdecydowanej więszkości przypadków coś typu "pierdu pierdu, mógłbym się w tobie zakochać i żyć milion lat na odludziu". Wiadomo, te postacie z którymi możemy romansować to jedno, ale tak to to było mało ciekawe i przeważnie rozczarowujące. Co do naszego romansu to jest też kiepsko, bo poza wbiciem reputacji (co nie jest zbyt trudne) ogranicza się to do wybrania właściwej opcji przed ostatnią walką, tyle zalotów. No i teraz walki same w sobie. Tutaj mam jeden podstawowy problem. Są skrajnie proste. Poza pierwszymi kilkoma to nie było żadnego wyzwania, nawet ostatni boss nie sprawiał żadnego problemu. Do tego jak czasami przesadzimy to mamy dostępne pierdyliard cofań czasu (chyba 11 albo 12 razy mogłem pod koniec gry tego używać). Nie robiąc nic specjalnego (zagrałem chyba 2 walki bez mieczyków blisko początku gry, żeby wymasterować klasy 2 rzędu) miałem ekipę tak przekoksaną, że w zasadzie nie musiałem zwracać uwagi na żadne zależności (np że gości z ciężkim pancerzem najlepiej tłuc magią), bo każdy wschodził jak w masło. Ziomków mógłbym mieć przekoksanych jeszcze bardziej, ale starałem się zrekrutować jak najwięcej ludzi i wszystkich możliwie najbardziej równomiernie rozwijać. Gdybym jechał jedną, najmocniejszą ekipą to by przechodzili jak armia czerwona przez wszystko. Róznych map jest sakramencko mało, całkiem ciekawe urozmaicenie w postaci mgły pojawiło się przez całą grę dosłownie 2 razy... Jeżeli przy kolejnych kampaniach, które na bank będę przechodził na hardzie, nie będzie trudniej na polu bitwy, gra nie będzie zmuszała do jakiegoś faktycznego taktycznego myślenia to będę mega,mega rozczarowany. A, i kurna najlepszy motyw. Bywają takie misje, że nasza ekipa jest rozdzielona na 2 albo i 3 grupy. Szkoda tylko, że podział jest losowy. Na tym właśnie polegają gry taktyczne, na losowości... Teraz kilka słów o historii. Mówiąc szczerze, nie wiem co o niej myśleć. Nawet jest jej na tyle niewiele, że chyba nie mam co ukrywać w spoilerach tylko wszystko wystarczy napisać ogólnie. Generalnie gra jest podzielona na 2 części i zdecydowanie ciekawsza dla mnie była pierwsza, kiedy ciągle pojawiało się coś nowego i w zasadzie nic się nie wyjaśniało. Myślę sobie, w drugiej części będzie się wyjaśniać po kolei ale gurwa niekoniecznie. Jedną rzecz dostajemy tak ot z dupy na samym początku drugiej części ('alternatywna' część czerwonych) i nic więcej na ten temat nie ma, a myslę, że można by powiedzieć sporo więcej. Los naszego bohatera też jest umiarkowanie wyjaśniony, liczę na to, że inne przejścia coś wyjaśnią więcej. Dlatego też o historii nie chcę się więcej rozpisywać, bo nie mam pełnego jej obrazu. A przynajmniej na to liczę, że to zostanie uzupełnione. Z tego co ograłem to niestety historią jestem umiarkowanie rozczarowany (pierwsza część spoko, druga gorzej). I tak się właśnie na chwilę obecną prezentuje dla mnie Fire Emblem Three Houses. Gra z wielkim potencjałem, początkowo zachwycająca, finalnie niestety nieco rozczarowująca. Sam własnymi rękami napisałem, że ta gra może zrzucić Xenoblade Chronicles 2 z mojego tronu switchowego. Teraz jest mi z tym trochę źle. Zakupu nie żałuję, liczę, że pozostałe przejścia na wyższym poziomie trudności zmienią moje zdanie odnośnie fabuły i prostoty walk. Jak najbardziej warto kupić i ograć, bo mimo narzekania gra dała mi sporo radości. Ale jakby postawić Fire Emblem obok Xcoma i gdybym miał do wyboru tylko jedno, to nawet sekundę bym się nie zastanawiał i czym prędzej jąłbym uśmiercać kosmitów plazmowymi karabinami. Przed zakupem miałem szczerą nadzieję, że taki wybór byłby znacznie trudniejszy.
  4. 2 points
    Skończyliśmy dzisiaj Orange is the new black.... wow... Absolutnie cudowne zakończenie genialnego serialu, nie spodziewałem się, że ostatni sezon będzie tak dobry. Podczas ostatniego odcinka się gurwa popłakałem ze 3 razy, a jestem raczej umiarkowanie wrażliwy. Jeżeli ktoś nie oglądał to niech natentychmiast nadrobi. Jeżeli ktoś się zabiera za ostatni sezon to niech się nastawi na rollercoaster emocjonalny pod koniec. Jeżeli ktoś oglądał i mu się nie podoba to nie jest godny nazywać się człowiekiem. Więcej się nie rozpisuje, bo już o tym serialu było wiele Po breaking bad i better call saul trzeci najlepszy serial jaki oglądaliśmy.
  5. 2 points
    Odnośnie NASa i plexa to już dawno o tym zapomniałem. Kupiłem nvidia shield, włączam kodi i nawalam pełne płyty 4k bluray bez żadnej ściny. Zapomniałem o jakichś transkodowaniach w locie, przelocie i innych duperelach. @malyksg86 po prostu zmień dostawcę iptv. Ja ostatnio jade u dostawcy teleelevidenie i śmiga fajnie. A to, czy odtwarzasz na danym systemie nie ma znaczenia.
  6. 2 points
    Całkiem spoko ten tryb pandemii. Jednak zamiast druzyn 1-4 osbowoych zrobili by, że wszyscy gracze (ludzie) są razem przeciwko zombie i grałbym całymi dniami. Widzę, że ludzie sa coraz bliżej odtworzenia zmodowanego trybu do gry Land of the living Dead. Wysłane z mojego SM-G960W przy użyciu Tapatalka
  7. 2 points
    Nie wiem czym się różni QNAP TS-231P od qnap ts-231p2 ale QNAP TS-231P mi się spisuje wyśmienicie. Plexa od dawna nie używam. Całą cięższą pracę zostawiam klientowi. NAS poci się tyle co potrzebuje jako serwer SMB/NFS. Kodi + VLC na Xboxie i mam święty spokój póki co. 4K nie mam ale w 4K wszystko zależy od kodeków które obsługuje klient i jak dobrze sobie radzi ze streamowaniem bo zawartość 4K + dowmscale Xbox mi wyświetla. Tak jak pisałem, wszystko zależ od kodeka. Jedne chodzą w 60 FPS inne się rozjeżdżają z dźwiękiem czy tną jak cholera. Przy okazji mam Pi Hole postawione na dockerze. Ja tam jestem z tego NAS'a całkiem zadowolony. Wrzucony mam dysk Seagate IronWolf 4TB, trunking na 2 portach co by 2 strumienie danych na raz ładnie obsługiwał i zapierdziela jak dziki pod 110MB/s .
  8. 2 points
    Nie wiem czemu to robię ale ci odpowiem, bo zadałeś konretne pytanie. 231 ma procesor w architekturze ARM. Odpuść to sobie bo nawet Plexa na tym normalnego nie odpalisz. Szukaj czegoś z prockiem intela. Klienta torrenta postawisz nawet na pudełku od jogurtu o ile obsługuje choćby dockera. Te qnapy wszystkie obsługują, plus maja swoje rozwiązanie nazwane download station. Co do transkodowania to ja używam głównie Plexa i on sobie sam dobiera co ma zrobić. Można tez transkodowac offline i potem tylko pchać na urządzenie, wtedy mysle ze kwestia przepustowości łącza ma jedynie znaczenie. Na pewno trzeba dokupić ram bo 1GB to trochę mało, szczególnie jeśli chcesz się bawić w wirtualizację. Ale lepiej kupić na własna rękę niż od producenta bo ceny za ram maja szalone, przynajmniej kiedyś mieli. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
  9. 2 points
    Ja w tym roku nie mam czasu na głupoty, robię platyne w spider-man .
  10. 2 points
    Żeby się jakaś Nóżka nie wypisał z forumka, to na dziś wieczór planuję obadać co to The Boys
  11. 1 point
    Wróciłem do gry aby wreszcie to badziewie ukończyć i wywalić z dysku ale to jest tak zjebana gra że to nie jest grywalne Grałem na premierę i było średnio ale od tego czasu trochę wyścigów wyszło (choćby Horizon 4) i teraz gra jest niegrywalna. Napisze co mnie wkurza: -źle zaprojektowana mapa (więcej do driftu (którego nie lubię niż do normalnych aut) i off rołdu, ciągłe obijanie się od pobocza szybkim autem bo co chwile zakręt, wszędzie daleko) -mapa jest brzydka, pusta, martwa i nudna -model jazdy to dno -słabe kamery -debilne głosy, fabuła i cała otoczka -brak zmiany auta w dowolnym momencie tylko marnacja czasu na dojazdy do garażu -muzyka to dno (choć słucham wszystkiego tak tu nie mogę tego znieść ) -beznadziejne misje np te z dostarczeniem walizek -pościgi policyjne efektowne ale bezużyteczne, słabe, beznadziejne itd To po 30 minutach powrotu do gry Nie dam rady tego gówna ukończyć a co gorsze następca zapowiada się na powtórkę z rozrywki. Uważam że nie powinni korzystać z nazwy Need For Speed bo ją zabijają
  12. 1 point
    Wczoraj obejrzeliśmy venoma. Kurde fajne to było. Komiksów nie znam, więc nie jestem w stanie ocenić wierności z oryginałem, ale historia była w sumie całkiem spoko. Nic ambitnego oczywiście, żaden irański czarno-biały niemy dramat o niewolnictwie, ale oglądało się fajnie. Tom Hardy całkiem hardy, świetne efekty, nic tylko więcej takiego komiksowego kina.
  13. 1 point
    Odebrałem grę dzień przed premierą i do końca lipca miałem urlop, później grałem w sumie tylko przez weekendy, bo nowa robota męczyła mnie psychicznie, bo nie lubię zmian. To i godzin się trochę nabiło. Ale jak skończyć kampanię w 30h nie mam pojęcia, save na koniec pierwszej części ma ok. 50 h. I nie lubię bardzo ocen liczbowych, ale gra jest daleka od 10 głównie przez niestety nijaka historię i zerowy poziom trudności. I absolutnie nie zgadzam się, że dzisiejsze gry są generalnie za proste. Odpacie sobie xcoma, którego można dostać dzisiaj pewnie za śmieszne pieniądze a zobaczycie, jak można zrobić dobrze zbalansowaną, uczciwie wymagająca nawet na niskich poziomach trudności grę taktyczną. Warstwy strategicznej między tymi grami nie będę nawet porównywać, bo FE wyglądałoby jeszcze gorzej. Częściowo wynika to ze "świata przedstawionego", ale też FE wydaje mi się mocno uproszczony tak po prostu. Tak jakby robili tą grę trochę na odwal.
  14. 1 point
    Nie wiem co chcesz oglądać ale pod TV połączyłem Amazon Fire Stick TV i bardzo sobie chwalę.
  15. 1 point
    Gurwa Zdunowi podłączyli internet znowu, bo wydał wszystko na chińskie gierki dla dzieci i nie miał na rachunki XD Napierdziela posty jak opętany ryżem. Ale fakt, nakurwianie w gwiezdny łańcuch będzie solidne. Czuję jakąś dziwną woń solidnego niszczyciela, mam nadzieję, że się nie rozczaruję.
  16. 1 point
    mimo wszystko będę sie upierał, że stadia czy platformy streamingowe to zbawienie dla graczy multiplayerówych, którzy potrafią spedzic 1000h+ w jednej gierce. Brak ograniczeń hardwarówych, brak cheaterów
  17. 1 point
    O gurwa, łon żyje. Gra tylko w te chińskie bajki z cyckami, nie ma czasu na forumka xD
  18. 1 point
    Wczoraj skończyłem. Przejście zajęło mi 72,5 h mniej więcej, z czego myślę te 2,5 można odjąć na zostawianie włączonej gry i piesze wycieczki po mieszkaniu :p Ścieżka którą kończyłem była trochę krótsza niż pozostałe, ale śmiało można przyjąć, że pierwsze przejście gry to ok. 70 h. Robiłem wszystko co się dało, maksowałem co tylko mogłem. Teraz wiedząc co się opłaca robić a co nie myślę że kolejne przejścia będą znacznie szybsze. I na pewno na wyższym poziomie trudności, bo jakieś wyzwanie było tylko na początku gry. Dłuższe podsumowanie wieczorem, bonie chce póki co w nowej pracy używać służbowego kompa do forumka o gierkach dla dzieci :p Teraz, do czasu wyjścia astral chain, przechodzę drugi wariant drugiej części czerwonych. Zobaczymy różnice w historii, może jeszcze pewne rzeczy się wyjaśnią.
  19. 1 point
    Stranger Things 3 obejrzane i uważam, że chyba najlepszy sezon do tej pory. Drugi był dość słaby, ale tutaj się odkuli. Chociaż te miłosne rozterki w pewnym momencie zaczęły być troszkę męczące, ale na szczęście nie było tego jakoś dużo. Dziwnie też się patrzy jak ekipa dorasta, lata lecą i chciałoby się pozostać w klimacie lat 80' non-stop. Każdy odcinek napakowany akcją i napięciem, efekty jak zwykle na bardzo dobrym poziomie. Sezon 4 jest potwierdzony, także jestem ciekaw co tam wymyślą, chociaż końcówka ostatniego sezonu chyba daje dość dużo wskazówek co się może podziać.
  20. 1 point
    Fabularnie dodatki stoją na dobrym poziomie. Niestety mechanika i aktywności poboczne dokładnie takie same jak w podstawce.
  21. 1 point
    Jestem w trakcie ostatniej walki (najprawdopodobniej) w, powiedzmy, opcjonalnej części kampanii czerwonych. Mam dziwne wrażenie, że to powinno być rozgrywane na samym końcu, ale dopóki nie przejdę do końca plus najlepiej czerwonej "nie opcjonalnej" części ciężko ocenić. Zobaczymy, ale obawiam się, że finalnie moje wrażenia nie będą słabsze niż się początkowo zapowiadało. Chociaż tytuł to ciągle wyjątkowy.
  22. 1 point
    Sensor do Oculusa
  23. 1 point
    No i kufa jak do końca miesiąca jeszcze przynajmniej 3 osoby nie obejrzą The Boys to się wypisuję z forumka, bo chamstwa nie zniese. Oglądać to gówno, bo dobre! P.S. fajna podstawka pod (mikrofon?)
  24. 1 point
    Ogralem na XboxOne powiem tak, lubisz skradanki? Będziesz zadowolony. Choć prosta, to miła i przyjemna
  25. 1 point
    Uwielbiam tę grę, ale też uważam, że tak szybkie psucie się broni to kiepska koncepcja. Mogliby chociaż dać kilka unikalnych przedmiotów, które zawsze można naprawić. Ja oczywiście chciałbym loot, jak w normalnym RPG, wtedy byłoby megamiodnie. No ale to Zelda. BotW i tak jest wyśmienity.
×