Jump to content

Leaderboard

  1. xavris

    xavris

    Użytkownicy


    • Points

      414

    • Content Count

      4,011


  2. sLk

    sLk

    Użytkownicy


    • Points

      147

    • Content Count

      2,199


  3. Strife

    Strife

    Użytkownicy


    • Points

      127

    • Content Count

      3,666


  4. okoni

    okoni

    Old Boy


    • Points

      117

    • Content Count

      8,737



Popular Content

Showing content with the highest reputation since 02/10/2019 in all areas

  1. 10 points
    Chyba się starzeje bo odzywa się we mnie lokalny patriotyzm i w sumie życzę tym kurczakom żeby wygrali mistrzostwo. Pokazują, że mają jaja a Fornalik, że jest wielkim fachowcem. Na pocieszenie zostaje tylko korona dla Igora, pierwsza od czasów Kompały dla zawodnika Górnika i można myśleć o nowym sezonie. A i tak trochę prywaty[emoji6] W sobotę urodził mi się syn! I jestem dumny jak cholera [emoji3] Wysłane z mojego ONEPLUS A6003 przy użyciu Tapatalka
  2. 7 points
    W forumkowej skali nie da się upaść niżej, niż czekać na opinie bydgoskiego wandala intelektu. Kilka osób Ci odpowiedziało normalnie i względnie rzeczowo, a Ty i tak czekasz na opinie, która będzie Ci pasować :/
  3. 7 points
    Stary, ale czym ty się od tej rzekomej gimby różnisz? Przeczytałem post z pod linku, który zamieściłeś i nie widzę tam żadnego płaczu. Ba, nawet zdecydowana większość komentarzy od kibiców Realu podkreśla że Barca zasłużyła na mistrzostwo. Żyjesz w jakimś wyimaginowanym świecie.
  4. 5 points
    Moja opinia jest taka, że smutne jest to, co się stało zarówno z serialem, jak i z książkami. Zamieniło się to w jeden wielki cyrk, od kiedy skończył się materiał źródłowy, który przecież wcale nie miał się skończyć. GoT jest teraz jak taki dziwny twór, z którym sami twórcy od jakiegoś czasu nie chcą mieć do czynienia (zrozumiałe po tylu latach), ale dokończyć trzeba, mimo że nie wiadomo do końca jak. To miało być opus magnum fantastyki - zarówno na ekranie, jak i na papierze. I jak wyszło? Jeśli chodzi o ekran, to w sumie wyszło gówno, a choć książka nadal może być monumentalna, to cała otoczka wokół zamieszania w temacie skutecznie odebrała mi resztki ekscytacji na myśl o tym świecie. Bez materiału źródłowego to nie w zasadzie nie mogło inaczej wyglądać, bo to GRRM był mistrzem tego tematu. D&D nie potrafią tego udźwignąć. Jak były książki, był geniusz postaci, była intryga, łamanie norm fantasy, widowisko na wszystkich frontach. A jak książek nie ma, to najbardziej inteligentne i błyskotliwe postacie zostały zepchnięte na dalszy plan albo całkowicie poza - pewnie dlatego, bo nie wiadomo, co z nimi zrobić. Logika i ostatnie skrawki sensu upadły. To się po prostu widzi i słyszy, jak się przejrzy sprawę z sezonu na sezon. Przełom sezonów 4/5 - to załamanie dialogów, runięcie logiki, dziwne decyzje bohaterów, dziury w narracji, ratowanie się plot armorem co i raz. Jedyne co pozostało, to miliony na CGI. Sezon 8 jest najgorszy z całej stawki. Trochę śmieszno, trochę smutno. Klimat nadal trochę cieszy, owoce milionów wpompowanych w efekty specjalne nadal miło się ogląda. Świetni aktorzy robią, co mogą. Ale nie da się nie zauważyć drewna płynącego z ust bohaterów, scen-zapychaczy, idiotyzmów scenariusza, o których internet powiedział już wiele i wiadomo, o co chodzi. Nie mogę przełknąć takiego zeszmacenia wątku "zombie" i kretyńskich decyzji bohaterów - tak bardzo stojących w sprzeczności z sezonami 1-4. Jako fan książek nie mogę też przełknąć postaci Eurona - w książkach genialnego skurwiela z argumentami, w serialu taki Jack Sparrow, ale ze sklepu "wszystko po 2 złote". Co do "zombie" - od pierwszej sceny w serialu budowano motyw na taki, który będzie miał zaważyć na losach tego świata. Z Brana robiono wyrocznię, która będzie kluczowa dla całego konfliktu, wprowadzono motyw podróży w czasie. I na co to? Na nic. Rozwiązanie całego wątku pękło niczym mydlana bańka, kompletne przeciwieństwo tego, do czego ewidentnie zmierzano na początku. I co dostajemy na koniec? Pffff. To się już nie może uratować, smród pozostanie. Sami twórcy, tłumacząc scenariusz, mówią praktycznie o szokowaniu na siłę. Tylko takie coś szybko przestaje szokować. A co na to GRRM? Totalna olewka. Mogę sobie wyobrazić, że popularność i kasa wywróciła jego życie do góry kołami. Naturalnie ciężko postawić mi się w jego skórze, ale wydaje mi się, że chciałbym przede wszystkim skończyć swoje dzieło, na które czekają miliony. Tymczasem Martin wybrał bycie celebrytą, zamiast być pisarzem. Jak się czytało jego wywiady, to się nóż w kieszeni otwierał. No jak tu pisać, jak do Dubaju zapraszają? No przecież wycieczki trzeba zrealizować. A on musi w domu być, w spokoju siedzieć, żeby pisać, a nie w podróży! To siedź człowieku w domu i pisz, a potem podróżuj ile chcesz! Facet zrujnował swój wizerunek jako pisarz, a jego postawa miała bezpośredni wpływ na to, jak został zrujnowany serial. Obejrzę do końca, książki przeczytam, pośmieję się z memów może. Ale choćby Jaime zabił Cersei za pomocą OP balisty, choćby Jon zabił Dany, choćby Podrick został królem - nic mnie już w tym serialu nie ruszy, bo wiem, że za niczym nie stoi żaden sensowny zamysł, żadna pasja. No chyba, że będzie Cleganebowl
  5. 5 points
    Jedząc własnego buta przyznaje, ze nie znam się na futbolu. Jest szalony, szalony jak sam sk.......!!! I przy tym niesamowicie piękny! Właśnie po raz kolejny uświadomiłem sobie dlaczego od ponad 25 lat oglądam ten sport BTW but bardzo smaczny, chyba dodam troche soli
  6. 5 points
    Wuj się znacie Dobranoc
  7. 5 points
    Odpaliłem laptopa, znakiem tego niechybnie nadciąga wielki post. Będzie chaotycznie jak zawsze a przy opisie fabuły trudno nie będzie wspomnieć o zakończeniach, więc sekcja spoilerowa zostanie stosownie oznaczona, specjalnie dla użytkowników niesprawnych aplikacji forumkowych Jadziem Bardzo podobała mi się strona dźwiękowa gry. Nie wiem co takiego jest w tych japońskich głosach, że brzmią tak cholernie godnie, normalnie jakby wskrzesili samurajów z okresu edo, żeby im ponagrywali kwestie, aż człowieka ciary przechodzą. Nie wyobrażam sobie grać w to z angielskimi głosami. Generalnie nie w każdej grze japońskiego pochodzenia gram z oryginalnymi głosami (chociaż w sumie w większość raczej tak), ale tutaj nie ma bata żeby nie słuchać japońskich głosów. Bardzo przyjemna muzyka, nienarzucająca się, przyjemnie plumkająca w tle, robi bardzo przyzwoite wrażenie. Odgłosy protez wszelkich i tego całego inwentarza, który radośnie szlachtujemy też niczego sobie, ale w kwestii samych dźwięków to odgłosy walki na miecze i dźgania z ukrycia to jest mistrzostwo. Brzdęk rozlegający się przy parowaniu czy chluśnięcia przy skrytych zabójstwach to jest coś niepokojąco pięknego W kwestii obrazu jest w zasadzie ok. Przepiękne widoki, zwłaszcza ostatnia lokacja, świetne projekty przeciwników i bossów, nasz robaczek i inne npce tak samo. Problem miałem z dwoma rzeczami. Jedna, która w sumie nie rzucała się jakoś bardzo w oczy, ale była mimo wszystko momentami widoczna (chociaż w niczym w sumie nie przeszkadzała) to... nie wiem jak to nazwać. Jeśli stałem blisko drzewa czy czegoś takiego, to przy patrzeniu pod niektorymi kątami ten obiekt stawał się taką przezroczystą siateczką, tak jakby znikała tekstura obiektu i stawał się półprzezroczysty. Może jest to zabieg celowy, żeby coś nam nie zasłaniało widoku, ale jednocześnie wygląda to dość dziwnie. No i druga rzecz to okazyjne klatkowanie, np przy wielokrotnie powtarzanej ścieżce z górnej sali na taras widokowy w zamku fpsy spadały bardzo wyraźnie. Na szczęście klatkowania w ogóle nie było w czasie 'normalnej' gry, nie klatkowało mi przy normalnej eksploracji i co najważniejsze, w czasie walk fpsy też nie spadały, nawet jak były jakieś ognie czy pioruny i błyskawice grzmiące. Problem okazyjny i nieprzeszkadzający w grze. No i oczywiście świetnie zrobione cutscenki, liczniejsze i dłuższe niż dotychczas. Bardzo, bardzo ładne. W kwestii klatkowania dodam jeszcze, że grałem na zwykłym, premierowym ps4. Gameplay. No tu mam nieznacznie mieszane uczucia, w zasadzie sam nie wiem czemu. Jakoś tak po prostu brakowało mi zróżnicowania broni i pancerzy Był to bardzo fajne element w bb i ds, byłem do niego od początku dość sceptycznie nastawiony i tak też skończyłem. W zastępstwie dostajemy rozwijalne protezy i tony tych przeklędych (o tym później) umiejętności. Na pewno dobrą zmianą jest to, że w końcu możemy spauzować grę. Nigdy na ten element nie patrzyłem jako na coś, co zwiększa poziom trudności, tylko jest zwyczajnie irytujące i męczące. Grę kończyłem z gorączką i dość mocnym kaszlem, dzięki temu że mogłem zatrzymywać grę i się wykaszleć uniknąłem zapewne wielu ataków nerwicy Co do ogólnie poziomu trudności to ciężko mi jednoznacznie ocenić. Początkowo gra wydawała mi się trudniejsza, jak się troszkę ogarnąłem, to w zasadzie dalej tak uważałem Jestem prawie pewien, że wielu bossów nie pokonałbym w uczciwej walce opartej na walce w zwarciu. Niektórych bossów (obie sowy, oba isshiny) musiałem nieznacznie serować, ale nawet serowanie w tej grze jest takim jechaniem po ostrzu noża, że jak się coś spieprzy dostaje się w ryj i nie ma przebacz. Źle wykonany unik na walce z sową w wieży w ng+ kiedy wykonywał atak z podwójnym cięciem najzwyczajniej w świecie kończył się śmiercią. Trudno serowaniem nazywać walki, gdzie w zasadzie każdy unik trzeba wykonywać perfekcyjnie i i tak bez parowania, bloków i mikiri się najzwyczajniej w świecie nie obędzie. Jedyna tak całkiem wyserowana walka to demon, ponieważ dostawałem już kurwicy, kiedy przy identycznych unikach raz dostawałem gonga a raz nie. Gra ma ewidentnie problemy z kontrolą kolizji przy walkach z nieokrzesanymi przeciwnikami jak demon, skuty ogr i małpiszon (małpiszon najmniej w sumie, pierwsze dwa mnie do szału doprowadzały). Walki ze standardowymi przeciwnikami były tak typowo dla FS przegięte, ale sprawiedliwe Na pewno fajne było to, że z każdym bossem trzeba było walczyć inaczej, inaczej trzeba było podejść do pani motyl, inaczej do małpy a inaczej do sowy. W kwestii sowy też w sumie fajny patent, że obie walki z nim są stosunkowo podobne, ale jednocześnie zupełnie inne. Właśnie się zorientowałem, że piszę bez spoilerów o bossach, ale pisaliśmy już o nich w wątku tyle razy, że już bez przesady Całkiem ciekawa mechanika wskrzeszania, zawsze to coś innego niż do tej pory. Wbrew internetom nie traktuję tego jako ułatwienie, po prostu jest to mechanika fajnie wpleciona w świat gry i jest jak najbardziej ok. Szkoda tylko, że samo umieranie i postępujący smoczy mór jest tak mało znaczący, bo przedmiotów do jego leczenia jest wystarczająco, a i tak wystarczy w ciągu gry użyć go może ze dwa razy, żeby podciągnąć questy npców... Może mieć w sumie jakoś wpływ na zakończenie, blokując dialogi w kluczowych momentach, ale nie sądzę, żeby ktoś miał mieć z tym problem. Trzy słowa o pucharkach i przejdę do krótkiego wywodu o historii. Ogólnie pucharki typowe dla FS, zabij bossów, zbierz ulepszenia itp. Standard. Ale pucharek za zdobycie wszystkich umiejętności to jest jakaś masakra :/ obstawiam, że gdyby robić 4 zakończenia na 4 różnych przejściach to by nie było problemu z drugiej strony... więc najwyraźniej sam tak chciałem W kwestii zakończeń związanej z pucharkami bardziej niż z historią dodam, że osiągnięcie dwóch z trzech 'lepszych' zakończeń jest kurna niemożliwe bez poradnika Jedno może jeszcze jako tako, bo mam skłonności do lizania ścian i może by mi się udało poznajdować wszystko co potrzebne, ale do drugiego nie ma bata, bo trzeba gadać w kółko z małym gówniaczkiem i podsłuchiwać różne osoby w różnych okolicznościach.... no weź to człowieku wymyśl... No to teraz trochę o fabule. Póki co kawałeczek ogólnie bez spoilerów, a jak będą grubsze rzeczy to będzie ostrzeżenie, także spokojnie można czytać. Ogólnie historia jest bardzo dobra. Musiałbym się mocniej w to wszystko wczytać, bo na pewno jest wypchana odniesieniami do japońskiej historii i mitologii. Ale nawet bez tej wiedzy jest całkiem fajna. Są niespodzianki, trzyma się to wszystko kupy, oczywiście w typowym dla FS nieco absurdalnym stylu. Całość pokazana jest w znacznie bardziej przystępnej formie niż dotychczas. Nie wiem, czy to wizja Miyazakiego czy bardziej activision, no ale tak jest i już. Moim zdaniem gra i opowieść przez to trochę traci. Cały urok świata i historii bb polegał na tym, że większość rzeczy trzeba było wyczytać i wyszukać samemu. Tutaj więcej mamy po prostu powiedziane, a opisy przedmiotów mają znacznie bardziej ubogi wpływ na nasze poznawanie świata, koncentrując się na faktycznym opisie działania danego dynksa. Ogólnie, mimo że jak wspomniałem, historia mi się podobała a świat jest megadobrze zrobiony i ciekawy, zwłaszcza jak kogoś kręci japońskość (mnie nie kręci, ale bardzo fascynuje), no to do Bloodborne nie ma startu, tu nie ma się co oszukiwać. Soulsy bije na głowę (przypominam, że grałem tylko w 3), bo to takie bezpłciowe i troche bezpieczne zwykłe dark fantasy Uwaga, teraz będą spoilery, trochę o wszystkim, w tym o zakończeniach. Jeśli nie grałeś, nie czytaj pod żadnym pozorem. . .. ... SPOILERY ... ... Tutaj będzie drobny fragmencik, który ukryję, mimo, że nie ma on związku z fabułą (no dobra, ma pośredni, ale bardzo, bardzo nieznaczny) i jest bardziej pewnym spostrzeżeniem niż spoilerem. KONIEC SPOILERÓW ... .. . I tak oto dla mnie prezentuje się Siekiero: Cień umiera po dwakroć. Gra bardzo dobra, choć niedoskonała. Odpowiednio trudna, odpowiednio angażująca, nie można mieć żadnych wątpliwości, kto robił tą grę. Czy dobre jako pierwsza gra dla masochistów? Jak najbardziej, zwłaszcza, jeśli nie masz jedynej słusznej platformy do grania, bo tam jest Bloodborne, a Bloodborne łatwo nie ustąpi.
  8. 4 points
    Też mam ;] nieśmiertelne to ... Wysłane z mojego SM-G955F przy użyciu Tapatalka
  9. 4 points
    Wróciłem, czuję się analnie przekoszony... Dzięki, że się o mnie martwiliście, doceniam
  10. 4 points
    Bo Ty jesteś taki maruda, dlatego Nie szukaj jakiś teorii spiskowych, dawno takiego meczu nie widziałem jak ten z wczoraj. Ja teraz aby dopełnić tradycje pomeczową czekam aż Hałabała wrzuci najlepsze memiki XD
  11. 4 points
    Miałem oglądać pożegnalny mecz Liverpoolu w Lidze Mistrzów w tym sezonie, a zamiast tego zapodali mi porno, w którym hiszpanka leci na dwa murzyńskie baty Wzywam @haobao_PRO, zgłoś się chłopie jak już wypierzesz spodnie THIS IS ANFIELD!
  12. 4 points
    Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
  13. 4 points
    Aha, masz bardziej wysublimowany gust, od amerykańskich lemingów, więc dlatego też na każdym kroku podważasz opinie Polskich graczy, na Polskim forum i każde pozytywne słowo na temat tej gry to twoim zdaniem brednie? Faktycznie po twoim zachowaniu i wypowiedziach widać ten "wiek" wyraźnie. Szukasz przecież ambitnego tytułu i nie będziesz się królewiczu hańbił bieganiem po lesie, więc tak jak pisałem wcześniej, wróć do Assassins Creed. Tam przecież nie ma biegania.
  14. 4 points
    Troll zawsze bedzie trollem
  15. 4 points
    Virgil Van Dijk po półfinałowym meczu w Barcelonie krótko podsumował jego starcia z Leo Messim: "On jest po prostu niemożliwy. Można zadawać wiele pytań czemu jest tak dobry, ale na żadne nie otrzymamy odpowiedzi. Ja cieszę się, że nie gram w Hiszpanii i nie muszę się z nim mierzyć w każdym sezonie..." - zakończył obrońca Liverpoolu. Ładnie go Leo przeczochrał
  16. 4 points
    Zatłukłem 6 zombie dzieci na dachu warsztatu drewnianym drągiem. 10/10
  17. 4 points
    Zrobiła się tu taka gównoburza jakby gra została przez wszystkich zjechana, a oceny są po prostu rozstrzelone i tak samo jak pojawiają się 5-6, tak samo gra dostaje 8-9. Średnia na Metacritic obecnie to 72 (49 pozytywnych recenzji, 30 mieszanych i aż 2 negatywne), co wcale nie jest przecież złym wynikiem i sugeruje że to po prostu dobra gra, a nie żaden crap jak tu niektórzy insynuują... Ofc nie jest to Ex roku, ale w żadnym momencie Sony tej gry na takowego nie kreowało. Days Gone to gra o najsłabszym marketingu ze wszystkich exów Sony wydanych od dłuższego czasu, więc musieli być świadomi że gra może być na niższym poziomie niż większość ich tytułów na wyłączność. Nie mam nic do osób, które po dzisiejszych recenzjach nie są do gry przekonane, bo rozumiem że są tacy którzy wolą wydawać kasę premierowo tylko na naprawdę świetne tytuły, w pełni to szanuję. Osobiście uważam jednak, że z ostatecznym werdyktem na temat gry należy się wstrzymać, bo sporo serwisów wytyka problemy techniczne gry, ale grali przecież w "niezałataną" wersję gry. Od wczoraj wpadły 2 duże patche (1.03 i 1.04), także po premierze wyglądać to może dużo lepiej, o ile faktycznie studio będzie w stanie to poprawić. Jedną rzeczą, której trochę nie rozumiem jest to jak bardzo wszystkim krytykom przeszkadza powtarzalność i wielu z nich właśnie to podkreśla jako największą wadę, podczas gdy w innych, bardziej popularnych/marketingowych tytułach jak Spiderman, czy nawet GoW (chociaż tu było tego chyba trochę mniej) taka powtarzalność nie przekładała się tak bardzo na ogólną ocenę. (Czyżby w tamtych przypadkach sypnięto lepszą kasą? ) Natomiast jeżeli ktoś zakłada z góry, że jestem beton bo wziąłem grę na premierę i teraz absolutnie nie przyznam się do tego, że żałuję wydanych pieniędzy, to zamiast mózgu ma w głowie chyba co najwyżej końską spierdolinę. Doskonale wiedziałem na jaki tytuł wydaje pieniądze i jakie są moje oczekiwania, liczyłem się z tym co mogę otrzymać. Nie chciałem gry roku, tylko po prostu dobrej gierki w tematyce Zombie, która zapewni mi frajdy na kilkadziesiąt godzin grania, jeżdżenia motorem, skradania się i wyżynania umarlaków.
  18. 4 points
    Kup w końcu tą grę, bo już tak lejesz wodę, że to kurwa jakiś dramat...
  19. 4 points
    Swoją drogą ja to stary koń i jak widzę że ktoś pisze ee bo na YT to czy tamto, a gość z jutubkow zaczyna że gra przeciętna bo niczym się nie wyróżnia... Kur... BEZ OBRAZY ale do cholery w latach 90tych to fakt co chwile coś nowego, świeżego, teraz raczej nikt koła na nowo nie odkryje, a ja jako gracz ponad 25 letnim stażem to rozumiem, liczę na solidna grę, w lubianych przeze mnie settingu tj. Zombie, postapo, daryll/notór itp. Nie chce żeby było że co chwile Ciebie atakuje, ale cholera w tym temacie wyjątkowo jojczysz a to czy brać, czy nie, a to że fabuła pewnie słaba, że grafa nie taka, że open World blee, ciągle coś źle.... To nie kupuj i tyle... Jestem na tyle stary/nie dojrzały że mogę wyje... te 250zl i jakoś nie zapłacę jak gra nie podejdzie, na większe głupoty się hajsy wydawało tak... Natomiast ty te 250zl wydane na grę traktujesz jak walka o życie, jak byś miał oddać ostatnie drobne że skarbonki. Wysłane z mojego POCOPHONE F1 przy użyciu Tapatalka
  20. 3 points
    Jaki ten serial się zrobił gurwa głupi to się w głowie nie mieści. Fabularnie to nie ma żadnego sensu co się tam działo. historie intywidualnych postaci zostały poprowadzone w sposób całkowicie absurdalny i sprzeczny z tym, w jaki sposób te postacie się rozwijały przez ostatnie sezony. Serial z niewiadomego powodu został skrócony do 6 odcinków i widać jednym półślepym okiem, że jest zwyczajnie pospieszony. Co im wyszło to całkiem fajne efekty, ale też widać, że 98% pary poszło w gwizdek i zabrakło na sens. Ten odcinek mógł się podobać tylko osobom, które leją na historię a patrzą na smoka i bryzgi krwi. Jedna jedyna rzecz wyszła fabularnie, miała sens i była całkiem dobrze pokazana SPOILER .. ... Ostatni odcinek śmierdzi fabularnym dramatem na kilometr, więc to będzie straszliwe widowisko. Jedyne co je może uratować to obniżenie stężenia krwi w krwi przy użyciu alkoholu, bo inaczej tego się nie będzie dało obejrzeć.
  21. 3 points
    Bądź Hardcorem upierdol jeszcze kabel HDMI i graj na czuja... Wysłane z mojego POCOPHONE F1 przy użyciu Tapatalka
  22. 3 points
    Przypadkiem trafiłem na hordę, pokonałem ją bo część freaków, podczas walki, zapadła się pod tekstury, (znany bug).
  23. 3 points
    Sony mi dobrze płaci za te posty to piszę... Stary to wchodzisz do działu z grą zakomunikować że chce kupić, ale jak stanieje... Świetnie, ale co Nas to obchodzi, powiedz to osobie której podbierasz drobne z portfela na grę zbierając... Wysłane z mojego POCOPHONE F1 przy użyciu Tapatalka
  24. 3 points
    The order to jedna z najlepszych historii jakie przeżyłem. Jak widzę psioczenie na tą grę to mnie tylko śmiech i żal ogarnia. Znowu będzie że atakuje niektórych, ale widzę że nie tylko ja tak uważam - jak gra nie wygląda to nie warto w nią grać. A takich co ogrywają na tubie i znają się na grach, bo czytali recenzje cenionego recenzenta to też mi żal. Żal mi też trochę days gone, bo moja edycja specjalna będzie jutro na mnie czekać, a ja z pyrkonu wrócę w poniedziałek. Graczom życzę dobrej zabawy a znawcom pożywki do narzekania na days gone.
  25. 3 points
    Napiszę raczej sam do siebie, bo nie kojarzę żeby kiedykolwiek ktoś tutaj na forum wspomniał, że też lubi filmy o superbohaterach i uniwersum MCU, ale wczoraj byłem na premierze Avengers: Endgame i tak jak się spodziewałem, dostałem sentymentalną bombę na pysk. Właśnie zakończyła się dla mnie saga zawierająca 22 filmy, która trwała ponad 10 lat i pierwszy raz jestem w aż takiej rozsypce emocjonalnej, a o ilości wylanych łez nie wspomnę, bo nawet dziś wciąż mnie trzyma. Sam film dla mnie jako fana był niesamowity, nawet pomimo paru drobnych wad, które też miał. Spełnił moje oczekiwania z nawiązką, jednocześnie łamiąc mi serce. 3 godziny filmu zleciały w półtora. Avengers: Endgame bardzo różni się od zeszłorocznego Avengers: Infinity War i przez to w oczach niektórych może wydawać się trochę gorszy, bo w przeciwieństwie do nieustającej akcji z poprzedniej części, tutaj przez większość trwania filmu dostajemy spokojniejszy ton. Trzeba jednak mieć na uwadze, że "Endgame" jest po prostu konsekwencją "Infinity War", więc uważam że powinno się na te 2 filmy patrzeć jako całość i tak też je oceniać. Dla mnie 10/10 (sam film 9/10 ale za całość uniwersum, sentyment i emocje należy się dodatkowy punkt) I nawet pisząc to i słuchając soundtracka płaczę... (dobrze że pracuję dziś z domu)
×