Jump to content
Patricko

Shadows Die Twice

Recommended Posts

2 godziny temu, The_Siemek napisał:

EDIT: dobry patch i widać, że kilka exploitów załatali

Yyy...  Niby jakich?

Z tych notek w zasadzie kompletnie nic nie wynika.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odblokowanie AI, żeby atakowało gracza. Zakładam, że nie da się już O’Rin i Masanagi wywabić a potem bić jak AI się zatnie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytałem listę 2 razy i tego nie wyłapałem. No ale jeśli tak to fakt, te 2 załatają, ale też nie wiadomo czy to o nich chodzi :)

Edited by xavris

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odpaliłem laptopa, znakiem tego niechybnie nadciąga wielki post. Będzie chaotycznie jak zawsze a przy opisie fabuły trudno nie będzie wspomnieć o zakończeniach, więc sekcja spoilerowa zostanie stosownie oznaczona, specjalnie dla użytkowników niesprawnych aplikacji forumkowych :P

Jadziem

Bardzo podobała mi się strona dźwiękowa gry. Nie wiem co takiego jest w tych japońskich głosach, że brzmią tak cholernie godnie, normalnie jakby wskrzesili samurajów z okresu edo, żeby im ponagrywali kwestie, aż człowieka ciary przechodzą. Nie wyobrażam sobie grać w to z angielskimi głosami. Generalnie nie w każdej grze japońskiego pochodzenia gram z oryginalnymi głosami (chociaż w sumie w większość raczej tak), ale tutaj nie ma bata żeby nie słuchać japońskich głosów. Bardzo przyjemna muzyka, nienarzucająca się, przyjemnie plumkająca w tle, robi bardzo przyzwoite wrażenie. Odgłosy protez wszelkich i tego całego inwentarza, który radośnie szlachtujemy też niczego sobie, ale w kwestii samych dźwięków to odgłosy walki na miecze i dźgania z ukrycia to jest mistrzostwo. Brzdęk rozlegający się przy parowaniu czy chluśnięcia przy skrytych zabójstwach to jest coś niepokojąco pięknego :)

W kwestii obrazu jest w zasadzie ok. Przepiękne widoki, zwłaszcza ostatnia lokacja, świetne projekty przeciwników i bossów, nasz robaczek i inne npce tak samo. Problem miałem z dwoma rzeczami. Jedna, która w sumie nie rzucała się jakoś bardzo w oczy, ale była mimo wszystko momentami widoczna (chociaż w niczym w sumie nie przeszkadzała) to... nie wiem jak to nazwać. Jeśli stałem blisko drzewa czy czegoś takiego, to przy patrzeniu pod niektorymi kątami ten obiekt stawał się taką przezroczystą siateczką, tak jakby znikała tekstura obiektu i stawał się półprzezroczysty. Może jest to zabieg celowy, żeby coś nam nie zasłaniało widoku, ale jednocześnie wygląda to dość dziwnie. No i druga rzecz to okazyjne klatkowanie, np przy wielokrotnie powtarzanej ścieżce z górnej sali na taras widokowy w zamku fpsy spadały bardzo wyraźnie. Na szczęście klatkowania w ogóle nie było w czasie 'normalnej' gry, nie klatkowało mi przy normalnej eksploracji i co najważniejsze, w czasie walk fpsy też nie spadały, nawet jak były jakieś ognie czy pioruny i błyskawice grzmiące. Problem okazyjny i nieprzeszkadzający w grze. No i oczywiście świetnie zrobione cutscenki, liczniejsze i dłuższe niż dotychczas. Bardzo, bardzo ładne. W kwestii klatkowania dodam jeszcze, że grałem na zwykłym, premierowym ps4.

Gameplay. No tu mam nieznacznie mieszane uczucia, w zasadzie sam nie wiem czemu. Jakoś tak po prostu brakowało mi zróżnicowania broni i pancerzy :) Był to bardzo fajne element w bb i ds, byłem do niego od początku dość sceptycznie nastawiony i tak też skończyłem. W zastępstwie dostajemy rozwijalne protezy i tony tych przeklędych (o tym później) umiejętności. Na pewno dobrą zmianą jest to, że w końcu możemy spauzować grę. Nigdy na ten element nie patrzyłem jako na coś, co zwiększa poziom trudności, tylko jest zwyczajnie irytujące i męczące. Grę kończyłem z gorączką i dość mocnym kaszlem, dzięki temu że mogłem zatrzymywać grę i się wykaszleć uniknąłem zapewne wielu ataków nerwicy :) Co do ogólnie poziomu trudności to ciężko mi jednoznacznie ocenić. Początkowo gra wydawała mi się trudniejsza, jak się troszkę ogarnąłem, to w zasadzie dalej tak uważałem :) Jestem prawie pewien, że wielu bossów nie pokonałbym w uczciwej walce opartej na walce w zwarciu. Niektórych bossów (obie sowy, oba isshiny) musiałem nieznacznie serować, ale nawet serowanie w tej grze jest takim jechaniem po ostrzu noża, że jak się coś spieprzy dostaje się w ryj i nie ma przebacz. Źle wykonany unik na walce z sową w wieży w ng+ kiedy wykonywał atak z podwójnym cięciem najzwyczajniej w świecie kończył się śmiercią. Trudno serowaniem nazywać walki, gdzie w zasadzie każdy unik trzeba wykonywać perfekcyjnie i i tak bez parowania, bloków i mikiri się najzwyczajniej w świecie nie obędzie. Jedyna tak całkiem wyserowana walka to demon, ponieważ dostawałem już kurwicy, kiedy przy identycznych unikach raz dostawałem gonga a raz nie. Gra ma ewidentnie problemy z kontrolą kolizji przy walkach z nieokrzesanymi przeciwnikami jak demon, skuty ogr i małpiszon (małpiszon najmniej w sumie, pierwsze dwa mnie do szału doprowadzały). Walki ze standardowymi przeciwnikami były tak typowo dla FS przegięte, ale sprawiedliwe :) Na pewno fajne było to, że z każdym bossem trzeba było walczyć inaczej, inaczej trzeba było podejść do pani motyl, inaczej do małpy a inaczej do sowy. W kwestii sowy też w sumie fajny patent, że obie walki z nim są stosunkowo podobne, ale jednocześnie zupełnie inne. Właśnie się zorientowałem, że piszę bez spoilerów o bossach, ale pisaliśmy już o nich w wątku tyle razy, że już bez przesady :P Całkiem ciekawa mechanika wskrzeszania, zawsze to coś innego niż do tej pory. Wbrew internetom nie traktuję tego jako ułatwienie, po prostu jest to mechanika fajnie wpleciona w świat gry i jest jak najbardziej ok. Szkoda tylko, że samo umieranie i postępujący smoczy mór jest tak mało znaczący, bo przedmiotów do jego leczenia jest wystarczająco, a i tak wystarczy w ciągu gry użyć go może ze dwa razy, żeby podciągnąć questy npców... Może mieć w sumie jakoś wpływ na zakończenie, blokując dialogi w kluczowych momentach, ale nie sądzę, żeby ktoś miał mieć z tym problem.

Trzy słowa o pucharkach i przejdę do krótkiego wywodu o historii.  Ogólnie pucharki typowe dla FS, zabij bossów, zbierz ulepszenia itp. Standard. Ale pucharek za zdobycie wszystkich umiejętności to jest jakaś masakra :/ obstawiam, że gdyby robić 4 zakończenia na 4 różnych przejściach to by nie było problemu z drugiej strony... więc najwyraźniej sam tak chciałem :) W kwestii zakończeń związanej z pucharkami bardziej niż z historią dodam, że osiągnięcie dwóch z trzech 'lepszych' zakończeń jest kurna niemożliwe bez poradnika  :P Jedno może jeszcze jako tako, bo mam skłonności do lizania ścian i może by mi się udało poznajdować wszystko co potrzebne, ale do drugiego nie ma bata, bo trzeba gadać w kółko z małym gówniaczkiem i podsłuchiwać różne osoby w różnych okolicznościach.... no weź to człowieku wymyśl...

No to teraz trochę o fabule. Póki co kawałeczek ogólnie bez spoilerów, a jak będą grubsze rzeczy to będzie ostrzeżenie, także spokojnie można czytać. Ogólnie historia jest bardzo dobra. Musiałbym się mocniej w to wszystko wczytać, bo na pewno jest wypchana odniesieniami do japońskiej historii i mitologii. Ale nawet bez tej wiedzy jest całkiem fajna. Są niespodzianki, trzyma się to wszystko kupy, oczywiście w typowym dla FS nieco absurdalnym stylu. Całość pokazana jest w znacznie bardziej przystępnej formie niż dotychczas. Nie wiem, czy to wizja Miyazakiego czy bardziej activision, no ale tak jest i już. Moim zdaniem gra i opowieść przez to trochę traci. Cały urok świata i historii bb polegał na tym, że większość rzeczy trzeba było wyczytać i wyszukać samemu. Tutaj więcej mamy po prostu powiedziane, a opisy przedmiotów mają znacznie bardziej ubogi wpływ na nasze poznawanie świata, koncentrując się na faktycznym opisie działania danego dynksa. Ogólnie, mimo że jak wspomniałem, historia mi się podobała a świat jest megadobrze zrobiony i ciekawy, zwłaszcza jak kogoś kręci japońskość (mnie nie kręci, ale bardzo fascynuje), no to do Bloodborne nie ma startu, tu nie ma się co oszukiwać. Soulsy bije na głowę (przypominam, że grałem tylko w 3), bo to takie bezpłciowe i troche bezpieczne zwykłe dark fantasy :P

Uwaga, teraz będą spoilery, trochę o wszystkim, w tym o zakończeniach. Jeśli nie grałeś, nie czytaj pod żadnym pozorem.

.

..

...

SPOILERY

Spoiler

No to tak...ciekawa sprawa. Zakładając, że nie będzie dodatku, to wiecie jakie wydarzenie mi najbardziej zostanie w pamięci z tej gry? Zakończenie questa Anayamy. Pomagamy drobnemu cwaniaczkowi, poznajemy go w przeszłości, wysyłamy mu porzuconego ziomeczka do pomocy. Na końcu znajdujemy go ledwo żywego, obok martwego ziomeczka. I ten dialog, w którym mówi, że ma dla nas jedną ostatnią rzecz, wartą jednego sena. Po czym mówi, że sprzedał już wszystko. Ale w sumie ma jednego sena... zmieni go teraz w górę złota, a kiedy znów go spotkamy, będzie miał dla nas coś na sprzedaż... i umiera. Noż kurła aż mi się łezka w oku zakręciła, niesamowite wrażenie to na mnie zrobiło. Drugim takim wydarzeniem jest gość, który zajmował się dokarmianiem wielkiego karpia. Kiedy otruwamy rybę i dajemy opiekunowi wąsy, ten uświadamia sobie, że końcu jego służba się zakończyła i jest wolny. Kiedy wracamy na miejsce później, opiekun nie żyje a klęcząca przy nim córka, którą spotkaliśmy wcześniej, mówi, że ona z siostrą zostaną przy nim do końca życia. Dwie krótkie a jednocześnie bardzo dobre historie z bardzo smutnymi zakończeniami. Wielki, wielki plus za to.

Jeszcze kilka słów o zakończeniach, bo ze środka gry to nie ma co się rozpisywać. W sumie najciekawsze chyba jest zakończenie "złe", kiedy wyrzekamy się Kuro i przystajemy z Sową. Megadobry motyw z tym, że Sekiro zabija ojca a później narrator ponurym głosem opowiada o nielicznych ocalałych w krainie, o której mawia się, że zamieszkał w niej demon. Niby najgorsze, ale jednocześnie najciekawsze. Pozostałe 3 zakończenia, te lepsze, zrobiły na mnie mniejsze wrażenie :P Najciekawsze fabularnie chyba było to, w którym zrywamy nieśmiertelność Kuro i popełniamy samobójstwo. Spośród tych trzech to było najbardziej przejmujące. To gdzie po prostu zabijamy Kuro jest nijakie, a to gdzie cudowne dziecko wód odnowienia zachodzi w ciążę jest w cholerę dziwne, ale w sumie jest chyba odpowiednikiem bloodbornowego zakończenia, gdzie my zostajemy nowym glutem. Jeżeli będzie kontynuacja albo dlc, ciągnące historię dalej (a nie będące gdzieś w środku) prawdopodobnie do tego właśnie zakończenia będzie się odnosić (chociaż ja bym wolał to, gdzie jesteśmy źli; mam wrażenie, że byłoby fabularnie ciekawsze).

...

...

Tutaj będzie drobny fragmencik, który ukryję, mimo, że nie ma on związku z fabułą (no dobra, ma pośredni, ale bardzo, bardzo nieznaczny) i jest bardziej pewnym spostrzeżeniem niż spoilerem.

Spoiler

Poza oczywistym podobieństwem demona do Lawrence'a, zauważyliście że te smarki z fletami z pałacu podobne są do ślimakowych studentów? nie szukałem obrazków porównawczych, ale jakoś tak w mojej głowie są podobne :P

No i super motyw z tym, że po każdej przemianie świata (ubicie małpy i ducha mniszki i później po ubiciu smoka) przechodzimy do innej fazy dnia, niczym w BB. W sumie zauważyłem to dopiero po ubiciu smoka, kiedy zrobiła się noc, ale uderzyło mnie to mocno klimatem :) Świetny motyw.

KONIEC SPOILERÓW

...

..

.

I tak oto dla mnie prezentuje się Siekiero: Cień umiera po dwakroć. Gra bardzo dobra, choć niedoskonała. Odpowiednio trudna, odpowiednio angażująca, nie można mieć żadnych wątpliwości, kto robił tą grę. Czy dobre jako pierwsza gra dla masochistów? Jak najbardziej, zwłaszcza, jeśli nie masz jedynej słusznej platformy do grania, bo tam jest Bloodborne, a Bloodborne łatwo nie ustąpi.

Edited by xavris
  • Like 3
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym do minusów dorzucił, zbyt duży recykling bossów/subbosów na skalę o wiele większą niż w poprzednich soulsach oraz słabszą eksplorację - miejscówki nie są aż tak rozbudowane, przez co miałem wrażenie że latam od bossa do bossa, zamiast zająć się radosnym eksplorem. W sumie nie wiem, czemu tą grę ciągle zestawień z soulsami, skoro Sekiro zdecydowanie nie jest soulslikiem. Chyba taka klątwa gier FS :)

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

I widzisz, przypomniałeś mi o jednej rzeczy. Co do bossów w zasadzie trudno się nie zgodzić, bo walczymy z trzema grubymi pijakami, dwoma ogrami, chyba ze trzy samotne cienie, dwie siódme dzidy... I w sumie te walki nawet niewiele się różnią od siebie a nawet nie wiem czy w ogólę się różnią.

Ale to co chciałem napisać i zapomniałem, to o konstrukcji świata. Z jednej strony jest on świetnie zrobiony, wprowadzenie linki to genialny patent. Mamy sporawy, półotwarty świat, który możemy dość swobodnie zwiedzać i zrobić bardzo dużo, zanim przejdziemy do kolejnego 'kluczowego' punktu (starcie z geniczoro w wieży itp). Tutaj plus. Ale jednocześnie bardzo mi brakowało jednej rzeczy... Otwierania przejść. W BB (i soulsach też, ale jednak przez brak większej sympatii do soulsów odnoszę się tylko do BB) to było niesamowite, jak przedzieramy się gdzieś przez jakieś mroczne alejki, po czym wsiadamy do windy cholera wie gdzie prowadzącej i nagle otwieramy przejście do wcześniej odwiedzonego miejsca, na istnienie którego nawet nie zwróciliśmy wcześniej uwagi. To był dla mnie wielki efekt wow. Tutaj tego nie ma, co pośrednio jest powiązane z obecnością linki i swobodą eksploracji, oraz, co było dość dziwne, mam wrażenie wyjątkowo gęsto porozmieszczanymi figurkami, co osiągnęło granice absurdu w zamku, gdzie w ciągu 30 sekund możemy się przemieścić między 4 posążkami (górna sala, dojo, taras i sala Kuro).

Dodam jeszcze szybko drugą rzecz, o której zapomniałem. Małpi strażnik dostaje ode mnie laurkę za najlepszy projekt bossa w grach FS. To co się dzieje po zakończeniu pierwszej fazy i jak wygląda walka w drugiej to jest coś niesamowitego... Przeciwnik, trzymający w ręce swoją urżniętą głowę, atakjuący pół na oślep takimi jakby pijackimi ruchami i przykładający sobie ten łeb do szyi, żeby się wydrzeć. REWELACJA. Ten okrzyk to też najbardziej uzasadnione nabijanie wskaźnika przerażenia w historii :) Zaraz po byciu obrzygiwanym robactwem przez mniszkę :)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i po chyba 55h gry jest ostatni boss. Niestety nie mam zakończenia, które pozwala drugi raz zmierzyć się z Sową. Odpaliłem sobie yt, by zerknąć co trzeba było zrobić i...no bez przesady. Nigdy bym na to nie wpadł. Trudno. Nie czuję narazie chęci powrotu do tej gry mimo iż uważam, że jest bardzo dobra. Co więcej, nie czuję nawet wewnętrznej siły, która zmusiłaby mnie do pokonania ostatniego bossa. Jestem już przy nim, widzę jak walczy. Przeszedłem 2 fazy i ok. Mogę zakończyć. Przez święta pokonałem Sowę po pijaku. O dziwo walka dla mnei dużo łatwiejsza niż z Genichiro (oczywiście w momencie w którym go pokonałem, robiłem to jedną ręką w drugiej trzymając browara). Niestety demona zrzuciłem ze skarpy...Wiem, że dąłbym radę go w końcu pokonać, ale kurczę już czułem lekkie zmęczenie. To chyba efekt tego, ze siedziałem po nocach i rano się to na mnie odbijało. Grę uważam za zamkniętą. Obawiam, się że nie będzie jak z Dark Souls, że za jakiś czas chętnie wrócę. Tutaj po prostu mam świadomość, ze to nie jest gra na 2 godzinki. Czekam teraz na ich nowe wydawnictwo i bardzo, ale to bardzo chcę powrotu do rycerzy, tarcz, nowych broni, smoków, farmienia. Tutaj przeszedłem grę używając jedynie tykwy leczniczej. Tych cukierków zjadłem może z 5. Na koniec użyłem 2 razy confetti by pokonać 2 bezgłowych (padli za pierwszym podejściem). Pozostałe przedmioty są bezużyteczne. Nie wiem w ogóle po co te pieniądze. Nie wiem co miał w ofercie każdy NPC. Tutaj gra bardzo skupiła się na skillu podczas walki. Gdy już to opanowałeś nie było potrzebne nic więcej. Nie wyobrażam sobie jak niby miałoby to wyglądać, skoro walczyłem z danym przeciwnikiem np 30 razy a boskiego confetti miałem w sumie 15 sztuk. Gra wygląda ładnie ale lokacje są bardzo podobne. Największe wrażenie robi ostatnia i ta z małpami. Osobiście uważam, że tak dynamiczna walka i oparta głównie na mieczu możliwa jest tylko w klimacie z samurajami. Oby nie zostało to przeniesione na nowe BB czy DS. To mogła być w sumie moja ostatnia gra na PS4 bo nie gram w nic innego tylko gry od from software (red dead redemption skonczyłem po 15h gry...nuda).

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam bardzo podobne odczucia co do gry.
Uwielbiałem Tenchu i bardziej się tego spodziewałem, niż Soulsów w Japonii. Nie zawiodłem się. Klimat się bardzo podobał - najbardziej Fontannowy Pałac i walka ze Smokiem (chociaż to najłatwiejszy boss-fight).

Najgorszy dla mnie grind, żeby trofika za umiejętności zrobić - absurdalny wręcz i nie wiem czy 4 przejścia coś by tu zmieniły. Ja na drugim leciałem sobie wesoło i biłem tylko to co trzeba (Nie-Taki-Jednak-Przykuty-Ogr, My name is Joooohn Ceeena, Czikago Ból, Gienicziro, Mniszka, Małpa, Dr. Emma i Iszin-Aszin). Łącznie może na 3 punkty by się expa uzbierało.
Powtarzalność bossów jestem w stanie przeżyć, chociaż już 3 taki sam pijak był nudny po prostu.
EDIT: I do minusów po poście @rafal777. Na początku kasa się przydaje i nie masz a na końcu masz tyle hajsu, że nawet nie zwracasz uwagi jeśli stracisz. Spirit Emblems 999. Granulek z 500. Tych wszystkich rzeczy do craftingu też tyle, że można by sobie było czołg, krążownik i z dwa myśliwce wytopić.
To samo się tyczy skilli. Odblokowujesz jakieś, w założeniu, endgameowe, megakoksiarskie skille za 6 czy 9 ciężko uciułanych punktów a to się okazuje jakieś kompletnie nieprzydatne, słabe i beznadziejne gówno. Grę można na tym pierwszym Slashu, Ichimonji (plus Double) i Shadow Rushu przejść. W żadnej walce nie okazały się przydatne te inne umiejętności a to całe drzewko mnichów to już w ogóle śmiech na sali. Odpalałem dla testu kilka z tych skilli i to była strata czasu po prostu. Najlepsze jest zwykłe ciachanie na R1.

Najwięcej o Sekiro mówiło się w kontekście trudności. A tak naprawdę po przejściu pierwszych paru miejsc, zrozumieniu jak parować i kiedy uciekać przed atakami gra się stawała o wiele prostsza. Nie mówię, że "ez gg", bo taki Stary Puchacz to potrafił przeorać a Pan Tata Puchacz to już w ogóle, ale szybko znikał ten element zastraszenia i zaszczucia (przy BB do końca gry mi to towarzyszyło). Przy drugim przejściu po prostu miałem lekceważące podejście do większości bossów i przeciwników. Kilka boss fightów robiłem z marszu, bez buffowania, bez odnawiania tykwy itd. Genicziro, True Monk czy Małpa padali od razu. Gra daje dużo pewności siebie jak się pozna ruchy i taktyki.
Ogólnie w tej grze potrzebna jest jedna z dwóch rzeczy - refleks albo cierpliwość. W najcięższych walkach kombinacja tych dwóch w różnych proporcjach (albo duże ilości goudy czy innego cheddara).

Muzyka jest ok, bo za bardzo na nią uwagi nigdy nie zwracam - chyba, że już konkretnie wymiata (jak w Katana Zero np.). Grafika fajna, ale to też nie jest dla mnie najważniejsza rzecz. Czasami trochę mi gra chrupnęła - w większości przy drugim przejściu w okolicach Zamku (premierowa PS4), ale żadnego crasha nie miałem.
Co widać po wszystkich speedrunach poniżej 25 minut to gra nie jest jakoś super połatana i sprawdzona. Chyba połowę z listy obligatoryjnych bossów można po prostu ominąć albo dać im się zabić... Chociaż akurat skakanie przez ściany i tego typu cuda do speedruna to chyba akurat w każdej grze FS są.
Fajnie się grało i ogólnie to dobra gra. Warta czasu i pieniędzy. Zachęciła mnie też do powrotu do trudniejszych gier, które przez znaczące braki w departamencie cierpliwości odpuściłem.

EDIT2: Co do zakończeń to mam identyczne zdanie jak @xavris. Najgorsze najciekawsze, potem Purification a tamte dwa inne (w tym to niby dobre) są byle jakie. Tylko Return daje najwięcej pola do popisu jeśli o DLC chodzi.

 

Edited by The_Siemek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie chciałbym aby DLC było zależne od danego zakończenia. Np. po zakończeniu Shura grać jako Sekiro demon. Bo nie wyobrażam sobie skończyć grę gdzie Sekiro ginie, zaczynać DLC i on żyje:) No chyba że to będzie coś w stylu dodatkowa lokacja jeszcze przed ukończeniem gry.
Jeśli chodzi o pałzowanie gry to wydaje mi się logiczne że się da jak nie ma multi:) W bb albo ds w każdej chwili mógł ci ktoś najechać i pauza była by bez sensu:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×