Skocz do zawartości

Siriondel

Użytkownicy
  • Zawartość

    1224
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    9

Ostatnia wygrana Siriondel w Rankingu w dniu 15 Październik 2017

Siriondel posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

832 Konkretna

O Siriondel

  • Tytuł
    PAJĄK-TURYSTA
  • Urodziny 12/21/1988

Informacje o profilu

  • Wiek
    29
  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    z krainy Brzeskich Słoików.

Kontakt

  • Gamertag
    Siriondel
  • Gadu-Gadu
    2609907
  • PSN
    Siriondel

Ostatnie wizyty

16242 wyświetleń profilu
  1. Seriale

    Moim zdaniem Altered Carbon to bardzo średni serial, a do odcinka czwartego to było totalne dno. Przemęczyłem się jednak i dalej jest lepiej. Role są dosyć biednie napisane poza Poe, najbardziej irytuje mnie Ortega. Do tego ciągle ta nagość... jeśli twórcy chcieli po prostu dać pokazać klatę i dupę Kinnamanowi, to nie musieli wydawać tej grubej kasy na efekty specjalne... żenada moim zdaniem. Generalnie każda scena, która nie dotyczy sprawy Bancrofta jest czasem zmarnowanym. Chcę już skończyć ten serial, żeby zabrać się za drugi sezon American Crime Story.
  2. Horizon: Zero Dawn

    Ja Horizona ograłem parę miesięcy temu za pomocą PS4 pożyczonego od kumpla z pracy. Rozgrywka była na tyle przyjemna, że zrobiłem sobie platynę dla przyjemności. Zgadzam się, że zachwyty towarzyszące premierze były bardzo mocno przesadzone, ponieważ większość aspektów rozgrywki jest dość oklepana albo zrobiona po łebkach (walka wręcz, loot), jednak te kilka mocnych stron zrobiły na mnie wrażenie na tyle duże, że utrzymały mnie przed ekranem na te 60h. Tym, co najbardziej podobało mi się w HZD, były aspekty sci-fi. Setki gier już mam ograne w życiu i wiele z nich zawierało jakiś plot twist czy też wydarzenie kluczowe dla opowieści. Z kolejnymi grami stało się to tak oklepane i przewidywalne, że w końcu kolejne głupie (w większości) pomysły twórców przestały robić na mnie wrażenie. Tak więc kiedy HZD próbowało budować suspens przed ujawnieniem, czym tak naprawdę jest Zero Dawn, tylko ziewałem i wzruszałem ramionami. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy tajemnica okazała się być na tyle dobra, że zgubiłem na chwilę szczękę. Od tamtej pory czekałem na każdą kolejną fabularną tajemnicę. Sam sposób opowiadania fabuły niestety dość nudny (łażenie po takich samych dungeonach), ale sama opowieść dzięki pomysłowemu sci-fi wciągnęła mnie strasznie. Smaku dodawały bardzo ciekawe tekstowe znajdźki, szczególnie spodobały mi się te holograficzne punkty widokowe pokazujące obrazki sprzed zagłady. Świetnie napisana historia moim zdaniem. Drugą rzeczą jest oczywiście pomysł na walkę z robotami, ilość i różnorodność typów i świetnie dobrane narzędzia radzenia sobie z nimi. Wiadomo, pierwsze razy najlepsze i z czasem wiele z nich ubijało się "z zamkniętymi oczami", ale np. uczucie przypinania linami do gruntu bestii 50x większej ode mnie i patrzenie, jak się przewraca, nigdy się nie nudzi. Gracz czuje się jak prawdziwy zawodowy łowca. Szczegółowość maszyn również stała na wysokim poziomie, każda miała swoje słabe punkty i odstrzeliwanie kolejnych płyt pancerza w celu ich odsłonięcia również się nie nudziło. Natomiast jedną rzeczą bardzo ujmującą walce były pieprzone Glinthawki - nigdy nie zapomnę nazwy tych wszędobylskich kreatur. Walka z nimi to frustracja w czystej postaci. Trzecią rzeczą były ciekawe wątki poboczne. Widać inspirację Wiedźminem 3 w postawieniu na jakość tych małych historii, a także w rozgrywce - wiele zadań polegało na tropieniu w ten sam sposób, w jaki robił to Geralt. Kilka składało się na dłuższe wątki poboczne. Szczególnie zapadło mi w pamięć zadanie ze zbieraniem "krwi" maszyn dla pewnego szamana - zarówno ze względu na walkę z najciekawszymi bestiami, jak i na wysoką jakość dialogów. Do minusów gry przede wszystkim zaliczam słabą eksplorację - nie ma nic ciekawego do znalezienia na mapie świata, a aktywności poza side questami były tragicznie biedne. Szczególnie zawiodłem się na Cauldronach - no aż prosiło się o coś ciekawszego. Do tego dochodzi kompletnie zmarnowany potencjał Tallnecków - ot, wieże do synchronizacji rodem z gier Ubi. System lootu kompletnie niepotrzebny - crafting okej, ale wprowadzanie rzadkości broni, kiedy ma się jej raptem 6 typów i tylko trzy progi rarity. Ulepszenia też tak zrobione "aby były". Widać również brak pomysłu na walkę wręcz. Sprawy głównego antagonisty totalnie niedopowiedziane. Nie-tekstowe znajdźki biedne do potęgi, a w szczególności nagrody za cały wysiłek związany ze zbieraniem tego dziadostwa. Podział na sety, obietnica nagrody, człowiek myśli, że coś fajnego będzie na koniec. A tu lipa. Podsumowując, HZD jest grą dobrze napisaną, ze świetnym sci-fi i kilkoma dobrymi pomysłami, które jednak nie wszędzie zostały dobrze wykorzystane, oraz z wieloma pomysłami słabymi. Bawiłem się dobrze, ale hype'u ta pozycja warta nie była, oj nie. 7/10.
  3. Death Stranding

    Nowa produkcja Hideo Kojimy nie wygląda na grę, w którą będzie się grać na trzeźwo. W zasadzie nie wiadomo co to będzie (ani kiedy), ale Kojima nie jest znany z podążania za trendami.
×